
„W Sejmie są posłowie, którzy jeżdżą na wódkę do Putina” - stwierdził w rozmowie z naTemat poseł PiS Stanisław Pięta. I ostro krytykował obecny rząd za bezczynność rządu wobec Rosjan. Zapomniał jednak, że jego partia właśnie przyjęła na swoje listy Krzysztofa Filipka z Samoobrony – partii uważanej przez samego Jarosława Kaczyńskiego za siedlisko rosyjskich agentów.
W Sejmie są posłowie, którzy latają na dacze do Putina i piją z nim wódkę. Ich wpływy wszędzie są bardzo znaczące i wynika to między innymi z nieujawnienia wszystkich byłych tajnych współpracowników komunistycznych służb specjalnych. Skala infiltracji polskich struktur państwowych, gospodarki, mediów, jest dla przeciętnego człowieka niewyobrażalna. Rosja wciąż ma olbrzymie pieniądze, środki, zatrudnia w Polsce dziesiątki, jeśli nie setki agitatorów, aktywnych również w internecie.