
Kryzys w onkologii, kryzys w dziedzinie leków refundowanych, nieustanny brak ustawy dotyczącej zapłodnienia in vitro - w służbie zdrowia nie dzieje się dobrze. Mimo to Ewa Kopacz nie chce jednoznacznie ocenić pracy swojego następcy w fotelu ministra zdrowia. W TVN24 mówiła tylko, że czeka na opracowane przez niego ustawy.
REKLAMA
Ewa Kopacz pytana w TVN24 o ocenę pracy swojego następcy na stanowisku ministra zdrowia, nie chciała jednoznacznie się wypowiedzieć. Zdaniem marszałek Sejmu, Bartosz Arłukowicz zarządza "bardzo trudnym ministerstwem" i musi się go nauczyć.
Bartek, mniej pracuj! CZYTAJ WIĘCEJ
Jej zdaniem w resorcie przygotowywany jest pakiet wartościowych ustaw, które poprawią sytuację służby zdrowia. - Aż mnie świerzbi ręka, żeby zadzwonić i powiedzieć: Bartek, dawaj te ustawy - powiedziała w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim.
Kopacz szczególnie nie może się doczekać ustawy, która rozwiąże problem dostępu do leków. Była minister zdrowia odniosła się w ten sposób do pytań dotyczących kryzysu w onkologii - w ciągu ostatnich dwóch tygodni, pacjentom chorym na raka brakowało leków.
Trzy dni temu Bartosz Arłukowicz swoje plany na najbliższe miesiące zdradził w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". Mówił m.in. o tym, że należy zmienić wycenę procedur medycznych (czyli inaczej płacić za wykonywane przez lekarzy zabiegi i badania), poprawić ustawę refundacyjną, którą zostawiła po sobie Ewa Kopacz i zmienić system kontroli NFZ.

