
Upragnionym, wyczekiwany, wymarzony - jednym słowem - urlop. Nie odbieramy maili, zamiast smsów z dopiskiem "ASAP" wysyłamy zdjęcia z plaży, a wieczorami prowadzimy długie, nocne Polaków rozmowy. Ale wakacje to nie tylko "leżing" i bezruch. Kto spróbował ten wie, że nie ma nic lepszego, niż bieganie po zupełnie nowej, nieznanej okolicy.
REKLAMA
Nie ma mocnych w czasie urlopu. Miejscowe frykasy, dania regionalne i inne, (również te płynne) smakołyki, które towarzyszą upalnym dniom. Te wszystkie pokusy czyhają na nas w czasie urlopu i nie oszukujmy się - wakacje są właśnie od tego, aby nieco popłynąć i odłożyć na bok wszelkie ograniczające nas na co dzień rygory.
Ale żeby nie przeżyć szoku stając przed lustrem po tygodniu "nicnierobienia", warto nie odpuszczać treningów biegowych. A bieganie w czasie urlopu to coś zupełnie innego, niż to po okolicach domu.
"Chcę, ale nie mogę"
Michał Rzeźnik z Drużyny naTemat spędził tegoroczne wakacje z rodziną oraz grupą przyjaciół nad Bałtykiem i na Mazurach. Wylegiwał się na plaży, ale i pływał jachtem. Jak mówi ze smutkiem, biegowo był to dla niego czas kompletnie nieudany. – Biegałem pierwszego dnia po przyjeździe i to całkiem nieźle jak na moje możliwości. Następnego dnia skaleczyłem stopę na plaży (chyba o muszelką) w miejscu, które uniemożliwiło mi bieganie. Stopa zagoiła się po tygodniu, kiedy to wsiedliśmy na jacht i ruszyliśmy w rejs. Jacht, porty raczej nie sprzyjają bieganiu, nie mówiąc o diecie piwnej – żartuje Michał.
Michał Rzeźnik z Drużyny naTemat spędził tegoroczne wakacje z rodziną oraz grupą przyjaciół nad Bałtykiem i na Mazurach. Wylegiwał się na plaży, ale i pływał jachtem. Jak mówi ze smutkiem, biegowo był to dla niego czas kompletnie nieudany. – Biegałem pierwszego dnia po przyjeździe i to całkiem nieźle jak na moje możliwości. Następnego dnia skaleczyłem stopę na plaży (chyba o muszelką) w miejscu, które uniemożliwiło mi bieganie. Stopa zagoiła się po tygodniu, kiedy to wsiedliśmy na jacht i ruszyliśmy w rejs. Jacht, porty raczej nie sprzyjają bieganiu, nie mówiąc o diecie piwnej – żartuje Michał.
Do treningów wrócił zatem dopiero po powrocie z wakacji. – Po tygodniu interwałów, ćwiczeń i wybiegania wróciłem do formy sprzed urlopu. Teraz koncentruję się już na serio nad startem we wrześniu (dieta bez piwa). Ćwiczenia wzmacniające w dni wolne, a później adrenalina na starcie i radość na mecie – przynajmniej tak sobie to wizualizuję –słyszę od Michała. Jak widać, czasem dobre chęci nie wystarczą i do bieganie trzeba również odrobiny szczęścia.
Kąpiel dopingująca
Znajomi, z którymi byłem na wakacjach z niemałym zdziwieniem patrzyli, jak zakładam sportowe buty i "w tym upale" - jak mówili - szedłem biegać. Sam byłem nieco tym zdziwiony, ale wiedziałem że jeden dzień kiedy odpuszczę sprawi, że z każdym następnym będzie tylko trudniej. A gdy już ruszałem przed siebie, byłem po prostu zachwycony tym, co widziałem.
Znajomi, z którymi byłem na wakacjach z niemałym zdziwieniem patrzyli, jak zakładam sportowe buty i "w tym upale" - jak mówili - szedłem biegać. Sam byłem nieco tym zdziwiony, ale wiedziałem że jeden dzień kiedy odpuszczę sprawi, że z każdym następnym będzie tylko trudniej. A gdy już ruszałem przed siebie, byłem po prostu zachwycony tym, co widziałem.
Wakacje spędzałem w Województwie Podlaskim, o którego walorach pisałem w naTemat. Była to typowa "objazdówka", dzięki czemu każdy trening odbywał się w innym miejscu. Pierwszego dnia przebiegłem 12 kilometrów nad brzegiem Bugu w Drohiczynie, drugiego biegałem wokół Zalewu Siemianówka, gdzie znajduje się urokliwa, oblegana przez bociany tama. Kilka dni później biegałem po Białymstoku (to fajne miasto!), a później nad augustowskimi jeziorami.
To właśnie ten ostatni trening był szczególnie przyjemny, bo po czwartym kilometrze postanowiłem schłodzić się w jeziorze Necko. Zachód słońca i kilka minut spędzonych w wodzie - bezcenne. Tego w Warszawie nie uświadczysz. Kolejne cztery kilometry drogi do domu były już czystą przyjemnością.
Trenujesz - zwiedzasz
Również Maja Sieńkowska z Drużyny Blogerów nie spędziła wakacji leżąc na tylko na plaży. Jak mówi, do tej pory wakacje, urlopy od pracy i codzienności kojarzyły jej się właśnie z błogim lenistwem. – W tym roku jest inaczej – mówi Maja.
Również Maja Sieńkowska z Drużyny Blogerów nie spędziła wakacji leżąc na tylko na plaży. Jak mówi, do tej pory wakacje, urlopy od pracy i codzienności kojarzyły jej się właśnie z błogim lenistwem. – W tym roku jest inaczej – mówi Maja.
– Od treningów nie ma urlopu. Barcelona, Władysławowo, Olsztyn - te miasta oglądałam z biegającej perspektywy, gdy budziły się do życia lub gdy już układały się do snu. Dzięki takiej formie poznawania dotarłam w ciekawe zakątki i zobaczyłam je nie tylko od turystycznej strony – mówi blogerka. A oto dowody:
Bieganie odgórnie planowane
Bloger Paweł Lipiec poszedł (pobiegł) jeszcze dalej niż inni. Bo choć jeszcze nie wyjechał na wakacje, to już zdążył dostosować je do treningów. – Jestem dopiero przed wyjazdem wakacyjnym, ale już analizuję mapy i trasy w Endomondo żeby znaleźć sobie fajne okolice do biegania. Nie zamierzam przerywać treningów z powodu urlopu. Całkiem niedawno wyjechaliśmy na kilka dni jeszcze przed wakacjami. Wybór miejsca był dość prosty - wystarczyło sprawdzić gdzie w tym czasie będę się odbywać jakieś biegi. Miejsce dobraliśmy pod kątem możliwości startu w biegu – mówi Paweł Lipiec.
Bloger Paweł Lipiec poszedł (pobiegł) jeszcze dalej niż inni. Bo choć jeszcze nie wyjechał na wakacje, to już zdążył dostosować je do treningów. – Jestem dopiero przed wyjazdem wakacyjnym, ale już analizuję mapy i trasy w Endomondo żeby znaleźć sobie fajne okolice do biegania. Nie zamierzam przerywać treningów z powodu urlopu. Całkiem niedawno wyjechaliśmy na kilka dni jeszcze przed wakacjami. Wybór miejsca był dość prosty - wystarczyło sprawdzić gdzie w tym czasie będę się odbywać jakieś biegi. Miejsce dobraliśmy pod kątem możliwości startu w biegu – mówi Paweł Lipiec.
160 km w dwa tygodnie!
Maciek Hassa jak co roku od 8 lat wakacje spędził w Lubiatowie – małej wiosce położonej nad Bałtykiem. Jak mówi, puste plaże i lasy tym razem były dla niego świetnym miejscem nie spacerów ale biegania. – Ten urlop z założenia miał być inny od poprzednich. Postanowiłem codziennie biegać – słyszę od pracownika PZU.
Maciek Hassa jak co roku od 8 lat wakacje spędził w Lubiatowie – małej wiosce położonej nad Bałtykiem. Jak mówi, puste plaże i lasy tym razem były dla niego świetnym miejscem nie spacerów ale biegania. – Ten urlop z założenia miał być inny od poprzednich. Postanowiłem codziennie biegać – słyszę od pracownika PZU.
Trzeba przyznać, że Maciek to twardy zawodnik. Co prawda nie udało mu się biegać każdego dnia (musiał zrobić jeden dzień przerwy) ale w sumie przez 14 dni przebiegł 160 km! – Muszę przyznać, że po powrocie do Warszawy bardzo brakuje mi tych codziennych biegów, ale co zrobić, kiedy trener mi nie pozwala – żartuje Maciek. A Wam jak poszły wakacyjne treningi? :)
