
To już epidemia. Cała Polska zwariowała na punkcie biegania, a do listy amatorów tego sportu dołączają kolejne nazwiska ze świata polityki i show biznesu. Celebryci, gwiazdy i politycy startują w maratonach i zawodach triathlonowych. Którzy z nich to zapaleńcy, a którzy widzą w bieganiu dobrą okazję do selfPR-u?
REKLAMA
Biegaczy widać wszędzie. Jak Polska długa i szeroka, wszyscy wskakują w krótkie spodenki, sportowe buty i wylegają na ulice, leśne ścieżki, parki i wszędzie, gdzie tylko da się potrenować. Nieważne rano czy wieczorem. Nieważny wiek, waga i płeć. Do tego grona biegaczy masowo dołączają ostatnio (choć niektórzy już dawno w nim są) aktorzy, gwiazdy seriali, politycy i dziennikarze. Startują w maratonach, półmaratonach, triathlonie. Jeśli tylko mają znane nazwisko, przyciągają na metę tłumy gapiów. Dla organizatorów to dodatkowy bonus: celebryci podnoszą rangę zawodów i ściągają zainteresowanie mediów.
Dziennikarka Beata Sadowska (kiedyś nie znosiła biegać) ma już na koncie kilkanaście maratonów, nie tylko w Polsce, ale i w Londynie, Nowym Jorku, Japonii... To jedna z najbardziej „usportowionych” sław. Wróciła do biegania po 15 latach przerwy, bo jeszcze jako nastolatka trenowała na warszawskiej Legii. Teraz biega razem z synkiem, który w wózku obserwuje świat. Nie przerwała nawet w trakcie ciąży, choć oczywiście z zachowaniem proporcji i pod czujnym okiem lekarza. Niedawno, wspólnie z profesjonalnym trenerem Kubą Wiśniewskim, napisała książkę „I jak tu nie biegać!” w której przekonuje leniuchów do aktywności. Chętnie angażuje się w promocję imprez biegowych i pisze o bieganiu na swoim blogu.
Prezenterka Polsatu Paulina Sykut-Jeżyna biega codziennie już od kilku lat. Regularnie staje na starcie Maratonu Warszawskiego. Fankami są też aktorka Anna Dereszowska, Monika Olejnik, dziennikarz sportowy TVP Przemysław Babiarz, Nergal, Tomasz Karolak, Piotr Adamczyk... Ta lista jest naprawdę długa.
Ale niewielu może się pochwalić takimi wynikami jak prezenter telewizyjny Maciej Dowbor. Najpierw biegał i startował w maratonach, potem w poszukiwaniu sportowych wyzwań zajął się triathlonem - to połączenie biegania z kolarstwem i pływaniem. We wrześniu ubiegłego roku wyjechał do Los Angeles na mistrzostwa świata w tej dyscyplinie. Na starcie stanęło ponad 4 tys. uczestników, Maciej Dowbor dobiegł jako setny (a trzeba wspomnieć że temperatury w LA przekraczają 40 stopni), z czasem lepszym m.in. od słynnego szefa kuchni Gordona Ramsaya.
W czołówce biegaczy jest również dziennikarz i prezenter telewizyjny TVP Piotr Kraśko. W ubiegłym roku został ambasadorem zawodów Herbalife Triathlon Gdynia - obok Borysa Szyca, Roberta Rozmusa i Macieja Stuhra. Ten ostatni w trakcie przygotować schudł ponoć 10 kilogramów, bo treningi z profesjonalnym trenerem trwały kilka miesięcy. Ale setki przebiegniętych kilometrów i hektolitry wylanego potu zaowocowały niezłymi wynikami na mecie.
Niektórzy biegają dla zdrowia, inni dla dobrego samopoczucia, jeszcze inni podążają za modą. Ale są i tacy, którzy ścigają się dla słupków poparcia.
Za granicą to norma: biegali chyba wszyscy amerykańscy prezydenci, biega także były prezydent Francji Nicholas Sarkozy. Prezydent Barack Obama i Joe Biden biegający beztrosko po Białym Domu? To część kampanii promowanej przez Pierwszą Damę. Michelle Obama chce rozprawić się z nadwagą Amerykanów, zachęcając do biegania i publikowania w sieci swoich planów treningowych. Jako najlepszy przykład wskazała męża.
Nasi politycy też biegają. Europoseł SLD Wojciech Olejniczak regularnie staje na starcie maratonów, jest też prezesem Polskiego Związku Triathlonu. – Bieganie, tak jak każdy sport, ćwiczy charakter człowieka. I nie ma tu znaczenia czy ma się 15, 20, 35 czy 50 lat. Na trasach biegowych spotykam często 70-latków. Mówią, że biegają całe życie i czują się wspaniale – mówił w wywiadzie dla portalu FestiwalBiegowy.pl.
W warszawskim Parku Łazienkowskim często trenował swego czasu były minister transportu Sławomir Nowak. Grzegorz Kołodko, były wicepremier i minister finansów, ma dziś 65 lat i kilkanaście maratonów na koncie. Premier Donald Tusk jest nie tylko wielki fanem piłki nożnej, ale i biegania: sądząc z doniesień prasowych regularnie można go spotkać jak samotnie truchta po Trójmieście. Szef rządu kiedyś wyzwał nawet na biegowy pojedynek lidera SLD Grzegorza Napieralskiego, kiedy ów stwierdził że premier jest już zmęczony rządzeniem. W odpowiedzi na Facebookowym profilu kancelarii pojawiło się wyzwanie: bieg w Łazienkach na 10 km. Grzegorz Napieralski się jednak nie zdecydował.
Pojawiają się głosy krytyki, że wraz z modą na bieganie wielu polityków i cebrytów dostrzegło dobrą okazję do wylansowania swojej osoby. Nawet jeśli, to efekt uboczny jest jednak bardzo pozytywny: nic tak nie zachęci Polaków do biegania i aktywności jak medialny ulubieniec na mecie maratonu.
PS. Nasza Drużyna na:Temat ma za sobą już dwa miesiące przygotowań do maratonu. Chudniemy w oczach, mamy kryzysy i kontuzje ale na szczęście zapał nas nie opuszcza! Zobaczcie, jak nam idzie.