To, że nie wie się przeciwko czemu się protestuje, wcale nie zmniejsza zaciętości protestu.
To, że nie wie się przeciwko czemu się protestuje, wcale nie zmniejsza zaciętości protestu. Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Nie oceniam spektaklu „Golgota Picnic”, bo nie o tym jest ten artykuł. Jest o ludziach, którzy krytykują, chociaż nie do końca wiedzą co. Bo sztuka Rodrigo Garcii stała się kolejnym powodem protestów „dla zasady”. Wcześniej zwalczano tak „Nie-boską komedię” w reżyserii Jana Klaty, nową inscenizację „Zemsty” Fredry czy koncerti Madonny.

REKLAMA
Jak Polska długa i szeroka słychać głośne krzyki przeciwko obrazoburczej sztuce „Golgota Picnic”. A właściwie nie wiadomo, czy obrazoburczej, bo mało kto z protestujących tę sztukę oglądał. Większości wystarczy relacja z drugiej ręki, a ta zawsze niesie niebezpieczeństwo manipulacji.

– Widziała pani ten spektakl? – pytam starszą damę w pierwszym rzędzie szpaleru. Stoimy po dwóch stronach płotu.

– Nie, ale wiem, o czym jest – zapewnia.

– O czym?

– To bluźnierstwo.

– Szyderstwo z Pana Jezusa! – dodaje jej koleżanka.

– Ale jeśli pani nie widziała, to skąd pani wie?

– W internecie napisali. A jeśli źle napisali, to proszę sprostować.

Źródło: "Newsweek"

Jednak nie tylko starsze panie protestowały pod warszawskim Teatrem Nowym. Swoje trzy grosze do dyskusji dorzucili też politycy PiS zrzeszeni w Parlamentarnym Zespole ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski. Złożyli zawiadomienie do prokuratury, w którym oskarżają twórców sztuki o obrazę uczuć religijnych.
"Widziałem fragmenty"
– Oczywiście nie widziałem całości, bo nie miałem przyjemności tego oglądać – przyznaje Bartosz Kownacki, wiceprzewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski. – Widziałem tylko fragmenty w mediach. Ale już to wystarczyło mi, żeby stwierdzić, że ten spektakl to drwiny z religii. Poza tym proszę zwrócić uwagę na sposób tych kpin: to epatowanie golizną, nagość, obsceniczność – dodaje poseł PiS.
– Mam zaufanie do tych, którzy relacjonowali treść tej sztuki, do mediów. Nie trzeba się narażać, nie trzeba oglądać całości, żeby moje uczucia zostały urażone – mówi Kownacki. Sztuki nie zamierza oglądać nawet kiedy zostanie wezwany przed sąd, by zeznawać w sprawie „Golgoty Picnic”. – Mam nadzieję, że nikt mnie nie będzie zmuszał do tego, żebym to oglądał. To dopiero byłoby łamanie wolności słowa – mówi.
"Umiem się domyślić"
Taka postawa jest w PiS powszechna. – Nie oglądałam – mówi Marzena Machałek z PiS. – Znam opinię o tym spektaklu i znam fragmenty scen, które są bardzo obrazowe i oddają styl spektaklu – broni się członkini Parlamentarnego Zespołu ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski.
I zaczyna wymieniać listę zarzutów: – To pseudosztuka, która obraża uczucia religijne, to profanacja tego, co jest istotą chrześcijaństwa – atakuje. – Jestem polonistką, trochę spektakli i sztuk w życiu oglądałam, więc umiem domyślić się z fragmentów całego obrazu sztuki – zapewnia posłanka PiS.
Wystarczy list koleżanki
Podobne protesty to dla ludzi sztuki niemal codzienność. W lutym 2014 roku radna PiS w Sejmiku Województwa Mazowieckiego protestowała przeciwko inscenizacji "Zemsty" Aleksandra hr. Fredry z Andrzejem Sewerynem i Piotrem Fronczewskim. I absolutnie nie przeszkadzało jej to, że nie widziała przedstawienia. Opierała się jedynie na artykule opublikowanym przez byłą koleżankę z Sejmiku.
Gromy sypały się też na Jana Klatę za spektakl, którego jeszcze nie wystawiono. Ale już przed premierą było wiadomo, że obrazi uczucia katolików. Chodzi o "Nie-boską komedię", która miała zostać pokazana w krakowskim Starym Teatrze. Ale nie została, bo aktorzy przestraszyli się protestów, a władze teatru postanowiły wyciszyć atmosferę.
"Protestuję, bo tak"
Nie tylko wysoka sztuka staje się obiektem krytyki. I nie tylko jej treść. Przed koncertem Madonny w Warszawie protestowano, bo został zaplanowany na 1 sierpnia, czyli rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Oczywiście wspominano też o skłonności piosenkarki do szokowania. Ale nawet tak intensywna promocja nie pomogła, bo później okazało się, że musieliśmy do spektaklu dołożyć z budżetu Ministerstwa Sportu.
Specjalistą od ścigania nieprawomyślnych artystów jest Ryszard Nowak z Komitetu Ochrony przed Sektami. Na cel swoich pozwów obrał między innymi Dodę czy Nergala i jego zespół Behemot. Chichotem historii są protesty przeciwko dziełu… sprzed 20 lat. W warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej protestowano przeciw wystawianiu „Adoracji Chrystusa” autorstwa Jacka Markiewicza. Instalacji, która powstała w 1993 roku.
Sztuka to dziedzina bardzo zniuansowana i potrzebująca spokoju. Tymczasem na podstawie opinii z piątej ręki wszczyna się światopoglądowe wojny i próbuje ograniczać wolność słowa. Bo przecież każdy pretekst jest dobry do tego, by zrobić hałas i wypromować się na proteście. Nawet, jeśli nie wie się, przeciwko czemu się protestuje.