W pierwszych minutach meczu Robert Lewandowski został sfaulowany. Później widać było, że ma problemy z nogą.
W pierwszych minutach meczu Robert Lewandowski został sfaulowany. Później widać było, że ma problemy z nogą. Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Do dzisiejszego meczu cała Polska podchodziła z wielkimi nadziejami. W końcu w weekend pokonaliśmy mistrzów świata! Szkoci zagrali jednak bez kompleksów i nie mieli zamiaru łatwo oddać nam trzech punktów.

REKLAMA
Początek był błyskawiczny i wymarzony dla Polaków. W 12. minucie Krzysztof Mączyński wykorzystał błąd szkockiej obrony i było już 1:0. Potem jednak polscy piłkarze chyba nieco się rozkojarzyli. Zaledwie sześć minut później Shaun Maloney wyrównał wynik spotkania nie mając litości dla zagubionej polskiej obrony.
Dalsza część pierwszej połowy była już bezbramkowa i w miarę wyrównana, ale ze wskazaniem na Szkocję. Z tej części spotkania zapamiętamy też brutalny atak na nogę Roberta Lewandowskiego na początku meczu. Polski napastnik później wyraźnie utykał, a komentatorzy dziwili się momentami, że Szkot nie wyleciał za to z boiska.
logo
Fot. Twitter
Poszkodowany był też Kamil Glik, który po jednym ze starć rozciął łuk brwiowy i obficie krwawił. Przez dalszą część meczu grał w specjalnej "czapce" i musiał zmieniać zakrwawione koszulki. Co ciekawe, jak zdradzili komentatorzy - jego koszulka w międzyczasie była prana. W trakcie meczu przebierał się dwukrotnie.
Początek drugiej połowy należał do Szkotów. I nie trzeba było długo czekać na wymierne efekty. Już w 57. minucie po strzale na polską bramkę z rzutu wolnego, piłkę delikatnie musnął Steven Naismith i przegrywaliśmy 1:2. Tutaj ewidentnie zawinił Łukasz Piszczek, który nie upilnował szkockiego piłkarza.
Sześć minut później na boisku pojawił się Sebastian Mila. Kilka chwil pokazało, że była to doskonała decyzja trenera Nawałki. Strzelec drugiego gola przeciwko Niemcom tchnął w zespół nową siłę. Od tej pory Polacy zaczęli agresywniej i skuteczniej atakować bramkę Szkotów.
Z trybun słychać było głośny doping polskich kibiców, który przyniósł oczekiwany efekt. W 76. minucie po fantastycznej akcji Polaków, piłka w polu karnym trafiła do Arkadiusza Milika. Ten nie spudłował i w końcu było 2:2.
Od tego momentu polscy piłkarzy jakby dostali skrzydeł. Akcja z akcją, świetny Mila, wreszcie widoczny Lewandowski, groźny Krychowiak. Nie mieliśmy zamiaru się poddać, ale ostatecznie nie udało strzelić się trzeciej bramki, choć naprawdę blisko był właśnie Krychowiak i Mila.
Apetyt na kolejne trzy punkty był, ale w tych dwóch meczach musimy zadowolić się tylko czterema. Nie jest źle, a sytuacja Polski w grupie D wciąż jest bardzo dobra. Jesteśmy na pierwszym miejscu z siedmioma punktami. Tyle samo ma druga Irlandia. Dalej jest Szkocja i Niemcy (po 4 punkty).
W innych spotkaniach Gruzja pokonała Gibraltar 3:0, a Niemcy zaskakująco zremisowali z Irlandią 1:1. Wynik spotkania ustalił w 90. minucie John O'Shea.