Białoruski opozycjonista Aleś Bialacki wyszedł na wolność.
Białoruski opozycjonista Aleś Bialacki wyszedł na wolność. Fot. YouTube.com/instytutlechawalesy

Białoruski opozycjonista Aleś Bialacki wyszedł na wolność! To informacja, która powinna być szczególnie ważna dla Polaków i Litwinów. Przypomnijmy bowiem, że reżim Aleksandra Łukaszenki wtrącił Bialackiego za kraty po kompromitującym błędzie polskich i litewskich urzędników, którzy wysłali na Białoruś dane o majątku współpracującego z Zachodem opozycjonisty.

REKLAMA
- Na razie czekamy - jak nie zobaczymy, to nie uwierzymy. To on zadzwonił do żony i powiedział, że przyjeżdża pociągiem do Mińska - tak przyjaciela Alesia Bialackiego, Wincuka Wiacziorkę cytuje RMF FM. Wszystko wskazuje jednak na to, że jeszcze w sobotnie popołudnie Aleś Bialacki naprawdę powinien pojawić się w Mińsku.
Wpływowy niegdyś białoruski opozycjonista za kratami spędził jednak aż 2,5 roku. Na wolność wychodzi więc dwa lata przed końcem zasądzonego przez sąd wyroku, ale być może nigdy nie trafiłby za kraty, gdyby władze Polski i Litwy bezmyślnie nie przekazały Białoruskim organom ścigania danych o kontach bankowych wspieranego przez oba kraje obrońcy praw człowieka.
Ta wolność ma cenę
Dla białoruskiego sądu był to jeden z głównych dowodów pozwalających wtrącić Bialackiego za kraty kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. - Za ten karygodny przypadek Polska przepraszała i będzie przepraszać - mówił przed dwoma laty Marcin Bosacki, ówczesny rzecznik resortu dyplomacji, a dziś ambasador RP w Kanadzie.
Pierwsze spekulacje na temat powodów wcześniejszego uwolnienia Alesia Bialackiego wskazują jednak, iż prawdopodobnie i tym razem pojawia się on w tle prośby Aleksandra Łukaszenki skierowanej do Zachodu. Tym razem nie chodzi jednak o pomoc prawną, a... finansową, której Białoruś coraz bardziej potrzebuje w świetle pogłębiającego się za naszą wschodnią granicą kryzysu.
Uważać na Polskę
Po wyjściu na wolność Aleś Bialacki powinien jednak nadal bardzo ostrożnie podchodzić do kontaktów z Polską. Choć przez minione ponad dwa lata o uwolnienie Białorusina walczyli minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, czy były prezydent Lech Wałęsa, to warto pamiętać, że po zatrzymaniu Bialackiego pełne poparcie dla reżimu Aleksandra Łukaszenki okazywał coraz bardziej wpływowy dziś nad Wisłą Janusz Korwin-Mikke.

Źródło: RMF24.pl