
Barry i Izzy Sim mieli lecieć lotem malezyjskich linii lotniczych MH17. Malezyjski Boeing został zestrzelony nad wschodnią Ukrainą. Australijskie małżeństwo podróżujące wraz z małym dzieckiem do Kuala Lumpur nie zostało jednak wpuszczone na pokład feralnego Boeinga 777. Mieli wiele szczęścia. Samolot był wypełniony po brzegi. Nie jest to jednak jedyny przykład ludzi, którzy uniknęli wielkich katastrof. Oto trzy ciekawe historie, które zrobią nas was wrażenie.
REKLAMA
Oszukał przeznaczenie co najmniej dwa razy
Jeden ze znajomych mojej rodziny w latach 80. był pracownikiem dużej centrali handlu zagranicznego. Dzięki temu dużo podróżował po świecie. Wyrobiło to w nim nawyk do wygodnictwa i wykorzystywania okazji, kiedy tylko się one nadarzały.
Jeden ze znajomych mojej rodziny w latach 80. był pracownikiem dużej centrali handlu zagranicznego. Dzięki temu dużo podróżował po świecie. Wyrobiło to w nim nawyk do wygodnictwa i wykorzystywania okazji, kiedy tylko się one nadarzały.
I właśnie dzięki temu dwa razy uratował życie. Po raz pierwszy w 1987 roku. Jego sekretarka zarezerwowała mu bilet na lot z Warszawy do Nowego Jorku. Miał lecieć lotem o numerze LO 5055. Uznał jednak, że woli polecieć wcześniejszym połączeniem i przebukował bilet. Gdyby tego nie zrobił, zginąłby w katastrofie w Lesie Kabackim.
Drugi raz uratował życie dokładnie w ten sam sposób. Tym razem chodziło o połączenie między dwoma miastami w Stanach Zjednoczonych. Znów przebukował bilet, i znów uratował życie.
Żona ministra Sikorskiego i zamach w Lockerbie
O gigantycznym szczęściu może mówić też Anne Applebaum, która o mało co nie poleciała feralnym lotem linii Pan-Am. To właśnie ten samolot wybuchł nad Lockerbie w wyniku zamachu libijskich terrorystów.
O gigantycznym szczęściu może mówić też Anne Applebaum, która o mało co nie poleciała feralnym lotem linii Pan-Am. To właśnie ten samolot wybuchł nad Lockerbie w wyniku zamachu libijskich terrorystów.
Dziennikarka i żona szefa polskiej dyplomacji zarezerwowała już nawet bilet. Jednak tydzień przed wylotem postanowiła zostać w Wielkiej Brytanii jeden dzień dłużej. To uratowało jej życie.
Zaraz po katastrofie jednak rodzina dziennikarki przeżyła mały dramat. Pomimo zmiany rezerwacji, Anne Applebaum widniała na liście pasażerów, który wybuchł nad Lockerbie...
"Uratowały mnie placki z fasolą"
O niewyobrażalnie szczęśliwym zbiegu okoliczności może mówić też Marta, która miała jechać pociągiem relacji Warszawa-Kraków. To właśnie on zderzył się czołowo pod Szczekocinami z innym pociągiem.
O niewyobrażalnie szczęśliwym zbiegu okoliczności może mówić też Marta, która miała jechać pociągiem relacji Warszawa-Kraków. To właśnie on zderzył się czołowo pod Szczekocinami z innym pociągiem.
Jak mówi mi Marta, razem ze swoim chłopakiem wracała z wakacji przez Warszawę. Młoda para miała już nawet wykupiony bilet na pociąg do Krakowa. Na szczęście mieli też dużo czasu wolnego, który przeznaczyli na zwiedzanie miasta.
Kiedy zamierzali zacząć się zbierać na dworzec, do dziewczyny zadzwoniła koleżanka. – Powiedziała, że organizuje parapetówkę w nowym mieszkaniu w Warszawie, że będą placki meksykańskie i świetna zabawa, i żebym się nie wygłupiała tylko wzięła ze sobą swojego chłopaka i przyjechała do niej – relacjonuje.
Teraz śmieje się, że placki z fasolą uratowały jej życie. Po chwili poważnieje jednak. – Jestem osobą wierzącą. Myślę, że opatrzność nade mną czuwa i dzięki temu jakoś się wywinęłam – mówi dziewczyna.
