![Edukować seksualnie mogą nie tylko rodzce, ale także po prostu [url=http://shutr.bz/1uMo9YB]książki[/url] lub wujek Google.](https://m.natemat.pl/105853c94f94ad84e710f927f81d1af5,1920,0,0,0.webp)
Dyskusja o edukacji seksualnej w szkołach nie cichnie. Wśród publicystów (i komentatorów) ścierają się skrajne poglądy. Ja coraz bardziej czuję, że jest to idea bardzo trudna do zrealizowania w takim systemie edukacji, jaki mamy dziś. Bez względu jednak na to jaki macie pogląd, pamiętajcie proszę, że to nie nauczyciele są dla dzieciaków największymi autorytetami, a rodzice. Ich podejście do tematu seksu, ciała i miłości będzie miało na dziecko dużo bardziej istotny wpływ niż nawet najbardziej inspirujący wykład świetnego edukatora.
Nie jestem rodzicem, więc tak naprawdę mogę wypowiadać się tylko z perspektywy dziecka. Uważam jednak, że to istotny punkt widzenia, który zbyt często jest bagatelizowany. Wartością nie do przecenienia, kiedy przychodzi do poważnych i mniej poważnych rozmów pomiędzy dorosłymi i dziećmi, jest szczerość. Jeżeli więc uczysz swoją latorośl, że kłamstwo ma krótkie nogi, to postaraj się sam nie ściemniać. Kiedy wyjdzie szydło z worka dziecko będzie bardzo zawiedzione i poczuje się niegodne zaufania rodziców.
Jeżeli młody człowiek czuje się na równi akceptowany z ludźmi już dorosłymi, nie będzie bał się zadawać nurtujących go pytań. Szanujący swoje dziecko rodzice nie będą bali się na nie otwarcie odpowiedzieć, wiedząc, że budowanie zaufania pomiędzy nimi a dzieckiem to ogromnie istotna sprawa. Jest to jednak pewnie prostsze w teorii, niż w praktyce.
Skąd się biorą dzieci? To pytanie kilkuletnie latorośle mogą równie dobrze zadać najszczerszemu wujkowi wszystkich dzieci i dorosłych – google. Jeżeli jednak ze swoją dociekliwością trafiły do was, czujcie się wyróżnieni. Wasze dziecko wam ufa. Jak odpowiecie na to pytanie zależy oczywiście od was. Ja zachęcam po prostu do szczerości. Bez infantylizmu, pruderii i oceniania, bez „dobrych rad” i niejasnego języka, którego używanie (ejakulat, zygota itd.) wprowadzi tylko jeszcze większe zamieszanie w dociekliwej głowie młodego człowieka.

Nie starajcie się być dla swoich latorośli źródłem wszechwiedzy. Nie wiecie wszystkiego najlepiej na świecie, nie jesteście apostołami jedynej, oświeconej prawdy. Małe dziecko dość łatwo utrzymać w takim przeświadczeniu i napakować mu do głowy wielu, naprawdę szkodliwych wierzeń i szablonów, z których później będzie wychodziło latami. Naprawdę lepiej jest po prostu przyznać, że nie do końca potraficie coś wytłumaczyć. Tyczy się to nie tylko pytań o seks, ale także o takie sprawy jak wojny, różnice społeczne i wszelkie niesprawiedliwości naszego świata. Nie obciążajmy świeżych ludzi naszymi życiowymi bagażami.
Nie mam już chyba nic do dodania. Z Karo rozmawiałyśmy już tutaj kiedyś o jej Treningu Przyjemności. W przyszłym tygodniu, umówiłyśmy się na rozmowę o tym, jak mogą kochać się rodzice, kiedy dzieci są za ścianą. Ja nie mogę się doczekać! Karo możecie obserwować na jej facebooku, lub stronie.
Chcesz więcej stylu? Polub nas na Facebooku!
