
Dzieci poddawane praniu mózgu i szkolone do misji samobójczych, nauka Koranu zamiast geografii i biologii w szkołach, podatek od innowierstwa, kobiety zmuszane do "seksualnego dżihadu", niskie ceny, bezpłatna benzyna i komunikacja publiczna. Zapraszamy na wycieczkę po Państwie Islamskim.
REKLAMA
ADMINISTRACJA
Zazwyczaj, kiedy w mediach pojawia się temat podbojów terrorystów z ISIS i utworzonego przez nich kalifatu, mówi się o "wprowadzaniu radykalnej wersji szariatu". Rzadziej pada odpowiedź na pytanie, co to właściwie znaczy. A ta jest ciekawa, bo islamskie rządy dotyczą każdej dziedziny życia ośmiu milionów Syryjczyków i Irakijczyków, którzy stali się obywatelami nowego pseudopaństwa.
Jedną z pierwszych decyzji, jakie podjął lider ISIS i samozwańczy kalif Abu Bakr al-Baghdadi, była ta o podziale administracyjnym kalifatu. Rządzone przez niego terytorium zostało pocięte na prowincje (wilajety), a te na jeszcze mniejsze jednostki - powiaty. Wilajetami - ośmioma w Syrii i ośmioma w Iraku - zarządzają wojewodowie, z których każdy posługuję się tytułem "wali". Obok nich bardzo ważne role w prowincjach pełnią dowódca wojskowy i szef rady szariatu. O strukturze dowodzenia kalifatu więcej możecie przeczytać w poprzednim FAQ dotyczącym ISIS.
Jak pisze ekspert ds. międzynarodowych Wojciech Szewko, na okupowanych przez ISIS terenach najważniejszym aktem administracyjnym jest "konstytucja miejska", czyli tzw. kontrakt dla miasta. To odwołanie do dokumentu nadanego w VII wieku przez proroka Mahometa mieszkańcom Medyny. Określał on prawa i obowiązki między towarzyszami proroka i innymi muzułmanami a Żydami i i plemionami miasta. Dziś na podobnej zasadzie regulowane jest życie mieszkańców Mosulu w Iraku czy Rakki w Syrii.
ŻYWNOŚĆ, ELEKTRYCZNOŚĆ, BENZYNA
Jako że strategia ISIS na podbitych obszarach polega na jak najszybszym uzależnieniu od siebie "obywateli" kalifatu, nie może dziwić, że dżihadyści kontrolują dystrybucję wszelkich dóbr - od chleba po prąd. Chleb jest szczególnie istotny, bo przed rozpoczęciem wojny w Syrii zaspokajał więcej niż 40 proc. dziennego zapotrzebowania Syryjczyków na kalorie. Niektórzy w ciągu dnia jedzą tylko chleb i piją herbatę.
"Wygrać nie tylko serca, ale i żołądki" – najwyraźniej takie zadanie postawili przed sobą dżihadyśći. Utrzymują niskie ceny produktów, spekulanci są karani. Kontrolują dostawy mąki, zarządzają młynami, przejmują piekarnie, pieczywo rozdają na uliacach. Takie rozdawnictwo dotyczy też wody, leków, ubrań, mięsa czy benzyny.
Nie zaspokaja jednak potrzeb. Jeden z aktywistów z Rakki w dyskusji na Reddicie, czyli angielskojęzycznym "Wykopie", mówił, że brakuje artykułów pierwszej potrzeby, prąd jest racjonowany, a kalifat nie troszczy się o uchodźców - tych jest zaś mnóstwo, szczególnie z Aleppo. "Jedyne, co im oferuje, to kuchnia, którą założył lokalny farmaceuta. Dostarcza jeden darmowy posiłek dziennie" – relacjonował. Dodał, że nie ma też mowy o internecie, poza satelitarnym, który jest bardzo drogi.
BEZPIECZEŃSTWO
O nie Państwo Islamskie dba już wyjątkowo, oczywiście jeśli przez chwilę przymkniemy oko na zbrodnie, które dżihadyści sami popełniają. Nie ma oficjalnych statystyk, ale można przypuszczać, że przestępczość drastycznie spada. To choćby dlatego, że rabunki czy kradzieże wiążą się najczęściej z obcinaniem rąk, czyli klasyczną karą prawa szariatu. "Członkowie gangów oraz rabusie będą uznawani za wrogów, którzy będą zwalczani i zabijani" – ogłosił oficjalny dokument kalifatu.
ISIS wprowadziło też mnóstwo zakazów. Zabroniona jest sprzedaż wina, narkotyków, papierosów wszelkiego typu (uznawane są za formę samobójstwa). Zakazuje się też "wszelkich spotkań, zebrań, znaków, konferencji, posiadania broni". Nielegalna jest sprzedaż płyt CD z muzyką lub instrumentów muzycznych, bezprawne - granie muzyki rozrywkowej. Dżihadyści żądają również, by wszystkie sklepy zdjęły obrazy z wizerunkami kobiet i mężczyzn. Dodatkowo muszą być one zamknięte na 10 minut przed wezwaniem do modlitwy. A ukarany zostaje ten, kto podczas modlitwy pozostaje na zewnątrz meczetu.
Przestrzegania prawa, a także standardów moralnych, pilnują uliczne patrole "hisba". Kontrolują, czy nikt nie sprzedaje alkoholu i narkotyków (za to grożą kary od chłosty do egzekucji), zaczepiają ludzi na ulicach, odwiedzają sklepy.
PRACA
Mieszkańcy kalifatu pracują od soboty do środy - czwartek i piątek to ich weekend. W Rakce pracy jest mniej niż wcześniej. Powód to duża liczba uchodźców z innych regionów Syrii. Ci, którzy mają więcej pieniędzy, otwierają własne biznesy - oczywiście pod kontrolą ISIS. Jednak większość to biedota, która żyje z jałmużny (wdowa może dostać 100 dolarów na osobę w rodzinie) i drobni sprzedawcy uliczni.
Najlepiej mają się bojownicy ISIS i cywilni pracownicy kalifatu (np. ci, którzy kierują ruchem ulicznym). Pensje wypłaca im Muslim Financial House, czyli ministerstwo finansów. Mają zapewnione mieszkania (np. przejęte od niewiernych), zarabiają równowartość ok. 600 dolarów miesięcznie.
INNOWIERCY
Kalifat wysłał do nich wiadomość: "przejdźcie na islam, płaćcie podatek od wiary (tzw. dżizja) albo gińcie". Chrześcijanie, którzy wcześniej mieli się dobrze np. w Mosulu, wybrali czwartą opcję – ucieczkę. Co z tymi, którzy zostali? Są zabijani, a niektórzy decydują się na zapłatę daniny – to element kontraktu, który już w dawnych kalifatach innowiercy zawierali z muzułmanami, by znaleźć się pod ochroną. Niektóre źródła podają, że ten podatek to równowartość 450 dolarów. Inne, że bogaci płacą 4 złote dinary (jeden o wadze 4,25 g), średnio zamożni 2 dinary, a biedni dinara.
Nie wolno im budować kościołów, pokazywać krzyża czy Biblii, pomagać wrogom islamistów. Wszelkie przejawy religijności muszą być wyeliminowane.
PODATKI
Podatki płacą wszyscy, nie tylko innowiercy. Zgodnie z zasadą, że jałmużna to obowiązek wszystkich muzułmanów, obywatele Państwa Islamskiego oddają zakat, czyli przeznaczają 2,5 proc. majątku na biednych i potrzebujących. Nie ma informacji o tym, jak ta danina jest zbierana i dzielona.
KOBIETY
Ofiary kalifatu. Prawo dla Rakki mówi, że muszą używać pełnego hidżabu, czyli zasłaniać się od stóp do głowy. Nie mogą głośno mówić na ulicy, powinny pojawiać się w miejscach publicznych w nocy, koniecznie w towarzystwie męskiego opiekuna. Z relacji tych, którzy uciekli przed dżihadystami, wynika, że często padają ofiarami przemocy seksualnej. Wydawane są fatwy zobowiązujące je do oddawania się bojownikom ISIS. Częste są też wymuszane małżeństwa. Według ONZ co najmniej cztery kobiety popełniły samobójstwo, po tym jak zostały zgwałcone lub zmuszone do ślubu.
DZIECI
Kalifat to pralnia młodych mózgów, w której, jak mówią sami islamiści, wychowywana jest "nowa generacja Państwa Islamskiego". Szkoły zamieniły się w centra rekrutacyjne ISIS. Przedmioty typu biologia, historia czy geografia zastąpione zostały pamięciową nauką Koranu i lekcjami o skrajnych nurtach islamu. W największych miastach funkcjonują też mobilne centra nauki – nauczyciele jeżdżą samochodami po ulicach i nagabują chłopców.
Z raportu Human Rights Watch wynika, że dzieci są rekrutowane do walki, także do misji samobójczych. "Szkoła" to również ćwiczenia z obsługi broni.
