
Nie oceniam spektaklu „Golgota Picnic”, bo nie o tym jest ten artykuł. Jest o ludziach, którzy krytykują, chociaż nie do końca wiedzą co. Bo sztuka Rodrigo Garcii stała się kolejnym powodem protestów „dla zasady”. Wcześniej zwalczano tak „Nie-boską komedię” w reżyserii Jana Klaty, nową inscenizację „Zemsty” Fredry czy koncerti Madonny.
– Widziała pani ten spektakl? – pytam starszą damę w pierwszym rzędzie szpaleru. Stoimy po dwóch stronach płotu.
– Nie, ale wiem, o czym jest – zapewnia.
– O czym?
– To bluźnierstwo.
– Szyderstwo z Pana Jezusa! – dodaje jej koleżanka.
– Ale jeśli pani nie widziała, to skąd pani wie?
– W internecie napisali. A jeśli źle napisali, to proszę sprostować.
Jednak nie tylko starsze panie protestowały pod warszawskim Teatrem Nowym. Swoje trzy grosze do dyskusji dorzucili też politycy PiS zrzeszeni w Parlamentarnym Zespole ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski. Złożyli zawiadomienie do prokuratury, w którym oskarżają twórców sztuki o obrazę uczuć religijnych.
– Oczywiście nie widziałem całości, bo nie miałem przyjemności tego oglądać – przyznaje Bartosz Kownacki, wiceprzewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski. – Widziałem tylko fragmenty w mediach. Ale już to wystarczyło mi, żeby stwierdzić, że ten spektakl to drwiny z religii. Poza tym proszę zwrócić uwagę na sposób tych kpin: to epatowanie golizną, nagość, obsceniczność – dodaje poseł PiS.
Taka postawa jest w PiS powszechna. – Nie oglądałam – mówi Marzena Machałek z PiS. – Znam opinię o tym spektaklu i znam fragmenty scen, które są bardzo obrazowe i oddają styl spektaklu – broni się członkini Parlamentarnego Zespołu ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski.
Podobne protesty to dla ludzi sztuki niemal codzienność. W lutym 2014 roku radna PiS w Sejmiku Województwa Mazowieckiego protestowała przeciwko inscenizacji "Zemsty" Aleksandra hr. Fredry z Andrzejem Sewerynem i Piotrem Fronczewskim. I absolutnie nie przeszkadzało jej to, że nie widziała przedstawienia. Opierała się jedynie na artykule opublikowanym przez byłą koleżankę z Sejmiku.
Nie tylko wysoka sztuka staje się obiektem krytyki. I nie tylko jej treść. Przed koncertem Madonny w Warszawie protestowano, bo został zaplanowany na 1 sierpnia, czyli rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Oczywiście wspominano też o skłonności piosenkarki do szokowania. Ale nawet tak intensywna promocja nie pomogła, bo później okazało się, że musieliśmy do spektaklu dołożyć z budżetu Ministerstwa Sportu.
