www.polarbears.pl

– Będę chronić nasze misie, by nie weszły w kupę – mówi Michał Majewski, agent Polar Bears, skupiającej polskich grafików. Nowo otwarty projekt ma pomóc w promocji sztuki polskich grafików znanych za granicą, ale niekoniecznie na naszym gruncie.

REKLAMA
Paweł Kozłowski - Swanski
Niedźwiedź Polarny, artysta, twórca marki Turbokolor

Podoba mi się to, że koncepcja Polar Bears nie ogranicza się jedynie do reprezentowania artysty przed klientem, ale także wzajemnej współpracy i edukacji zleceniodawcy.

Polar Bears nie jest galerią ani grupą artystyczną. To pionierska w Polsce agencja, reprezentująca artystów. Jej celem jest edukacja i pomoc w zrozumieniu współczesnych narzędzi pracy na styku szeroko pojętej kultury i reklamy. Po raz pierwszy zbiera w jednym miejscu polską twórczość graficzną na najwyższym poziomie: od ilustracji, komiksu, malarstwa, street artu, po plakat. – Bardzo źle nam z tym, że z naszej świadomości zniknęła na przykład piękna polska szkoła plakatu. Chcemy to zmienić – tłumaczy Michał Majewski, agent Polar Bears.
Kogo będą edukować? Artystów, klientów i odbiorców. Pokazywać, co jest fajne, dobre, polskie i szczere. Bo na tym najbardziej im zależy.
Nazwa Polar Bears jest irytująca, a zarazem intrygująca. – Ma skłonić do myślenia. Dużo osób nadal twierdzi, że w Polsce po ulicy chodzą misie polarne. Chcieliśmy to wykpić, a jednocześnie udowodnić, że wcale tak nie jest – mówi Michał Majewski.
I prezentuje wyrosłe na polskim gruncie niedźwiedzie: twórców nowego pokolenia, gwałtownie wyrwanych z nieuporządkowanej rzeczywistości przez przełom polityczny i kulturalny lat '80 i '90. Prezentują swoje odczucia z każdego zakątka Polski: Wrocławia, Łodzi, Poznania i Gdańska. Wśród nich: Swanski, Otecki, Alek Morawski, Victor Soma, Mariusz Waras - M-City, czy Hakobo. O tym ostatnim piszą, że wyrasta ze skateboardingu na równi z neoplastycyzmem, konstruktywizmem, awangardą, op-artem, psychodelią, hip-hopem, grami wideo, czy minimalem.
Pierwszy projekt Polar Bears to z kolei sprawka Gabza. Początkowo w jego twórczości przeważała stosunkowo mroczna tematyka. Świadomie podjęta decyzja, by obrać lżejszy i bardziej optymistyczny kierunek, zbiegła się z udoskonalaniem jego ulubionej techniki tworzenia, polegającej na łączeniu rysunku ołówkiem lub długopisem z obróbką cyfrową na komputerze. Widać to na plakacie jego autorstwa, promującym premierę zrekonsturuowanego cyfrowo filmu "Faraon" w reżyserii Jerzego Kawalerowicza, opartego na powieści Bolesława Prusa. Praca powstała na bazie rysunków ołówkiem przetworzonych cyfrowo w programie Adobe Photoshop.
Paweł Kozłowski - Swanski
Niedźwiedź Polarny, artysta, twórca marki Turbokolor

Nigdy nie ukrywam swojej tożsamości. Co prawda nie promuję na siłę biało-czerwonych kolorów. Ale nie udaję też amerykańskiej firmy, nie używam na T-shirtach Turbokolor nadruków USA. Mam swój charakter.

Artyści Polar Bears wydeptali już sobie ścieżki kariery za granicą. I są tam rozpoznawalni. Nadchodzi czas, by usłyszała o nich Polska. – Większość nie widzi przyszłości w naszym kraju. Zadaje sobie pytanie: czy chcemy tu mieszkać? Pragniemy rozwiać ich wątpliwości, by misie polarne nie zginęły – mówi Michał Majewski.
Tym bardziej, że w ich twórczości widać polską tożsamość. Subiektywnie dobrani w agencji artyści nie wstydzą się transformacji, nie kopiują Zachodu. – Będziemy organizować wystawy, wernisaże. A także zlecenia od klienta wykonywane w nowym wymiarze. Spotkania z klientem nie będą tylko rozmową. Chcemy, by poczuł się częścią projektu i miał wpływ na jego ostateczny kształt – mówi Michał Majewski. 

Klienci i artyści mają pozostać w niedźwiedzim uścisku na cały czas trwania projektu. A więc bez zbytniego nadęcia. Michał Majewski podkreśla, że nie siedzi w centrum wysokiej kultury, nie jest głębokim offem.
Paweł Kozłowski - Swanski
Niedźwiedź Polarny, artysta, twórca marki Turbokolor

Polski rynek jest dość trudny. Większość firm nie ma pojęcia o marketingu, który jest agresywny i prymitywny. Opiera się głównie na głupich billboardach, czy organizowanych grillach.

Mało nadęta, a nawet minimalistyczna, jest też strona internetowa www.polarbears.pl, gdzie możemy śledzić poczynania niedźwiedzi. Z polską domeną, ale w języku angielskim, by docierać do międzynarodowej publiki. Michael Okraj stworzył identyfikację wizualną. Według agenta Polar Bears, mieszkający w Berlinie artysta świetnie zrozumie klientów zagranicznych.
Niedźwiedzie są też obecne na Facebooku i Twitterze. Tam można o nich czytać już w dwóch językach: polskim i angielskim.
Tożsamość i szczerość. To podstawa ideologiczna Polar Bears. – Przestańmy się z siebie śmiać. Nie powtarzajmy, że w naszym kraju istnieje tylko komuna i burdel. Zróbmy z tego nasz atut. Ludzie z Berlina, którzy przyjeżdżają do Warszawy, nie chcą widzieć kopii miejsc swojego miasta. Pokażmy im wszystko z czym możemy utożsamić się tylko my - apeluje Michał Majewski.
Uwierzmy więc w to, że mamy się czym pochwalić. I tego się trzymajmy, misiaczki.