Prof. Jan Hartman napisal list do wyborców Janusza Korwin-Mikkego
Prof. Jan Hartman napisal list do wyborców Janusza Korwin-Mikkego Fot. Mateusz Skwarczek / AG

Prof. Jan Hartman napisał list do młodych korwinistów, w którym zaapelował, by opuścili Kongres Nowej Prawicy. W odpowiedzi dostał masę listów, z których część to antysemickie wyzwiska. – Młodzi korwiniści są bezczelni, aroganccy, pogardliwi wobec starszych i niewykształceni. W dużej mierze to wynika z tego, że zostali źle wychowani przez rodziców i nauczycieli – przekonuje w "Bez autoryzacji".

REKLAMA
W liście do młodych poprosił pan, by odeszli od Janusza Korwin-Mikkego. Takie apele mają w ogóle sens? Kogoś pan przekonał?
Nie, nikt do mnie nie napisał, że odejdzie od Korwina. Ale też nie tego się spodziewałem, to nie działa w ten sposób. Takie interwencje działają raczej jak lekarstwa. Mam nadzieję, że dałem do myślenia pewnej liczbie ludzi i powoli ich dystans wobec Kongresu Nowej Prawicy będzie narastał. Może z czasem niektórzy do tego, by opuścić to ugrupowanie. Nie przeceniam znaczenia jednego czy dwóch felietonów, ale czuję się w obowiązku przyłożyć rękę do tego, by uświadamiać na temat formacji Korwina.
Przy okazji wyborczego sukcesu KNP pojawiało się sporo komentarzy, że "głupia młodzież" poparła Korwina. Pan też ma do niej taki stosunek?
Mój stosunek do młodzieży jest belferski, czego ta młodzież bardzo nie lubi. To wynika z zawodu i różnicy wieku. Jednak jeśli ta młodzież jest arogancka, źle wychowana, głupia zbuntowana, to szukam winy po stronie rodziców i dorosłych. Takie poglądy nie biorą się z niczego. Młodzież powtarza to, co słyszy od dorosłych, wyraża takie postawy, które oni pozwalają im przyjąć, do których ją popychają. Jeśli duża grupa młodych ludzi jest bardzo arogancka, pewna siebie i pełna wzgardy wobec dorosłych i państwa, to znaczy również, że została zawiedziona, że nie dostała dostatecznej porcji troski, wiedzy i empatii. A także zwykłego wychowania, bo czymś uderzającym w zachowaniu prawicowej młodzieży jest jego brak.
Młodzi korwiniści są po prostu źle wychowani przez rodziców?
Nie tylko, także przez nauczycieli. Jeśli pozwalają sobie publicznie na bezczelność i arogancję, to oczywiście jest wina tych, którzy przez ostatnie 20 lat mieli za zadanie ich wychować. Z kolei wina konkretnego człowieka za głupotę narasta z wiekiem. Jak ktoś ma 15 lat, to jego własna wina jest niewielka. Tak więc przede wszystkim winię nas: nauczycieli i rodziców. Pozwoliliśmy sobie na wychowanie młodzieży zagubione, sfrustrowanej, a także bardzo niewykształconej. To też jest wielki problem.
Oni ekscytują się prymitywnymi hasłami, i nie mówię tylko o korwinistach, ale o wszystkich radykałach. Pierwsze lepsze efektowne hasełko bezkrytycznie powtarzają. Najgorsze, jeśli dochodzą do tego emocje i poczucie wspólnoty, racji, wyższości. "My wiemy najlepiej, a oni to banda lewaków i złodziei". Ta pycha jest wyuczona przez rodziców i szkołę. A kiedy pycha połączy się z frustracją, mamy mieszankę wybuchową.
Pan chyba nie jest dobrą osobą do dyskusji z młodymi korwinistami. W "Najwyższym Czasie", organie prasowym Korwina, piszą o panu: "Żyd Hartman".
Wiem, że jestem przedmiotem antysemickiej, nienawistnej nagonki, nie tylko w tej jednej, ale w wielu gazetach. Jeśli w ogóle mam szansę dotrzeć do młodego człowieka z takim przesłaniem roztropności, to poprzez tekst, który mówi za siebie. Jak młody to czyta, to raczej nie ma znaczenia, że cieszę się sławą wstrętnego Żyda i lewaka. A swoją drogą narastający antysemityzm anarcho-kapitalistycznych środowisk sprawia, że one się zlewają z faszystami. Antysemityzm to wspólny ton różnych odmian faszyzmu, niezależnie od tego, jak one chcą się od siebie różnić.