
Wydawca tygodnik „Wprost” zapowiedział, że skieruje do sądu pozwy cywilne przeciwko Romanowi Giertychowi i „Gazecie Wyborczej”. Chodzi o środową wizytę komornika w redakcji gazety. „‚Wprost’ zarzucił mi, że oszukuje sąd i manipuluje danymi. W tej sytuacji zmuszony jestem ponownie pozwać wydawnictwo” – odpowiedział mecenas.
REKLAMA
W środę w budynku Platformy Mediowej Point Group w Warszawie pojawił się komornik sądowy, który miał zająć konta bankowe „Wprost” i zabezpieczyć na nich kwotę 100 tys. złotych na poczet przyszłego odszkodowania w rozpoczynającym się procesie (w sprawie „taśmy Giertycha”). Redaktor naczelny tygodnik odmówił jednak przyjęcia sądowego powiadomienia o egzekucji, a pracownicy wydawnictwa zapowiedzieli skargę na działania Giertycha.
"W dokumentach będziemy podnosić fakt, że Roman Giertych manipuluje danymi, składając w sądzie nieaktualne dokumenty (m.in. ponowne złożenie sprawozdania finansowego AWR „Wprost” za 2012 rok), co prawdopodobnie ma na celu wymuszenie orzeczeń zgodnych z jego intencjami" – powiedziała portalowi Wirtualnemedia.pl Anna Pawłowska-Pojawa, rzecznik prasowa PMPG. Wydawca twierdzi, że mecenas umyślnie wprowadził w błąd Sąd Okręgowy.
Pan Roman Giertych, wysyłając komornika do siedziby redakcji działał w celu wzbudzenia atmosfery sensacji wokół sprawy. Rachunek bankowy zabezpiecza się poprzez skierowanie pisma do banku, a nie poprzez działania w siedzibie zobowiązanego, tym bardziej jeżeli jest to osoba prawna. Czytaj więcej
Giertych zareagował bardzo szybko, także zapowiadając pozew. "W przyszłym tygodniu wpłynie do sądu" – napisał na Facebooku.
W procesie, który toczy się przed warszawskim sądem, były wicepremier domaga się od "Wprost" przeprosin i 500 tys. zł zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych.
Źródło: wirtualnemedia.pl
