Gdzie dobrze zjeść, wypić i bawić się w Poznaniu?

Weronika, prowadzi w Poznaniu knajpkę [url=https://www.facebook.com/CyrylBar]Cyryl - Lunch Coffee Wine [/url]
Weronika, prowadzi w Poznaniu knajpkę Cyryl - Lunch Coffee Wine
Do Poznania pojechałam w zeszłym roku, jesienią. Pogoda średnio sprzyjała eksploracji miasta, ale połaziłam trochę po najbardziej znanych placach i ulicach. Niestety nie udało mi się tam znaleźć żadnego miejsca, w którym mogłabym się zakochać. Okazuje się, że powinnam była trochę zboczyć z trasy. Weronika Cieślikowska, która prowadzi tutaj uroczą knajpkę Cyryl, zdradziła mi w rozmowie, gdzie najlepiej wypić i potańczyć, dokąd iść na lunch i czym Poznań różni się od Warszawy.


Czym urzekł Cię Poznań, że swoją restaurację postanowiłaś otworzyć właśnie tu?

Jestem poznanianką i gdy 10 lat temu wyjeżdżałam na studia do Warszawy, w Poznaniu rynek gastronomiczny był martwy i nudny. Wszystkie knajpy napakowane były suszonymi kwiatami, wstążkami i prowansją, a odwiedzane były od wielkiego dzwonu, zwykle przez rodziny z dziećmi. Najczęściej w niedzielę, jak się babciom nie chciało gotować, albo ktoś miał imieniny.


Mam wrażenie, że dopiero od paru lat jest inaczej, że poznaniacy zaczynają się otwierać i na lifestyle, jaki niesie za sobą chodzenie po knajpach i  na wydawanie w nich pieniędzy. Stąd też decyzja o tym, aby otworzyć restaurację w Poznaniu. To miasto potrzebowało (i potrzebuje nadal) nietuzinkowych miejsc, do których można wpaść na wino, lunch, ciacho, czy kawę. Kiedy wróciłam ze studiów, rynek w Poznaniu wciąż nie był przesycony, otwierał się na nowe rozwiązania, a ja miałam tajną kulinarną broń, w postaci mojej Mamy [śmieje się; przyp. red].



Co znajdziemy w Cyrylu?

Nasz CYRYL, znany jest z zestawów lunch’owych serwowanych przez cały dzień. Menu jest skonstruowane z myślą o ludziach, którzy lubią dobrze i zdrowo zjeść, ale ich życie zawodowe im na to nie pozwala.

Jesteśmy ulokowani w sercu poznańskiej Palestry i serwujemy slow food, jak fast food. W trakcie zwykłej, nawet półgodzinnej przerwy, nasi goście mogą zjeść codziennie inny, dwudaniowy zestaw lunch’owy. Na przykład dzisiaj jest zupa krem z korzenia białej pietruszki i zielonych gruszek z mlekiem kokosowym, na drugie risotto z krewetkami w sosie z pieczonej dyni, a na koniec espresso i sernik z kremem brulee na wierzchu. Uwijamy się z tym w 25 minut, co doceniają ludzie pracujący w okolicznych biurach.




Poza tym wydajemy śniadania bez limitów czasowych, więc jajecznicę na szynce parmeńskiej z pomidorkami cherry i na przykład czarną truflą (tak, na bogato!), można zjeść u nas nawet o godzinie 20. Wszystkie knajpy w których dotąd byłam w Poznaniu, serwują śniadania do południa, a przecież nie wszyscy wstają o tej samej porze i nie wszyscy pracują za dnia.



Byłam w Poznaniu w zeszłym roku. Na drinka wybraliśmy się do Meskaliny. Gdzie Ty chodzisz ze znajomymi?

Wieczorami najczęściej jestem właśnie Punkcie Spornym, bo jest to jedno z trzech miejsc w Poznaniu, gdzie kuchnia jest czynna do 23:00. Można więc tam dobrze zjeść, napić się czegoś pysznego, a potem to wszystko wytańczyć [smieje się; przyp. red]. Jest to tuż obok wspomnianej przez Ciebie Meskaliny, jakby co!

W natemat rozmawiałam już kiedyś z załozycielami niezwykłej kwiaciarni Kwiaty i Miut. Niezwykłe miejsce. Zdaje się, że tego typu, niecodzienne inicjatywy dobrze się czują w Poznaniu. Znasz jeszcze jakieś podobne, kreatywne miejsca?

Znam, jest ich jednak bardzo niewiele i zwykle są dobrze ukryte. Fajne miejsca w Poznaniu przestały się już otwierać w ścisłym centrum, czy na Starym Rynku. Warto tu wspomnieć o wegańskiej knajpce Wypas, chińskiej Rico’s Kitchen, indyjskiej Radhe Vega, czy wspominany już Raj i Yeżyce Kuchnia.

Czy do Poznania warto wpaść wkrótce, z okazji jakiegoś nadchodzącego festiwalu, albo koncertu? Gdzie generalnie chodzicie się ukulturalniać?

Teraz jest dobry czas na odwiedziny, latem zaczyna się sporo dziać. Właśnie zakończył się Malta Festival. W sierpniu startuje Transatlantyk. Za chwilę mamy bluesowy koncert Hugh Laurie’ego, znanego szerzej jako Dr House. Dzieje się! Widać, że jest w Poznaniu zapotrzebowanie na takie inicjatywy, bo z roku na rok, jest ich coraz więcej.  

A gdzie na trawkę, kocyk, piknik? W ciszy odpocząć? Macie jakieś ładne parki?
Czy mamy ładne parki?! Poznań jest miastem posiadającym największą powierzchnię kwadratową parków, spośród wszystkich miast w Polsce! [smieje się; przyp. red.] Bardzo podoba mi się inicjatywa Targu Śniadaniowego, który jest odpalany w soboty i niedziele w Parku Sołackim, lub przy Arenie. Jest tam wtedy mnóstwo straganów z fajnymi przekąskami, łakociami, lemoniadami, ludzie leżą i relaksują się na kocach, jest super!



Czym się Poznań różni od Warszawy i czy czegoś mu brakuje?

W Poznaniu nie ma jeszcze dobrze rozwiniętej tej kultury wielogodzinnego siedzenia w knajpach. Może dlatego, że samo miasto stwarza za małe możliwości freelancerskie. Ja lubię ten klimat, ludzi siedzących w knajpach godzinami, pracujących przy komputerach. Podglądam jak zamawiają kolejne espresso, albo wychodzą na papierosa zostawiając wszystkie swoje rzeczy, jakby byli w domu.

Nie ma też tu do końca takiej lekkiej kultury picia wina. Uwielbiam, gdy ktoś o godz 13, zamawia sobie u mnie Bellini, czyli niskoprocentowy drink oparty na prosecco i nektarze z białych brzoskwiń. Wiadomo, że po jednym lufy nie ma, ale ten zgrabny kieliszek szampana w środku dnia, ma w sobie moc, nadaje animuszu, odziera z rutyny [śmieje się; przyp. red]. Tego tu nie ma, a przecież jak się wejdzie w porze lunchu do nowojorskiego tarallucci, czy cipriani, to nie ma osoby, która by nie sączyła bellini, czy mimosy!

Wpadnę do ciebie na Bellini jak tylko będę w okolicy! Dzięki za rozmowę!

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0"Cały dom robi we wiadra". Sławojki i wychodki w środku polskiego miasta
0 0Przekop mierzei przyciąga turystów. Nie wszyscy się cieszą
0 0Będzie nowy serial w świecie "Star Wars". Jest mroczny zwiastun

TRAGEDIA W TATRACH

ANETA OLENDER 0 0"Ludzie mają to gdzieś". Demontaż krzyża na Giewoncie to absurd, problem tkwi gdzie indziej
0 0Dzieci, dwie kobiety i Czech. Wiadomo, kim były osoby, które zginęły w Tatrach

TYLKO W NATEMAT

ELIZA MICHALIK 0 0Przestańcie mówić o “farmie trolli”. Oto, czym naprawdę jest afera w resorcie Ziobry
NOWE INFORMACJE 0 0Tak małżeństwo Szmydt wspólnie mogło niszczyć sędziów na Twitterze

DZIEJE SIĘ

0 0"Lodowiec cofnął się o 2 kilometry". Polak na własne oczy widział, co w Arktyce zrobiła zmiana klimatu
0 0Widać dym z kosmosu. Tak płoną lasy w Amazonii i na Syberii. To NIE JEST lokalny problem