
Komplementowanie to trudna sztuka. Można się starać, obsypywać pięknymi słowami, a inni i tak uznają cię za pomyleńca. Dlaczego? Przecież to parę sekund, które mogą zupełnie zmienić nastrój danego dnia!
REKLAMA
„Ładnie dziś pani wygląda”
Parę dni temu, gdy wracałam z pracy, usłyszałam od nieznajomego w metrze, że ładnie wyglądam. Miałam na sobie akurat bluzę dresową i zwykłe dżinsy, a moja zmęczona twarz wyglądała bardziej jak rozciśnięty kartofel niż wonny kwiateczek, toteż zaskoczona rzuciłam w odpowiedzi tylko krótkie „dzięki” i szybko wlepiłam wzrok w szybę. Minę chyba miałam nietęgą, bo osobnik komplementujący zrezygnował z rozpoczęcia rozmowy i udawał, że nic się nie stało.
Parę dni temu, gdy wracałam z pracy, usłyszałam od nieznajomego w metrze, że ładnie wyglądam. Miałam na sobie akurat bluzę dresową i zwykłe dżinsy, a moja zmęczona twarz wyglądała bardziej jak rozciśnięty kartofel niż wonny kwiateczek, toteż zaskoczona rzuciłam w odpowiedzi tylko krótkie „dzięki” i szybko wlepiłam wzrok w szybę. Minę chyba miałam nietęgą, bo osobnik komplementujący zrezygnował z rozpoczęcia rozmowy i udawał, że nic się nie stało.
Następnego dnia spotkałam znajomą, której nie widziałam dobrych parę tygodni.
–Hej, cześć! Co słychać? Świetnie wyglądasz, super fryzura! – krzyknęłam na powitanie, bo i tak też uważałam. Co odpowiedziała mi koleżanka? Tradycyjnie:
–A weź, przestań. Przeczesałam się tylko szczotką. Odrosty mam, końcówki poniszczone i w ogóle.
Zdziwiła mnie jej reakcja, chociaż nie powinna. Większość komplementowanych osób tak odpowiada, a ja sama nie byłam zachwycona komentarzem pana z metra, chociaż przecież nie powiedział nic złego.
Dlaczego tak uciekamy od komplementowania?
A przecież mówienie i otrzymywanie komplementów jest bardzo dobre! Poprawia samopoczucie i znajomość, gwarantuję. Jeśli są szczere, miłe i niewymuszone. Problem w tym, że większość zaraz uzna to za wymuszanie, ale co jest złego w kilku sekundach miłych słów? "Ładnie dziś wyglądasz", "Naprawdę super się zachowałeś", "Cieszę się, że cię poznałam".
A przecież mówienie i otrzymywanie komplementów jest bardzo dobre! Poprawia samopoczucie i znajomość, gwarantuję. Jeśli są szczere, miłe i niewymuszone. Problem w tym, że większość zaraz uzna to za wymuszanie, ale co jest złego w kilku sekundach miłych słów? "Ładnie dziś wyglądasz", "Naprawdę super się zachowałeś", "Cieszę się, że cię poznałam".
Podobnie jest z reakcją na taki komplement. Zamiast podziękować i cieszyć się, szukamy w tym wszystkim jakichś złośliwości. Może jest to powodowane wychowaniem? Uczono nas przecież, żeby nie rozmawiać z obcymi, więc im nie ufamy. Kazano nam być grzecznymi i skromnymi, więc nie dopuszczamy do siebie myśli o radości z chwalenia.
Nie umiemy przyjmować pochwał. Jeśli powiesz kobiecie na ulicy, że ma „ładną sukienkę”, prędzej stwierdzi, że jest w tych słowach ukryty jakiś podtekst seksualny i nazwie cię w myślach zboczeńcem, niż podziękuje. Skomplementujesz podwładnego? Pomyśli, że szykujesz coś przeciwko niemu, a najprędzej wypowiedzenie i chcesz się tylko przymilić zanim stanie się to faktem. Jeśli pochwalisz garnitur szefa, on sam i współpracownicy przykleją ci łatkę lizusa. A gdy powiesz komplement komuś ze swoich znajomych, zaczną się zastanawiać, czy chcesz pożyczyć od nich pieniądze czy masz złe wieści.
Apeluję: zmieńmy myślenie. Mówmy i odbierajmy komplementy, a będzie lepiej na świecie. Zacznij już dziś. Zadzwoń do matki, uśmiechnij się do pani w autobusie, pochwal kolegę z pracy. Zajmuje to parę sekund, a zmienia tak wiele. Sam zobaczysz.
