Prezydent Ukrainy Petro Proszenko w poniedziałek wydał dekret o rozwiązaniu parlamentu.
Prezydent Ukrainy Petro Proszenko w poniedziałek wydał dekret o rozwiązaniu parlamentu. Fot. Mykhaylo Palinchak / Shutterstock.com

Wygląda na to, że nowe władze Ukrainy uznały, iż pełzająca inwazja Rosji na wschodzie kraju to zbyt mało problemów. Nowych postanowił dołożyć Ukraińcom prezydent Petro Poroszenko, który w poniedziałkowy wieczór wydał dekret o rozwiązaniu Rady Najwyższej Ukrainy.

REKLAMA
Decyzja Poroszenki oznacza, że w wojennych warunkach Ukrainę w najbliższych miesiącach czekają przedterminowe wybory parlamentarne. Prawdopodobnie zostaną zorganizowane już 26 października. Już po kilku minutach po komunikacie Kijowa część zachodnich komentatorów zaczęła uspokajać, iż poniedziałkowe wydarzenia to oczekiwany od dawna ruch, którego należało spodziewać się już w chwili, gdy do dymisji podał się premier Arsenij Jaceniuk.
Trudno jednak nie przyznać racji krytykom Petra Poroszenki. Nowe wybory parlamentarne z pewnością są bowiem Ukrainie potrzebne, ale organizowana w warunkach wojennych kampania wyborcza bez wątpienia nie będzie spełniała wszystkich demokratycznych wymogów. Tym gorzej wyglądać może dzień wyborów.
Już podczas głosowania nad wyborem nowego prezydenta zastrzeżenia pojawiały się co do jego przebiegu na zdestabilizowanym wschodzie kraju, a sytuacja tam nie była wówczas nawet w połowie tak dramatyczna, jak dziś.
I największym powodem do obaw dla Ukraińców nie są zastrzeżenia obserwatorów OBWE, czy Unii Europejskiej. Z całą pewnością najgłośniej przeciwko wynikom wyborów parlamentarnych zorganizowanych w obecnej sytuacji protestować będzie Rosja. Która w takich sytuacjach nie lubi poprzestawać na słowach...