
Na polskim rynku coraz więcej oryginalnych przewodników. "Niezbędnik turysty" to fenomen. Teraz wydawca tłumaczy nam, dlaczego Alpy reklamują… Karkonosze.
"Warszawex", "GoOut" czy "Karta na plus" - to tylko niektóre, z wielu opisanych przeze mnie przewodników po polskich miastach. Oryginalne i warte zareklamowania. Tworzone przez lokalsów czy miłośników dobrej kuchni. Takie są dziś podręczniki dobrze spędzanego czasu wolnego, które na dobre przeganiają nudę. Magda Gessler także idzie szlakiem dobrze wydanych przewodników i serwuje naprawdę udane "101 najlepszych hoteli i restauracji w Polsce". Bo jeżeli już wydawać przewodnik, to musi ocierać się chociaż o oryginalność.
Gdy pisałem o "Niezbędniku Turysty", czyli przewodniku po Karkonoszach i Wrocławiu, także była mowa o nietuzinkowości. Tyle tylko, że w zupełnie innym wydaniu, bowiem twórcy przewodnika, na okładkę zamiast dać zdjęcie polskich gór, dali… Alpy. I to budzi już zdziwienie, a nie - jak w przypadku przewodników wymienionych powyżej - zaciekawienie. Wydawca Jacek Prasol w wysłanym oświadczeniu tłumaczy, że to zabieg specjalny i wyjaśnia - dlaczego Alpy reklamują Karkonosze:

Jacek Prasol, wydawca Niezbędnika Turysty
Dalej czytamy, że Karkonosze z Alpami mają tak naprawdę więcej wspólnego niż krytykującym przewodnik znawcom, może się wydawać. I tu, wydawca wymienia chociażby klimat i "niektóre rośliny wspólne dla obydwu łańcuchów górskich". Wydawca zauważa także, że zdjęcie to nie fotomontaż, jaki na przykład zastosowano przy propagowaniu pomysłu organizacji Olimpiady Zimowej w Krakowie, łącząc panoramę Krakowa z nienaturalnie przybliżoną sylwetą Tatr.
Na koniec Jacek Prasol wszystkich urażonych oryginalną okładką przeprasza i zaprasza. W Karkonosze oczywiście:
Jacek Prasol, wydawca Niezbędnika Turysty
Karkonosze biją Alpy na wszystkie szczyty:

