
Dla jednych cenzura i "Photoshop", dla drugich elementarne narzędzie dziennikarskiej rzetelności i zwykłej uczciwości. Autoryzacja, czyli prawo rozmówcy do przeczytania swoich wypowiedzi przed publikacją, w ciągu ostatnich dni wypłynęła kilkukrotnie. I dzieli – czytelników i dziennikarzy. Czy ten PRL-owski wynalazek świadczy o jakości dziennikarstwa w naszym kraju, czy też powinien wreszcie zostać zniesiony?
Dziennikarz nie może odmówić osobie udzielającej informacji autoryzacji dosłownie cytowanej wypowiedzi, o ile nie była ona uprzednio publikowana. Dziennikarz nie ma obowiązku prawnego informowania udzielającego wiadomości o prawie żądania autoryzacji (odmiennie: J. Sobczak – dziennikarz ma obowiązek, choć nie wynika on z treści żadnej ustawy). Poinformowanie o prawie żądania autoryzacji jest etycznie wskazane. Dziennikarz nie musi zabiegać o autoryzację, wystąpienie o nią należy do udzielającego informacji. Czytaj więcej
Zwolennikiem autoryzacji wywiadów jest Daniel Passent. Publicysta uważa, że osoba wywiadowana ma prawo nawet do daleko idących zmian. – Co innego mówi się w kawiarni czy w przelocie, a co innego kiedy człowiek zasiądzie przy biurku nad tekstem i stara się doprecyzować swoje poglądy – stwierdza mój rozmówca. Zdaniem Passenta, człowiek jest właścicielem swoich poglądów i ma prawo je modyfikować.
Kiedy Marszałek Sejmu udziela wypowiedzi w tak delikatnej sprawie, z taką niesłychaną informacją, że Putin proponował Tuskowi rozbiór Ukrainy, to mi się wydaje że taka informacja musi być autoryzowana i zastrzeżona. Jest takim dużym chłopcem, któremu się coś wymyka, a później tego żałuje.
Pytaniu o zasadność autoryzacji towarzyszy najczęściej inne, dotyczące kondycji samego dziennikarstwa. Szostkiewicz zauważa, że w redakcjach panuje duże napięcie i trzeba szybko oddawać teksty. – Pytanie, czy dziennikarze nie są skazani na popełnienie różnych gaf i błędów. Oczywiście w moim odczuciu są, ale to już jest problem w organizacji pracy – mówi. Bez wątpienia również dziennikarze wyciągają najciekawsze i najbardziej chwytliwe fragmenty wypowiedzi, co niekiedy może zmieniać sens wypowiedzi rozmówcy. Trzeba jednak pamiętać, że teksty muszą mieć określoną objętość i obowiązkiem dziennikarza jest dbanie również o to, by zawrzeć w nim esencję wypowiedzi, bez zbędnego rozwlekania. W tle jest też termin oddania tekstu, a autoryzacja czasami potrafi przeciągać się w nieskończoność.
