
Trwa akcja mająca zapobiec powrotowi pomnika „Czterech śpiących” na warszawską Pragę. Po niezbyt wyważonych apelach prawicowych dziennikarzy przyszedł czas na list otwarty. Podpisali go nie tylko ludzie związani z prawicą, ale też Marcin Meller z „Newsweeka” czy jazzmen Włodzimierz Pawlik albo reżyser Waldemar Krzystek.
REKLAMA
Przeciw powrotowi pomnika Braterstwa Broni (tzw. pomnika „Czterech śpiących”) sprzeciwiają się w liście otwartym ludzie kultury i mediów. W utrzymanym w spokojnym, koncyliacyjnym tonie liście otwartym, który publikuje "Rzeczpospolita" postulują, aby monument nie wracał na plac Wileński w centrum warszawskiej Pragi. Został stamtąd usunięty na czas budowy drugiej linii metra.
Armia Czerwona nie przyniosła Polsce wolności i niepodległości, ale nowe zniewolenie. Na jej czołgach wjechała do Polski komunistyczna dyktatura odpowiedzialna za śmierć dziesiątków tysięcy Polaków. Nie winimy za to młodych żołnierzy rosyjskich, których poświęcenie i złożoną przez nich daninę krwi szanujemy. Oni także są ofiarami tej wojny. Czytaj więcej
Źródło: "Rzeczpospolita"
Sygnatariusze listu przekonują, że radzieckie wojska to okupanci i nie możemy stawiać im pomników. Nie popierają też decyzji o wydaniu dwóch milionów złotych na renowację historycznego monumentu. Pod listem podpisali się m.in. muzycy: Kazik Staszewski, Paweł Kukiz, Włodzimierz Pawlik, ludzie kina: Waldemar Krzystek, Redbad Klijnasta i Adam Ferency oraz dziennikarze: Robert Mazurek, Marcin Meller czy Bronisław Wildstein.
Wcześniej głos w tej sprawie zabrało środowisko "Gazety Polskiej". Jednak więcej uwagi poświęcili atakowaniu władz Warszawy, niż wyjaśnianiu, dlaczego pomnik nie powinien wrócić na Pragę. To z kolei tylko zaszkodziło, co analizowaliśmy w naTemat.
Źródło: "Rzeczpospolita"
