
Michał Kamiński szeroko opowiadał w tygodnikach o swoim wpływie na expose Ewy Kopacz. Dwa tygodnie później został partnerem w międzynarodowej korporacji PR-owej, która zajmuje się lobbingiem. Czy to nie konflikt interesów?
REKLAMA
– Mój wpływ na expose był taki, jak Adama Mickiewicza na "Pana Tadeusza" – tak według "Newsweeka" Kamiński mówił o swoim wpływie na przemówienie programowe Ewy Kopacz. Chwilę po tym – jak podaje 300polityka.pl – został partnerem grupy komunikacyjnej Prism i szefem biura w Brukseli tej amerykańsko-izraelskiej korporacji. A potem najwyraźniej wyłączył telefon.
Nie mogliśmy go więc spytać o to, kiedy wiedział, że dostanie tę pracę. Czy nie widzi konfliktu interesów w pracy nad expose i objęciem posady w międzynarodowej korporacji wpływającej na możnych tego świata. Jaki wpływ na jego nową posadę miała współpraca z polską premier i jaki wpływ na współpracę z polską premier miała jego posada w Prism. Z tymi pytaniami musieli się zmierzyć koledzy Kamińskiego z PO i rządu.
Polityk-lobbysta
Bo takie firmy jak Prism nie zajmują się tylko PR-em, czyli doradzaniem politykom - nowy pracodawca Kamińskiego jest na usługach m.in. partii Viktora Orbana. Ich działalność to także lobbying, wywieranie wpływu na polityków i promowanie wśród nich spraw swoich klientów biznesowych. Kiedy Kamiński zajmował się expose Kopacz musiał być w trakcie negocjacji z Amerykanami. Dlatego zasadne wydaje się pytanie o potencjalny konflikt interesów.
Bo takie firmy jak Prism nie zajmują się tylko PR-em, czyli doradzaniem politykom - nowy pracodawca Kamińskiego jest na usługach m.in. partii Viktora Orbana. Ich działalność to także lobbying, wywieranie wpływu na polityków i promowanie wśród nich spraw swoich klientów biznesowych. Kiedy Kamiński zajmował się expose Kopacz musiał być w trakcie negocjacji z Amerykanami. Dlatego zasadne wydaje się pytanie o potencjalny konflikt interesów.
– Łączenie Kamińskiego z Kopacz jest nadużyciem. I to dużym – przekonuje w rozmowie z naTemat Iwona Sulik, rzecznik rządu. – Kto by nie pomagał i ile nie pomagał, to expose to Ewa Kopacz. Widzę, że teraz byłoby łatwiej stworzyć listę osób, które nie pomagały, niż które pomagały – ironizuje. Przyznaje, że przy expose pracował sztab ludzi, ale dostarczał tylko "wkład merytoryczny i informacje".
Przechwałki Kamińskiego?
– Nie odpowiadam na to, co mówi Michał Kamiński, ale wiem, że nie ma takiego PR-owca, który byłby w stanie coś Ewie Kopacz narzucić. Wszystkie decyzje podejmuje ona. Nikt nie jest w stanie wcisnąć Ewy Kopacz w uszyte przez siebie ubranie, bo to Ewa Kopacz sama szyje ubrania – porównuje Sulik. Zapewnia też, że nie ma żadnych planów, by Kamiński został ministrem w Kancelarii Premiera. – Dowiaduje się takich rzeczy do dziennikarzy, ale nie ma takich planów – zapewnia.
– Nie odpowiadam na to, co mówi Michał Kamiński, ale wiem, że nie ma takiego PR-owca, który byłby w stanie coś Ewie Kopacz narzucić. Wszystkie decyzje podejmuje ona. Nikt nie jest w stanie wcisnąć Ewy Kopacz w uszyte przez siebie ubranie, bo to Ewa Kopacz sama szyje ubrania – porównuje Sulik. Zapewnia też, że nie ma żadnych planów, by Kamiński został ministrem w Kancelarii Premiera. – Dowiaduje się takich rzeczy do dziennikarzy, ale nie ma takich planów – zapewnia.
Zdają się to potwierdzać ostatnie ruchy Ewy Kopacz, o których piszemy w naTemat. Premier miała wyrzucić ze swojego otoczenia wszystkich spin doktorów i postawić na naturalność przekazu, tak jak Bronisław Komorowski. To przybliżyłoby ją do scenariusza, który nakreśliłem w naTemat.
Murem z Misiem
– Nie tylko on, ale wiele osób pomagało, ale mówienie, że jest twórcą expose to duże nadużycie – przekonuje Małgorzata Kidawa-Błońska, ostatnia rzecznik rządu Donalda Tuska. – Pani premier zbierała informacje od ministrów, ale sama wybierała fragmenty. Na pewno radziła się ludzi z doświadczeniem, to normalne, ale decyzje podejmowała sama – zapewnia posłanka PO.
– Nie tylko on, ale wiele osób pomagało, ale mówienie, że jest twórcą expose to duże nadużycie – przekonuje Małgorzata Kidawa-Błońska, ostatnia rzecznik rządu Donalda Tuska. – Pani premier zbierała informacje od ministrów, ale sama wybierała fragmenty. Na pewno radziła się ludzi z doświadczeniem, to normalne, ale decyzje podejmowała sama – zapewnia posłanka PO.
Nie chce też wypowiadać się na temat przyszłości Kamińskiego. – Nowa praca Kamińskiego to droga w jedną stronę? – pytam. – To sprawa Kamińskiego, nie moja – mówi Kidawa-Błońska. – Nie jest teraz czynnym politykiem, szuka zajęcia. To zupełnie normalne.
"Nie powinny się przenikać"
– Politykom na całym świecie doradzają też prywatni doradcy – zauważa Tomasz Lenz, szef PO na Kujawach i Pomorzu. – Trudno się dziwić, że Kamiński szuka zajęcia. Nie zdobył mandatu, a ma dużą wiedzę, duże doświadczenie. Widziałem go w pracy, miałem okazję z nim współpracować kilka lat temu przy kilku projektach na Wschodzie – dodaje polityk PO. Przekonuje, że nie ma też konfliktu między pracą w prywatnej firmie, także tej zajmującej się PR-em oraz aktywnością polityczną.
– Politykom na całym świecie doradzają też prywatni doradcy – zauważa Tomasz Lenz, szef PO na Kujawach i Pomorzu. – Trudno się dziwić, że Kamiński szuka zajęcia. Nie zdobył mandatu, a ma dużą wiedzę, duże doświadczenie. Widziałem go w pracy, miałem okazję z nim współpracować kilka lat temu przy kilku projektach na Wschodzie – dodaje polityk PO. Przekonuje, że nie ma też konfliktu między pracą w prywatnej firmie, także tej zajmującej się PR-em oraz aktywnością polityczną.
Znacznie bardziej stanowcza jest Julia Pitera. – Jest kilka światów, które nie powinny się przenikać – mówi była pełnomocnik rządu ds. walki z korupcją. – Nie lubię jak dziennikarze idą do polityki, chyba że kompletnie zrywają z zawodem. Jeśli Michał Kamiński idzie do PR-u, to nie powinien wracać, bo firmy PR-owskie zajmują się też lobbyingiem i te dwie rzeczy powinny być rozdzielone – dodaje posłanka Platformy do Parlamentu Europejskiego.
Czysta sprawa
Zapewnia jednak, że przy expose żadnych prób lobbyingu nie było. – Sądzę, że otoczenie pani premier wiedziało o jego planach – przekonuje Pitera.
Zapewnia jednak, że przy expose żadnych prób lobbyingu nie było. – Sądzę, że otoczenie pani premier wiedziało o jego planach – przekonuje Pitera.
– Szefem doradców jest Rostowski i wszelkie kwestie natury merytorycznej są w jego zakresie, Na tyle go znam, że byłoby niemożliwe, by udało się coś komuś przemycić do expose wbrew interesowi Polski – zapewnia. Dodaje, że nie podoba jej się przypisywanie jednemu człowiekowi kształtu przemówienia Kopacz.
Łagodny jak PiS
Nawet PiS obchodzi się ze znienawidzonym uciekinierem łagodnie. – Ludzie z polityki muszą mieć miejsce pracy, trudno, by byli pozbawieni pracy po odejściu z polityki. Ale emocje są duże, jeśli to jest związane z jakimiś projektami, które się prowadziło – mówi Maks Kraczkowski z PiS. – Expose było ogólne, sygnalizowało wiele problemów, o których mówi się od lat w tym układzie władzy. Problem Kamińskiego jest z tego co słyszę niewielki – dodaje.
Nawet PiS obchodzi się ze znienawidzonym uciekinierem łagodnie. – Ludzie z polityki muszą mieć miejsce pracy, trudno, by byli pozbawieni pracy po odejściu z polityki. Ale emocje są duże, jeśli to jest związane z jakimiś projektami, które się prowadziło – mówi Maks Kraczkowski z PiS. – Expose było ogólne, sygnalizowało wiele problemów, o których mówi się od lat w tym układzie władzy. Problem Kamińskiego jest z tego co słyszę niewielki – dodaje.
– Generalnie jest tak, że coraz więcej polityków odchodząc z polityki przechodzi do firm zajmujących się sferą publiczną – zauważa Maks Kraczkowski. – Problem przenikania się struktur gospodarczych i politycznych jest szeroki. Firmy zatrudniają byłych posłów, polityków, nie na podstawie doświadczenia, ale ze względu na notes z kontaktami, ale czy w tak było w przypadku Kamińskiego, tego nie wiem – dodaje.
Nie można zarzucać każdemu nieczystych intencji. Jednak w imię walki o wyższe standardy, które obiecywała Platforma Obywatelska, Kamiński powinien dokładnie wytłumaczyć, czym będzie się zajmował w Brukseli. Z kolei Ewa Kopacz powinna dokładnie wskazać które części expose przygotował Kamiński, czy jego wkład dotyczył tylko formy, czy także zawartości merytorycznej przemówienia.
