
Napisanie pracy magisterskiej wcale nie oznacza, że można ją będzie złożyć na uczelni. Chyba, że zostanie oprawiona w okładki w odpowiednich kolorach. Przekonali się o tym studenci Uniwersytetu Wrocławskiego, którzy prace magisterskiej mogą zlożyć w dziekanacie tylko pod warunkiem, że są oprawione w odpowiedni odcień niebieskiego. Okładki w takim kolorze dostępne są tylko w jednym punkcie ksero. - Ktoś tu próbuje na nas zarobić - denerwują się studenci, jednak Uniwersytet odpiera zarzuty.
REKLAMA
Pracę magisterską należy "złożyć w trzech egzemplarzach, wszystkie w kolorze niebieskim i nieobindowane" - dowiedzieli się studenci wydziału filologicznego ze strony internetowej uczelni – donosi TVN24.
Jednak niebieski niebieskiemu nierówny. Wielu studentów, przekonanych, że odcień niebieskiego nie ma tu większego znaczenia, panie z dziekanatu odesłały z kwitkiem. Okazuje się, że tylko jeden odcień jest jedynie słuszny - ten, w kolorze którego okładki do oprawienia pracy można kupić w punkcie ksero nad dziekanatem, do którego chętnie odsyłają pracujące w nim panie.
A tam okazuje się, że ceny są dwa razy wyższe niż gdzie indziej. – Sprowadzaliśmy swoje okładki z Chin – mówi pracownik uczelnianego punktu ksero. To dlatego mają być droższe. Studentów dodatkowo denerwuje fakt, że pracownicy punktu nie wystawiają paragonów fiskalnych. Każdy z nich dostaje tylko kartkę z drukarki, na której przybita zostaje pieczątka i wypisana adnotacja: "Oprawa pracy 20 zł. Zapłacono gotówką".
Uniwersytet Wrocławski oddala jednak zarzuty. Rzecznik Uniwersytetu Wrocławskiego Jacek Przygodzki wytłumaczył TVN 24, że każdemu wydziałowi przypada inny kolor. A odsyłane są jedynie osoby, które nie mają prac w odpowiednim kolorze okładki. – Panie z dziekanatu mi przekazały, że wysyłają studentów do punktu piętro nad dziekanatem, bo jest blisko i osoby z tego ksera wiedzą, jaki kolor ma być – mówił w rozmowie ze stacją Przygodzki.
Przy okazji prac magisterskich pisaliśmy już, że wielu studentów narzeka na to, że ich praca to jedynie przepisywanie książek. – Nie chciałam, żeby moja praca polegała na przepisywaniu tego, co ktoś już opisał, swoimi słowami. Promotor mi powiedział: "Pani Marto, to świetny pomysł, ale nie może pani tego napisać" – żaliła się 24-letnia studentka. Podobnych historii zebraliśmy kilka. Wszyscy narzekają na jedno: system nie pozwala studentom na kierunkach humanistycznych pisać naprawdę twórczych prac magisterskich.
źródło:
tvn24.pl
tvn24.pl
