Christiane Amanpour
Christiane Amanpour Fot. David Shankbone CC-BY 2.5

- Bardzo dobrze móc z panią porozmawiać. Jak zawsze - tak prezydent Afganistanu powitał Christiane Amanpour w jej pierwszym wywiadzie po powrocie do stacji CNN. Najlepiej opłacana i najbardziej uhonorowana koresponentka zagraniczna na świecie wraca do stacji, skąd odeszła w 2010 roku po 27 latach pracy.

REKLAMA
Słowa Karzaja to nie tylko puste uprzejmości, bo Amanpour to prawdziwa ikona. - Pozwólcie, że zacznę od stwierdzenia jak zachwycona jestem, że mogę znów spotkać się z wami w CNN. Jestem tu, by przynieść wam wielkie idee i najważniejsze historie oraz ekskluzywne wywiady - powiedziała na rozpoczęcie swojego autorskiego przeglądu spraw międzynarodowych “Amanpour”.
Gdy w marcu 2010 roku Amanpour zdecydowała się odejść ze stanowiska szefa korespondentów międzynarodowych amerykańskiej ikony - CNN, mówiło się, że to kolejny z symptomów, że ikona się kończy. W tym samym roku, po 25 latach emisji z anteny zniknął “Larry King Live” - sztandarowy talk show stacji. I o ile jego autor chyba dobrze czuje się na emeryturze, o tyle Amanpour długo nie wytrzymała jako pracownica tylko ABC Global. Co prawda nadal będzie tam główną korespondentką zagraniczną, jednak nie będzie już prowadziła cotygodniowego podsumowania światowych wydarzeń.
Jej powrót zbiega się z odejściem z wieloletniego miejsca pracy polskiej ikony dziennikarstwa zagranicznego - Wojciecha Jagielskiego. Po ponad 20 latach w dziale zagranicznym “Gazety Wyborczej” przeszedł do PAP. Później w wywiadzie dla “Polityki” skrytykował podejście do dziennikarstwa nazywając działalność mediów masową produkcją głupoty. - To paradoksalne, ale w tym globalizującym się świecie spada zainteresowanie widzów tematyką międzynarodową. Dziennikarze to czują, więc szukają dla siebie miejsca, bo nie mogą się realizować. Dziennikarstwo międzynarodowe sporo kosztuje, a stacje ograniczają koszty - mówi naTemat prof. Maciej Mrozowski, medioznawa z Uniwersytetu Warszawskiego. Dodaje też, że takie ruchy kadrowe działają na korzyść i dziennnikarza i stacji, bo wbudzają zainteresowanie.
A to Amanpour się przyda, bo prowadzny przez nią “This Week” nie cieszył się najlepszą oglądalnością. Kłopoty z konkurencją ma też nowa/stara stacja dziennikarki, która jest postrzegana jako archaiczna i nieciekawa w przeciwieństwie do zaangażowanej i bezkompromisowej FOX News. Patrząc na dotychczasową karierę Amanpour można stwierdzić, że to znak przemijania pewnej epoki. Gdy w 1983 roku zaczynała pracę jako korespondentka zagraniczna w tworzonej przez Teda Turnera stacji, budowała nową jakość dziennikarstwa. Jej stacja pokazywała wtedy najważniejsze wydarzenia z całego świata na żywo, co było absolutnym novum.
Córce brytyjki i irańskiego imigranta, która lata młodości spędziła w Teheranie, przypadło budowanie prestiżu stacji podczas wojny iracko-irańską. Później z Frankfurtu i Berlina obserwowała Jesień Ludów w Europie Środkowej. Od tamtego czasu Amanpour pojawiała się wszędzie tam, gdzie działo się coś ważnego dla losów świata. Już z ugruntowaną pozycją, zdawała relacje z wojny w Zatoce Perskiej, która przyniosła jej awans na szefa korespondentów zagranicznych CNN. Najważniejszą nagrodę branży telewizyjnej, Emmy, przyniosła jej praca podczas wojny na Bałkanach. W sumie w swoim dorobku ma aż dziewięć tych statuetek. Poza tym można zobczyć jej korespondencje z Afganistanu, Iraku, Somalii, Iranu, Izraela.
Do historii dziennikarstwa przeszedł jej wywiad z premierem i prezydentem Haiti tuż po tragicznym trzęsieniu ziemii w tym kraju czy telefoniczna rozmowa z Jasirem Arafatem, przywódcą Palestynczyków, który zdenerwowany pytaniami rozłączył się. Amanpour była też pierwszą dziennikarką, która rozmawiała z ówczesnymi przywódcami Wielkiej Brytanii i Francji zaraz po inwazji na Irak. Należy też do niewielkiej grupy dziennikarzy, którzy mogą pochwalić się przeprowadzeniem wywiadu z dwoma nowymi irańskimi prezydentami: Mohamedem Chatamim i jego następcą, Mohamedem Ahmadineżadem.

Lista rozmówców Christiane Amanpour

Yoveri Museveni - prezydent Ugandy

Hamid Karzaj - prezydent Afganistanu

Jim Yong Kim - nowo wybrany szef Banku Światowego

John McCain - republikański senator, konkurent Baracka Obamy w poprzednich wyborach

Susan Rice - ambasador USA przy Radzie Bezpieczeństwa ONZ

CZYTAJ WIĘCEJ

Podczas arabskiej Wiosny Ludów Amanpour też była w miejscu zdarzeń. Udało jej się przeprowadzić wywiady z bedącymi pod naporem powstańców satrapami - Hosnim Mubarakiem, prezydentem Egiptu i z dyktatorem Libii Muammarem Kaddafim. Choć pod jej adresem padają zarzuty braku obiektywizmu (np. podczas relacji z Sarajewa), to Amanpour trafia w sedno sprawy, a jej materiały są błyskotliwe i rzeczowe. Gdy rozmawia z najmożniejszymi tego świata nie ma najmniejszych oporów przed zadawaniem trudnych i niewygodnych pytań, czego dowodem jest na wspomniana rozmowa z liderem Autonomii Palestyńskiej. Teraz wraca do swojej macierzystej telewizji, by znowu rozmawiać z liderami światowej polityki i gospodarki. Lista gości w pierwszych odcinkach już wygląda imponująco - można śmiało powiedzieć, że w ciągu tygodnia przeprowadziła wywiady, o jakich może pomarzyć niejeden dziennikarz z wieloletnim doświadczeniem. A pewne jest, że lista sławnych rozmówców Christiane Amanpour będzie się wydłużała.
Jednak teraz jej siłą są właśnie wywiady, bo też telewizja informacyjna nie jest tym, czym była 20 lat temu. Ciężko jej prześcignąć tysiące internautów, którzy relacjonują wydarzenia przez Twittera dodając zdjęcia zrobione smartfonami. Teraz, gdy chcemy mieć najświeższe informacje siadami przed komputerem lub włączamy internet w komórce. Jednak Amanpour zdaje się to dostrzegać, pracę w terenie zostawiając młodszym kolegom, sama rozmawia ze światowymi przywódcami, co będzie jednym z filarów jej programu. Drugi to pogłębione analizy sytuacji w różnych rejonach świata, które ma przygotowywać wraz z zaproszonymi do studia ekspertami. W kierunku głębszego spojrzenia idzie też Wojciech Jagielski, który chce pisać książki o ogarniętych konfliktami obszarach. On więc, w przeciwieństwie do Christiane Amanpour, nie wróci raczej do dawnego miejsca pracy.