Informator tabloidu "Se og Hør" w Danii nielegalnie inwigilował tamtejszych monarchów i polityków.
Informator tabloidu "Se og Hør" w Danii nielegalnie inwigilował tamtejszych monarchów i polityków. Fot. "Se og Hør"

Okazuje się, że nie tylko Polska ma dziś swoją dziennikarską aferę. Duńczycy z pisma "Se og Hør" inwigilowali tamtejszych polityków i członków rodziny królewskiej. Już ośmiu dziennikarzy tego tytułu usłyszało zarzuty w tej sprawie.

REKLAMA
Wydawcy i najpopularniejsi dziennikarze wydawanego w Danii tabloidu "Se og Hør" są już oskarżeni w sprawie publikowania materiałów opartych na informacjach uzyskanych dzięki nielegalnej inwigilacji. Przed długi czas duńscy dziennikarze pisali bowiem o członkach rodziny królewskiej, najważniejszych politykach w kraju i popularnych celebrytach na podstawie danych uzyskanych z historii kart płatniczych i kredytowych należących do wspominanych osób.
Za tym procederem stali nie tylko szeregowi dziennikarze goniący za sensacją, ale także ich przełożeni z redakcji "Se og Hør". Trwało to podobno latami i nikt nie domyślał się, skąd dziennikarze mają dane, o istnieniu których teoretycznie mogli wiedzieć tylko ci, których opisywano na łamach tabloidu.
Dopiero kilka tygodni temu na wspomnienia zebrało się jednemu z byłych dziennikarzy "Se og Hør", Kenowi Rasmussenowi. To on też uznał, że nie ma już obowiązku chronienia informatora pracującego dla jego poprzedniej redakcji. Rasmussen zwracał zresztą uwagę, że dane pochodziły od operatora kart Nets, w zespole którego tabloid opłacał swojego szpiega.
Specjalne śledztwo w tej sprawie, w trakcie którego duńscy śledczy współpracowali także z partnerami na całym świecie wykazało, iż szpiegiem tym był niejaki Peter Bo Henriksen. W ciągu kilku lat miał on dostać od redakcji "Se og Hør" ponad 50 tys. dolarów.

Źródło: thelocal.dk