Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta

A przynajmniej takie ma plany. W dzisiejszym poranku TOK FM zapewniał, ze w mazowieckich strukturach, którym przewodzi od kilku dni, nie ma żadnego konfliktu.

REKLAMA
Nowy szef lewicy na Mazowszu był w wyjątkowo dobrym humorze. Trudno się dziwić - wraca "na salony". Na pytania Łukasza Grassa w co teraz gra, odpowiadał z rozbawieniem: w tenisa, piłkę nożną i brydża. Oczywiście nie o taką grę chodziło dziennikarzowi ,dlatego podpytywał inaczej. Jednak o "rozdawaniu kart" też nie było mowy. - Chyba, że tych do brydża - żartował polityk.
Chwilę później już tak wesoło nie było, bo przywołano gorzkie słowa partyjnej koleżanki Czarzastego. Katarzyna Piekarska, była szefowa lewicy na Mazowszu "żaliła" się ostatnio, że przegrała "bo nie miała zapasowej wątroby". To aluzja do słów Czarzastego, który jeszcze przed wewnątrzpartyjnymi wyborami powiedział iż "bierze zapasową wątrobę i jedzie objeżdżać Mazowsze".
Trudno się dziwić rozżaleniu Piekarskiej, która w zeszłym roku nie weszła do Sejmu, a teraz dodatkowo przestała przewodzić mazowieckim strukturom SLD. Czarzasty wydaje się to rozumieć i wykazuje - przynajmniej na razie - wyjątkową wolą porozumienia.
- Katarzyna Piekarska jest jedną z najlepszych polityków młodego pokolenia, jakich poznałem. Stoi przed nią realizacja wielu projektów. Trzymam za nią kciuki i gdziekolwiek będzie jestem za nią razem z całym Mazowszem. Nerwy nerwami, ale stawiamy na rozsądek. Piekarska ma absolutne wsparcie - przekonuje polityk.
I tłumaczył jednocześnie, że słowa o wątrobie były jedynie skrótem myślowym.
- Miałem raczej na myśli to, że trzeba jeździć i spotykać się z ludźmi. Wysłuchiwać ich pomysłów - mówi. Niemniej jednak jeszcze niedawno w rozmowie z naTemat mówił, że w polityce owszem - alkohol się pojawia.

Bez pół litra nie da rady. Polityka przy kieliszku
Włodzimierz Czarzasty rozpoczyna swoją misję odbudowania SLD i jeszcze w tym tygodniu chce spotkać się ze swoją poprzedniczką i Grzegorzem Napieralskim. Mimo że stosunki obu panów do najlepszych nie należą, polityk zapewnia: - Rozeszliśmy się tylko po to, żeby zejść się z powrotem - mówi.
Nowy szef mazowieckiego SLD zapewniał, że w jego regionie nie ma żadnych podziałów, a w sobotnich wyborach na szefa Sojuszu na pewno zwycięży Leszek Miller. - Musimy pracować, dosyć wybierania się. Od niedzieli do roboty - kończy Czarzasty.