
Badania opinii publicznej to sól polityki. Liderzy partii uwielbiają potwierdzać sondażami słuszność swoich decyzji i wyborów. Ale uzupełnieniem obrazu są badania jakościowe, tzw. fokusy. Wyniki ostatniego pokazały, że Janusz Palikot kojarzy się z dojrzałym orangutanem, Leszek Miller z yeti, a prezydent ze starym koniem. Tylko co z tego wynika i po co wydawać na to pieniądze podatników?
REKLAMA
Janusz Palikot chwali się, że wyborcy nadal dobrze go postrzegają. „Kojarzę się z królem lwem, panterą, tygrysem i dojrzałym orangutanem” – relacjonuje wyniki badań w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”. Opisuje też co ludzie sądzą o innych liderach. Według badań Palikota Leszek Miller kojarzy się ludziom z yeti, hieną lub lisem, a Bronisław Komorowski ze starym gorylem, lwem lub koniem. Agata Nowakowska zarzuca swojemu rozmówcy, że wydaje pieniądze na głupoty.
Droga impreza
Przeprowadzenie takiego badania jakościowego to koszt od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Ale tzw. fokusy to niezwykle ważne uzupełnienie wiedzy zbieranej w sondażach. Te nie zawsze dobrze oddają sytuację, a poza tym mają ograniczoną listę odpowiedzi. Tymczasem badanie fokusowe to rozmowa kilku osób, prowadzona przez moderatora. Zza weneckiego lustra obserwuje ją badacz i notuje swoje obserwacje. Później jeszcze dokładnie analizowane jest nagranie z rozmowy.
Przeprowadzenie takiego badania jakościowego to koszt od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Ale tzw. fokusy to niezwykle ważne uzupełnienie wiedzy zbieranej w sondażach. Te nie zawsze dobrze oddają sytuację, a poza tym mają ograniczoną listę odpowiedzi. Tymczasem badanie fokusowe to rozmowa kilku osób, prowadzona przez moderatora. Zza weneckiego lustra obserwuje ją badacz i notuje swoje obserwacje. Później jeszcze dokładnie analizowane jest nagranie z rozmowy.
Dzięki zogniskowanemu wywiadowi grupowemu można dowiedzieć się jakie emocje, skojarzenia i oceny na dany temat mają wyborcy. Tam, gdzie nie ważna jest statystyka, ale konkrety wygrywają właśnie badania jakościowe, a nie ilościowe. Aby ułatwić badanym przekazanie swoich myśli, odczuć i impresji stosuje się techniki projekcyjne: porównania i metafory. Takie, jak ta z orangutanem czy z yeti.
Palikot chyba za bardzo uwierzył w magię badań, bo wątek badań przewija się w kilku jego wywiadach z ostatnich dni. A to może oznaczać, że Palikot zaczął uznawać je za wyznacznik dobrej i złej polityki, że wyniki badań są dla niego ważniejsze niż pryncypia (niezależnie od tego jakie akurat Palikot wyznaje). To droga donikąd. Badania mogą pomóc w marketingowym sprzedaniu pomysłu, ale go nie zastąpią.
Duże wydatki partii politycznych na badania złoszczą wyborców. Fala krytyki spadła na PiS i PO, kiedy okazało się, że w 2013 roku PiS wydał na nie ponad 300 tys. zł, a PO ponad 340 tys. Większość trafiła zapewne na sondaże, ale duże partie, tak jak Palikot, także kupują fokusy. – Wydaliśmy 58 tys. zł za dziewięć badań, a ostatnie takie badania zrobiliśmy kilka lat temu – przyznaje w rozmowie z naTemat Janusz Palikot. Lider Twojego Ruchu broni się, że pytanie o skojarzenia ze zwierzętami to tradycyjna metoda badania, która dobrze oddaje podświadome opinie o politykach.
"U Millera jest gorzej"
– Dzięki porównaniu deklarowanych i podświadomych ocen można stwierdzić, co trzeba zmienić w komunikacji, prezentacji programu – wyjaśnia. – Ja kojarzę się z liderem, przywódcą, ale tygrys czy pantera to zwierzęta samotnicze, więc muszę pokazywać się bardziej jako gracz drużynowy. Ale nie postrzegają mnie jako małpy w cyrku, czy zdziczałego kota domowego, to bardzo pozytywne – dodaje Palikot.
– Dzięki porównaniu deklarowanych i podświadomych ocen można stwierdzić, co trzeba zmienić w komunikacji, prezentacji programu – wyjaśnia. – Ja kojarzę się z liderem, przywódcą, ale tygrys czy pantera to zwierzęta samotnicze, więc muszę pokazywać się bardziej jako gracz drużynowy. Ale nie postrzegają mnie jako małpy w cyrku, czy zdziczałego kota domowego, to bardzo pozytywne – dodaje Palikot.
Wyraźnie słychać, że dużo radości dostarcza mu mówienie o wynikach Leszka Millera. – Obraz mojej osoby jest znacznie lepszy niż w sondażach czy komentarzach, u Millera jest gorzej. Zastanawiałem się, jak to możliwe, że człowiek o tak złej opinii wciąż jest w polityce i ma te 8 proc. w sondażach. To przez stały elektorat – wyjaśnia.
"Bimber jest samograjem"
Dzięki badaniom Palikot i jego współpracownicy wiedzą, jak tłumaczyć nowe pomysły. – Badaliśmy m.in. totalizator kulturowy, ideę przyjaznego państwa, dwukadencyjność w samorządach czy firmy na próbę – wylicza. Zapewnia, że nie jest zapatrzony w badania.
Dzięki badaniom Palikot i jego współpracownicy wiedzą, jak tłumaczyć nowe pomysły. – Badaliśmy m.in. totalizator kulturowy, ideę przyjaznego państwa, dwukadencyjność w samorządach czy firmy na próbę – wylicza. Zapewnia, że nie jest zapatrzony w badania.
– Jak się jest świeżo po tych ośmiu czy dziewięciu fokusach, to mam tym zabitą głowę, ale nie można z tym przesadzać. To instrukcje, kierunki. Przez to nie zmienimy programu, ale wiemy, że podoba się firma na próbę, ale nie jak się ludziom tego nie wytłumaczy. A bimber jest samograjem, wszyscy rozumieją o co chodzi – cieszy się Palikot.
Polityk jak produkt
Przed wyciąganiem daleko idących wniosków z jednego badania przestrzega też dr Olgierd Annusewicz, politolog z Instytutu Nauk Politycznych UW. – Często prowadzi się badania nad wizerunkiem, i to zarówno polityków, jak i produktów, pytając jakim ta osoba byłby zwierzęciem. Chodzi o podświadome opinie, skojarzenia, tezy. Ale badania są znacznie bardziej skomplikowane, niż tylko porównania do zwierząt – zaznacza politolog.
Przed wyciąganiem daleko idących wniosków z jednego badania przestrzega też dr Olgierd Annusewicz, politolog z Instytutu Nauk Politycznych UW. – Często prowadzi się badania nad wizerunkiem, i to zarówno polityków, jak i produktów, pytając jakim ta osoba byłby zwierzęciem. Chodzi o podświadome opinie, skojarzenia, tezy. Ale badania są znacznie bardziej skomplikowane, niż tylko porównania do zwierząt – zaznacza politolog.
– Zawsze takie pytanie jest uzupełniane kolejnym: „dlaczego”. Wnioski można wyciągać dopiero na podstawie całości zapisu z badania. Politycy zawsze sięgali po badania ilościowe, na Zachodzie to jazda obowiązkowa, bo uzupełnia pozostałe badania. Ta tzw. triangulacja metodologiczna pozwala wyciągnąć bardziej wiarygodne wnioski na podstawie danych z różnych narzędzi – wyjaśnia dr Annusewicz.
Notowania Palikota pikują, wielu komentatorów wieszczy koniec Twojego Ruchu. Dlatego lider szuka sposobów, by odwrócić koleje losu. To trudne zadanie, a pomoc w postaci badań na pewno się przyda. Ale może też zasłonić cały obraz i ofiarą tego chyba właśnie padł Janusz Palikot.
