
Większa konkurencja na rynku internetu i niższe ceny dla klientów – takie mogą być, zdaniem Adama Szejnfelda z PO, efekty deregulacji rynku szerokopasmowego internetu w Polsce. Europoseł podkreśla, że jego stosunek do projektu UKE nie jest jednoznaczny, ale „warto spróbować”.
Przypomnijmy, że w 2007 roku UKE nałożyło na Orange obowiązek udostępniania swojej infrastruktury szerokopasmowego internetu innym operatorom. Miało to służyć rozwinięciu konkurencji na tym rynku i upowszechnieniu internetu. W 76 gminach cel ten został już spełniony i UKE uznało, że należy zdjąć regulacyjne kajdany z Orange – by firma ta mogła inwestować w nowe łącza, co obecnie jej się nie opłaca, gdyż od razu musiałaby udostępniać je innym.
Podobną opinię wyraża Adam Szejnfeld. – Sadzę, że trzeba poczekać na decyzję Komisji Europejskiej, która ma czas do 4 sierpnia na zapoznanie się z wnioskiem UKE i podjęcie decyzji. Szanse na pozytywne rozpatrzenie wniosku są jednak duże – mówi nam Szejnfeld.
Osobiście mam ambiwalentne podejście do tego projektu. Z jednej bowiem strony może doprowadzić, choć nie musi, do zwiększenia wartości inwestycji Orange, ale z drugiej idzie w przeciwnym kierunku, niż wcześniej określony cel regulacyjny. W omawianym jednak przypadku mamy do czynienia z inicjatywą, która ma dotyczyć jedynie części rynku, i to takiego, gdzie pozycja Orange nie jest monopolistyczna, ba nawet nie jest w zasadzie dominująca. Deregulacja ta, nawet jeśli w początkowej fazie dotyczyć będzie jedynie 76 gmin na terenie Polski, być może przyczyni się do zwiększenia konkurencyjności w rejonach wyjętych spod obecnych regulacji i może pozwoli na obniżenie cen dla klientów. Warto wiec może spróbować. Zwłaszcza, że można mieć również nadzieję, iż zachęci ona Orange do rozbudowy i modernizacji obecnie istniejącej sieci.
Bardziej pesymistycznie Adam Szejnfeld podchodzi jednak do realizowania przez Polskę celów Europejskiej Agendy Cyfrowej. – Są one niezwykle ambitne, co należy oczywiście oceniać pozytywnie. Biorąc jednak pod uwagę olbrzymie koszty inwestycji w infrastrukturę, już teraz wiadomo, że części państw członkowskich UE nie uda się zrealizować tak ambitnych celów. Wśród tych państw wymieniana jest również Polska – przypomina Szejnfeld.
Oczywiście, nie zwalnia nas to z wysiłku na rzecz zapewnienia każdemu mieszkańcowi Polski dostępu do szybkiego Internetu w najbliższych latach a wręcz przeciwnie: kolejne raporty Komisji Europejskiej powinny nas mobilizować do szukania rozwiązań, które pozwolą nam zbliżyć się do celów zapisanych w Europejskiej Agendzie Cyfrowej.
