
Najpierw ktoś porysował karoserię jego auta gwoździem, parę dni później samochód został oblany białą farbą. Media sugerują, że może to być zemsta za gest dobroczynności, o którym Tomasz Motyliński napisał na Facebooku i wywołał w Polsce ogromną dyskusję o sposobach pomagania biednym.
Motyliński na swój profil wrzucił zdjęcie paragonu z zakupami dla bezdomnego. Opowiedział przy tym, jak człowiek ten poprosił go o jedzenie i potem wspólnie robili zakupy. Z wpisu Motylińskiego jasno wynikało, że nie jest to przechwalanie się swoją wspaniałomyślnością, a jedynie zachęta, by inni też nakarmili głodnych.
Wpis wywołał najpierw falę entuzjazmu, sam zainteresowany wystąpił w telewizji, udzielił też wywiadu. Od razu jednak pojawił się też sceptycyzm związany z jego gestem - i głosy przypominające, że ów bezdomny za dwa dni znowu będzie głodny, a jednorazowe zakupy w niczym mu tak naprawdę nie pomogą. Ponownie pojawił się w przestrzeni publicznej odwieczny dylemat: dać biednemu wędkę czy rybę.
Kilka dni po tych wydarzeniach Motyliński wrzucił na Facebooka zdjęcie swojego samochodu oblanego białą farbą. Sprawę zgłosił na policję, zaś w poście zaznaczył tylko, że jeśli jakiś wandal "chce mu coś przekazać", to niech napisze list, odezwie się osobiście albo chociaż "zwyczajnie da mu w ryj". – Bądź mężczyzną, choć jeden raz w życiu – napisał Motyliński.
Farba wyrządziła sporo szkód, m.in. wlała się do środka. Remont ma kosztować kilka tysięcy złotych. W rozmowie z gazeta.pl Tomasz Motyliński podkreślał, że ciężko mu sobie wyobrazić, by ktoś miał powody do takiego wandalizmu. Dodał też, że oczywiście po jego "akcji" wiele osób krytykowało go w komentarzach czy prywatnych wiadomościach. Podkreślał jednak, że "nadal głęboko wierzy w ludzi".
W materiale TVP na ten temat Motyliński nie miał jednak wątpliwości, że zalanie auta farbą to efekt nagłośnienia jego sprawy w mediach.
Internauci proponują Motylińskiemu nawet pomoc finansową w naprawie i proszą o podanie jego numeru konta, ale ten kategorycznie odmawia, podkreślając, że nie o to mu chodzi. Pytanie tylko, czy faktycznie oblanie auta farbą było efektem nagłośnienia dobroczynnego gestu, czy może na przykład zwykłą zemstą sąsiada lub wybrykiem wandali.
