Nikotynizm to wbrew wszelkim pozorom jeden z niewielu nałogów, w którym trudno w Polsce znaleźć właściwą pomoc.
Nikotynizm to wbrew wszelkim pozorom jeden z niewielu nałogów, w którym trudno w Polsce znaleźć właściwą pomoc. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

W walce z uzależnieniem nie ma ważniejszego momentu niż ten, w którym walcząca z nałogiem osoba sama potrafi nazwać swój problem. Świadomość tego, że jest się alkoholikiem, narkomanem, czy hazardzistą to największy krok do podjęcia leczenia i wyjścia z problemów. Realną szansę mają na to w zasadzie ludzie walczący z najróżniejszymi uzależnieniami, oprócz nikotynistów.

REKLAMA
"Palenie to nie choroba"
Im nikt nie pomaga choćby nazywając ich problem po imieniu. Uzależnienia od tytoniu, nikotynizm? Przecież w powszechnym przekonaniu nic takiego nie istnieje. Uzależnionych nazywamy palaczami i od razu wszystkim jest z tym lepiej. Samym palaczom ta nazwa nie daje wiele do myślenia, a nam też jest przyjemniej myśleć o bliskich i przyjaciołach jako "miłośnikach dymka", a nie ludziach uzależnionych.
Bartek, 28-letni palacz

Chciałbym znaleźć pomoc, która dążyć będzie do "życia w trzeźwości", a mam tylko alternatywy z gatunku źle lub najgorzej.. Czy alkoholików też chcieliby leczyć pastylkami z wódką?.


Z nikotynistami jest jednak poważniejszy problem. Wbrew wszelkim pozorom, większość z nich nie ma dziś szans na profesjonalną pomoc w wyrwaniu się z nałogu. Żadnym problemem nie jest szybkie znalezienie ośrodków terapeutycznych, czy grup wsparcia dla alkoholików lub narkomanów. Od dawna profesjonaliści czekają w każdym większym mieście także na uzależnionych od hazardów, gier komputerowych, czy seksu. Prawdziwej pomocy dla uzależnionych palaczy można tymczasem szukać ze świecą.
Trudno być "trzeźwym" palaczem
- Chciałbym znaleźć pomoc, która dążyć będzie do "życia w trzeźwości", a mam tylko alternatywy z gatunku źle lub najgorzej - skarży się Bartek, 28-letni inżynier z Poznania. Od dłuższego czasu ma świadomość swojego uzależnienia, ale wciąż nie może znaleźć specjalisty, który zechciałby mu pomóc. - Bo mam dosyć trucia się jeszcze bardziej terapiami z reklam. Czy alkoholików też chcieliby leczyć pastylkami z wódką? - pyta wzburzony.
Nie on jeden wścieka się na bezsilność w walce z nałogiem. Podobną ocenę ma Robert, 32-latek z Wrocławia, który słabość naszej walki z nikotynizmem obrazuje na swojej - jak sam o niej mówi - uzależnionej rodzinie. - Problem od młodości mieli rodzice, od końca podstawówki już paliłem zarówno ja, jak i moja o rok młodsza siostra. "Za gówniarza" rodzice starali nam się wybić palenie z głowy, ale już w liceum paliło się otwarcie i razem z nimi - wspomina mój rozmówca.
On z wagi tego problemu zdał sobie sprawę dopiero wówczas, gdy poznał swoją przyszłą żonę. - Jak paliłem średnio paczkę na kilka dni, to wmawiałem sobie, że to nie jest poważny problem. Ona mi dopiero pokazała, że ja nie paliłem dużo, ale nie potrafiłem też bez tego normalnie funkcjonować - tłumaczy Robert.
To reklama Cię nie wyleczy?
Od czasu, gdy w rodzinie pojawiła się pierwsza zadeklarowana przeciwniczka palenia, za rozwiązanie tego problemu wzięli się wszyscy. "Skutecznie" udało się tylko jego rodzicom...
Robert, 32-letni nikotynista

Tata przestawił się na tabletki, ale jak tylko odstawił je po sugerowanym okresie, to szybko pierwsze nerwy uspokoił "fajką". Łyka więc je teraz prawie non-stop, bo chociaż o płuca chce walczyć. Podobnie mama, która przestawiła się na e-papierosa. I co z tego? Oboje wyniki badań mają gorsze niż dotąd...


I tłumaczy, że po podjęciu rodzinnej walki z papierosami najskuteczniej wygrała ją jak dotąd jego siostra, która mieszka w Liverpoolu. - Ona tam poszła po prostu do lekarza, który skierował ją do takiego ośrodka zajmującego się różnymi uzależnieniami. Byli jacyś psycholodzy, trenerzy, no i terapeuci zajmujący się psychiką. Wyobrażasz sobie, że po roku ona potrafi teraz obracać się w palącym towarzystwie i nic jej nie ciągnie? Wiele dałbym, żeby znaleźć taką pomoc w Polsce - mówi wrocławianin.
Poradnie dla uzależnionych palaczy się nie opłacają
Zbyt wielu dobrych wieści dla nikotynistów szukających pomocy w skutecznym wyrwaniu się z nałogu nie ma jednak dr Łukasz Balwicki z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, który jako jeden z niewielu w Polsce specjalizuje się w niesieniu pomocy palaczom i profilaktyce tego typu uzależnień.
dr Łukasz Balwicki, Gdański Uniwersytet Medyczny

Poradnie antytytoniowe można u nas policzyć na placach jednej ręki. Sam pracuję w jednej z nich, ale robię to raczej hobbystycznie.


I zwraca uwagę, że teoretycznie na leczenie uzależnionych powinno być przeznaczanych co roku około 1 proc. wpływów, które Skarb Państwa ma z akcyzy na produkty tytoniowe. W rzeczywistości nie ma jednak odpowiednich instytucji, które zajmowałyby się rozliczaniem tych środków i te nawet 100 mln zł rocznie trafia nie tam, gdzie powinno. W NFZ kontrakty na poradnie dla uzależnionych od nikotyny czekają, ale wycenione tak nisko, że nikomu nie opłaca się takich miejsc tworzyć.
- Szukając wiedzy na temat tego, jak pomagać uzależnionym wybrałem się kiedyś na konferencję do Londynu. I tam było ponad tysiąc osób, które tylko i wyłącznie specjalizują się w leczeniu uzależnionych od palenia. W naszym kraju takich specjalistów jest garstka - mówi dr Balwicki.
Dlaczego? Zdaniem lekarza, w Polsce mamy wielki problem związany z tym, że nikotynizm jest zbywany uśmieszkiem. Wszyscy są przekonani, że to w zasadzie nic strasznego. Bo przecież, gdy ktoś pali nawet bardzo dużo, od razu nie umiera na ulicy. Na pierwszy rzut oka nie widać po nim też wpływu używki tak bardzo, jak w przypadku narkomana, czy kogoś zamroczonego alkoholem.
A w ogóle, to nic nie widać...
Bo w tym uzależnieniu wszystko bardzo długo jest nienamacalne. - Ludzie więc tego nie widzą. Kiedy czegoś nie widać, nie ma powodów do wywierania presji na rządzących. Nie ma też co ukrywać, że wszyscy dotychczasowi szefowie Ministerstwa Zdrowia w III RP byli palaczami. To z pewnością nie jest bez znaczenia dla obecnej sytuacji - ocenia specjalista.
Objawy uzależnienia od nikotyny
Te symptomy nikotynizmu pojawiają się po odstawieniu używki:


- "Głód"papierosa
- Rozdrażnienie i irytacja
- Niepokój
- Zaburzenia koncentracji
- Zmęczenie przy jednoczesnej bezsenności
- Zaburzenia apetytu


Ci, którzy zdali sobie sprawę z powagi problemu nie są jednak bez szans i nad Wisłą. Dr Łukasz Balwicki zachęca, by zacząć od kontaktu z Telefoniczną Poradnią Pomocy Palącym działającą przy Centrum Onkologii Instytut im. Marii Skłodowskiej Curie w Warszawie. Jej eksperci czekają pod numerem 801 108 108, który można znaleźć również na paczkach niektórych marek papierosów. Pomocny może okazać się też adres JakRzucicPalenie.pl.