
- Geje działają w służbie totalitaryzmu - tak o swoich byłych przyjaciołach mówi Doug Mainwaring, amerykański działacz antygejowski i... homoseksualista. Zachowanie wstrzemięźliwości pomaga mu jednak w walce o utrzymanie tradycyjnego modelu rodziny w społeczeństwie i tropienie mocodawców tych, którzy swoim homoseksualnym żądzom ustępują.
REKLAMA
Wprowadzenie globalnego reżimu totalitarnego, a nie zwyczajne szczęście w związku - to podobno cel osób homoseksualnych, które cieszą się swoją orientacją i walczą, by zaakceptowali to inni. Tak przekonuje, cytowany przez wiele konserwatywnych mediów na całym świecie, Doug Mainwaring. To człowiek o wyjątkowo skrajnej osobowości.
Z jednej strony przyznaje on bowiem otwarcie, iż jest gejem. Jednak nie przeszkadza mu to walczyć z tzw. lobby homoseksualnym i działać w skrajnie konserwatywnej Tea Party. Wszystko dzięki życiu w swego rodzaju gejowskim celibacie. I wsparciu amerykańskich konserwatystów, u boku których Mainwaring przekonuje właśnie, że rozszerzenie pojęć rodzina i małżeństwo w taki sposób, by mieściły się w nim osoby ze środowiska LGBT, to droga do wprowadzenia totalitaryzmu.
– Nie muszę odwoływać się do religijnej argumentacji. Wystarczy prawo naturalne, a dziś ludzie odrzucają nawet prawo naturalne – grzmiał Doug Mainwaring podczas jednej z ostatnich inicjatyw w obronie tradycyjnego modelu rodziny w Ameryce. Przy tej okazji homoseksualista ostrzegał też, że osoby homoseksualne zbyt często nieświadomie wykorzystywane są do walki, która wcale nie ma na celu ich dobra.
