Edukować seksualnie mogą nie tylko rodzce, ale także po prostu [url=http://shutr.bz/1uMo9YB]książki[/url] lub wujek Google.
Edukować seksualnie mogą nie tylko rodzce, ale także po prostu [url=http://shutr.bz/1uMo9YB]książki[/url] lub wujek Google. Shutterstock

Dyskusja o edukacji seksualnej w szkołach nie cichnie. Wśród publicystów (i komentatorów) ścierają się skrajne poglądy. Ja coraz bardziej czuję, że jest to idea bardzo trudna do zrealizowania w takim systemie edukacji, jaki mamy dziś. Bez względu jednak na to jaki macie pogląd, pamiętajcie proszę, że to nie nauczyciele są dla dzieciaków największymi autorytetami, a rodzice. Ich podejście do tematu seksu, ciała i miłości będzie miało na dziecko dużo bardziej istotny wpływ niż nawet najbardziej inspirujący wykład świetnego edukatora.

REKLAMA
Nie jestem rodzicem, więc tak naprawdę mogę wypowiadać się tylko z perspektywy dziecka. Uważam jednak, że to istotny punkt widzenia, który zbyt często jest bagatelizowany. Wartością nie do przecenienia, kiedy przychodzi do poważnych i mniej poważnych rozmów pomiędzy dorosłymi i dziećmi, jest szczerość. Jeżeli więc uczysz swoją latorośl, że kłamstwo ma krótkie nogi, to postaraj się sam nie ściemniać. Kiedy wyjdzie szydło z worka dziecko będzie bardzo zawiedzione i poczuje się niegodne zaufania rodziców.
Jeżeli młody człowiek czuje się na równi akceptowany z ludźmi już dorosłymi, nie będzie bał się zadawać nurtujących go pytań. Szanujący swoje dziecko rodzice nie będą bali się na nie otwarcie odpowiedzieć, wiedząc, że budowanie zaufania pomiędzy nimi a dzieckiem to ogromnie istotna sprawa. Jest to jednak pewnie prostsze w teorii, niż w praktyce.
Skąd się biorą dzieci? To pytanie kilkuletnie latorośle mogą równie dobrze zadać najszczerszemu wujkowi wszystkich dzieci i dorosłych – google. Jeżeli jednak ze swoją dociekliwością trafiły do was, czujcie się wyróżnieni. Wasze dziecko wam ufa. Jak odpowiecie na to pytanie zależy oczywiście od was. Ja zachęcam po prostu do szczerości. Bez infantylizmu, pruderii i oceniania, bez „dobrych rad” i niejasnego języka, którego używanie (ejakulat, zygota itd.) wprowadzi tylko jeszcze większe zamieszanie w dociekliwej głowie młodego człowieka.
logo
Karo Akabal https://www.facebook.com/KaroAkabal

Kiedy dzieci zaczynają interesować się seksem i przychodzą do was z pytaniami, zanim odpowiecie zastanówcie się, czy chcielibyście, żeby miały takie życie seksualne jak wy. Pamiętajcie, że chcąc nie chcąc przekażecie im swoje wartości i poglądy. Jeżeli nie jesteście spełnieni w łóżku, nie akceptujecie siebie i seks nie przynosi wam radości, poszukajcie wsparcia kogoś, kto prowadzi takie życie seksualne, jakiego chcielibyście dla waszych dzieci.

Nie starajcie się być dla swoich latorośli źródłem wszechwiedzy. Nie wiecie wszystkiego najlepiej na świecie, nie jesteście apostołami jedynej, oświeconej prawdy. Małe dziecko dość łatwo utrzymać w takim przeświadczeniu i napakować mu do głowy wielu, naprawdę szkodliwych wierzeń i szablonów, z których później będzie wychodziło latami. Naprawdę lepiej jest po prostu przyznać, że nie do końca potraficie coś wytłumaczyć. Tyczy się to nie tylko pytań o seks, ale także o takie sprawy jak wojny, różnice społeczne i wszelkie niesprawiedliwości naszego świata. Nie obciążajmy świeżych ludzi naszymi życiowymi bagażami.

Cała ta dyskusja o wprowadzeniu edukacji seksualnej do szkół to, moim zadaniem, jest zabieranie się do sprawy od końca. Ponad to, obawiam się, że nie ma zbyt wielu takich osób, którym jako rodzic mogłabym zaufać, które mogłyby przekazać moim dzieciom wiedzę o seksie bez wartościowania, obciążania jej niepotrzebnym ładunkiem emocjonalnym. Chcę żeby moje dzieci były jak najbardziej wolne i otwarte, nienasiąknięte moim czy jakimkolwiek innym, narzuconym światopoglądem. Jeżeli więc jako rodzice nie czujemy się do końca komfortowo z tematem seksu, to zamiast „edukować” nasze dzieci, zajmijmy się swoją własną edukacją. Najlepiej zanim jeszcze zaczną padać potencjalnie niekomfortowe pytania. Rozmawiajcie o seksie z przyjaciółmi, a jeżeli nie są na tyle otwarci – znajdźcie specjalistę. W domu zaś zajmijcie się po prostu budowaniem zaufania. Niech dzieci poznają świat tak jak chcą i nie boją się zwracać do rodziców ze swoimi radościami i niepokojami.

Nie mam już chyba nic do dodania. Z Karo rozmawiałyśmy już tutaj kiedyś o jej Treningu Przyjemności. W przyszłym tygodniu, umówiłyśmy się na rozmowę o tym, jak mogą kochać się rodzice, kiedy dzieci są za ścianą. Ja nie mogę się doczekać! Karo możecie obserwować na jej facebooku, lub stronie.
Chcesz więcej stylu? Polub nas na Facebooku!