
W idealnym świecie samochody się nie psują, wypadki się nie zdarzają, a kierowcy nawet nie wiedzą, czym jest auto zastępcze. Niestety, nie żyjemy w idealnym świecie. - Rynek samochodów zastępczych przypomina Dziki Zachód. Pora go trochę ucywilizować – stwierdził Andrzej Klesyk, prezes PZU. Ubezpieczyciel stworzy własną flotę: do wypożyczalni partnerskich w całej Polsce trafi niedługo 300 hybrydowych samochodów Toyota Auris.
REKLAMA
Samochód zastępczy jest pożądany przy ubezpieczeniu OC. Ale większość kierowców, którym jest on potrzebny, potyka się o kłody pod nogami.
– Nie jest tajemnicą, że na tym rynku mamy sporo patologii – mówi Tomasz Tarkowski z zarządu PZU – Do tej pory ubezpieczyciele są postrzegani jako ci, którzy próbują wymigać się od kosztów wypożyczenia aut zastępczych – dodaje. Skalę problemów najlepiej obrazuje fakt, że już co trzecia sprawa w warszawskich sądach gospodarczych dotyczy właśnie kosztów za wynajem samochodu zastępczego.
– Nie jest tajemnicą, że na tym rynku mamy sporo patologii – mówi Tomasz Tarkowski z zarządu PZU – Do tej pory ubezpieczyciele są postrzegani jako ci, którzy próbują wymigać się od kosztów wypożyczenia aut zastępczych – dodaje. Skalę problemów najlepiej obrazuje fakt, że już co trzecia sprawa w warszawskich sądach gospodarczych dotyczy właśnie kosztów za wynajem samochodu zastępczego.
Skąd taki zalew pozwów? Rynek opanowały firmy, które na własną rękę szukają kierowców poszkodowanych w wypadkach. Oferują im wynajęcie auta, potem wystawiają rachunek ubezpieczycielowi sprawcy kolizji. Często nie przystający do rzeczywistości. – Wynajęcie samochodu zastępczego w segmencie C potrafi kosztować 300 zł dziennie – wyjaśnia Tarkowski.
PZU chce uregulować ten rynek. Po pierwsze: aby zaoszczędzić pieniądze, swoje i klientów. Po drugie: – Jako największy gracz mamy obowiązek wyznaczać standardy – mówi z przekonaniem Andrzej Klesyk. Dlatego stworzy własną flotę samochodów zastępczych. Nie byle jaką, bo hybrydową. Pierwszą taką w Polsce.
Pomoże Toyota, największy innowator na rynku motoryzacji, który na badania wydaje 10 mld zł rocznie. To więcej niż inwestują koncerny farmaceutyczne, np. Roche - i technologiczne, jak Microsoft czy Samsung. – Kiedy największy w Polsce ubezpieczyciel i największy producent samochodów zaczynają współpracę, to z góry wiadomo, że szykuje się duże przedsięwzięcie – żartuje prezes Toyoty, Jacek Pawlak.
W skład floty wejdą nowoczesne i wygodne Toyoty Auris. Hybryd jest 300, są białe, a każda oznaczona logo akcji PZU #stopwariatom. Będą dostępne dla wszystkich klientów ubezpieczyciela, którzy likwidują szkodę i przysługuje im auto zastępcze.
Pod koniec października trafiły do sieci serwisowych i wypożyczalni partnerskich w całej Polsce. Najpierw pierwsza transza, czyli 120 samochodów. Druga - kolejne 180 sztuk - przyjedzie na przełomie listopada i grudnia. Rocznie skorzysta z nich kilkanaście tysięcy kierowców. Cena jest stała, rozsądna i wynosi 100 zł netto za dobę. – Tyle realnie i uczciwie, powinna kosztować ta usługa – mówi Tomasz Tarkowski.
Samochody hybrydowe to fenomen. Ich popularność rośnie skokowo: w 2011 roku w Polsce sprzedano zaledwie 250 sztuk. W tym roku - już ponad 3 tysiące. Kupują je zwyczajni kierowcy, jak i wielkie firmy: Orange, Panasonic czy właśnie PZU. Cieszą się 85-procentową lojalnością swoich użytkowników. Co to oznacza? Ten, kto raz wsiadł do hybrydy, nie będzie chciał z niej wysiąść.
To nowoczesny i ekologiczny samochód. Pod maską kryje silnik benzynowy o pojemności 1.8l oraz silnik elektryczny, zasilany akumulatorami niklowo-metalowymi. Z układem napędowym współgra automatyczna skrzynia biegów - dzięki niej hybryda świetnie sprawdza się w mieście. Rekordowo niskie zużycie paliwa - 3.1 litra na 100 km – pozwala oszczędzić sporo pieniędzy. – Już słyszę te głosy, że to niemożliwe. Ale prawda jest taka, że żaden inny napęd nie jest w stanie zbliżyć się do takich wartości – stwierdza prezes Toyoty.
Samochody hybrydowe są szalenie trwałe. Mają najmniejsze koszty eksploatacji: – Praktycznie nie ma w nich części, które często się psują, jak akumulator, turbiny, pasek rozrządu, etc. Akumulatory są bezobsługowe, dajemy na nie 10 lat gwarancji – wylicza Jacek Pawlak. Spory bonus to odzyskiwanie energii przy hamowaniu, które pozwala zaoszczędzić 3-4 litry paliwa na każde 100 km. – Wokół samochodów hybrydowych narosło sporo mitów. Pierwszy jest taki, że to całkiem nowa technologia. Otóż nie, zaczęliśmy je masowo produkować w '97 roku i rynek już zdążył je przetestować – mówi prezes Toyoty, Jacek Pawlak.