Arabica ma delikatny, trochę czekoladowy, aksamitny smak.
Arabica ma delikatny, trochę czekoladowy, aksamitny smak. Fot. shutterstock.com

Kawa to nie tylko napój, bez którego większość z nas nie wyobraża sobie poranka, to też jeden z podstawowych artykułów spożywczych i najważniejszych towarów handlowych na świecie. Największym światowym producentem kawy jest Brazylia (1/3 światowego rynku), w której tylko przy uprawie 3 mld krzewów kawowca pracuje ponad 5 mln ludzi. Ceny arabiki na giełdzie w Nowym Jorku zależą od klimatycznych względnych, od suszy lub powodzi w krajach, gdzie jest produkowana. Kawowe mocarstwa to oprócz Brazylii, Wietnam, Indonezja i Kolumbia, a także kraje Ameryki Łacińskiej oraz środkowej Afryki.

REKLAMA
Na początku były kozy
Legendy podają, że kawę zawdzięczamy kozom. Dziwnie pobudzone zwierzęta, zaobserwował jeden z etiopskich pasterzy w Afryce. Kaldi, bo tak miał na imię odkrywca kawy, spróbował tych samych jagód, które podjadały rozbrykane kozy i dostrzegł, że i jemu dodają energii. Wiele wieków później owoce kawy wywieziono z Etiopii na Półwysep Arabski, a po raz pierwszy kawę zaczęto uprawiać na terenach dzisiejszego Jemenu. Stamtąd kawa trafiła do Turcji, gdzie rozpoczęto jej palenie - potem ziarna były miażdżone i gotowane w wodzie, tworząc pierwszą wersję pobudzającego naparu.
Kawa, jako napój o energetyzujących właściwościach, wzbudzała niepokój ortodoksyjnych muzułmanów – w 1511 zabroniono jej picia w Mekce, a w 1532 w Kairze. Nie na wiele się to zdało, popularność kawy rosła i już w 1554 w Stambule otwarto pierwszą kawiarnię. Wkrótce Turcja jako pośrednik w handlu stała się mocarstwem kawowym, a w rozgrzewającym napoju rozsmakowała się Europa. Początkowo docierała do miast portowych, głównie dzięki weneckim kupcom. Na drodze kariery kawy w Europie, ponownie mogły zaważyć względy religijne: tym razem duchowni uznali, że pochodzący od muzułmanów napój, to dzieło szatana i domagali się, by papież Klemens VIII zakazał jego picia chrześcijanom. Na szczęście papież nie tylko nie dopatrzył się w kawie niczego diabelskiego, a nawet sam się w niej rozsmakował.
Do Francji, kawa trafiła dzięki posłowi tureckiemu Mustafie Paszy, który w 1669 roku poczęstował nią zaproszonych na przyjęcie gości. Dwa lata później w Paryżu otwarto pierwszą kawiarnię, w tym czasie w Anglii działało ich już ponad 3 tys. Kawiarnie powstawały w całej Europie, stając się ośrodkami wymiany intelektualnej i kulturalnej.
Wartość rynkowa kawy powoli rosła, a epoka kolonialna, złamała arabski monopol na rynku. Ziarna trafiły na plantacje do krajów Ameryki Południowej, a kawowiec zaczęto też uprawiać w zamorskich koloniach krajów europejskich. W 1719 Portugalczycy wykradli z Gujany sadzonki i założyli pierwsze plantacje w Brazylii i tak rozpoczęli dominację tego kraju na współczesnym rynku kawy.
Szlachetne arabica kontra wyrazista robusta
Historia kawy jest tak naprawdę historią arabiki. To ten gatunek kawy znany jest od ponad 1000 lat i określa się go czasami jako „kawa górska” lub „kawa arabska”, bo pochodzi z gór Etiopii i z Półwyspu Arabskiego. Arabica uważana jest za gatunek szlachetniejszy i bardziej delikatny - zawiera mniej kofeiny niż robusta i temu zapewne zawdzięcza subtelniejszy, trochę czekoladowy, czasami orzechowy, aksamitny smak. Robusta jest bardziej gorzka i intensywna, zawiera prawie dwa razy więcej kofeiny (od 2% do 4,5%). Odkryto ją dopiero w XIX wieku, rośnie i owocuje szybciej niż arabica. Jest gatunkiem bardziej odpornym na warunki klimatyczne, można ją więc uprawiać w niższych i łatwiej dostępnych partiach gór. Arabica potrzebuje klimatu tropikalnego, a plantacja powinna znajdować się na wysokości 900 - 2000 m n.p.m.
logo
Robusta rośnie m.in. w Kamerunie, Ugandzie i Wietnamie. Arabika, bardziej wymagająca, rośnie dziko w Etiopii, uprawiana jest w Brazylii, Kolumbii, Indiach, a także Jawie, Sumatrze i na Karaibach. Fot. shutterstock.com
Przerwa na kawę
Zarówno ortodoksyjni muzułmanie jak i nadgorliwi katolicy, robili sporo by pozbawić nas przyjemności, związanych z piciem kawy. Na szczęście bez sukcesów. Teraz kawą możemy cieszyć się w domu, w pracy, w kawiarniach, a nawet w drodze. Na kawę warto zatrzymać się podczas długiej trasy. Dlaczego? Po pierwsze dzisiaj na stacjach paliwowych podawane jest kawa takiej samej jakości jak ta, którą pijemy w dobrych kawiarniach - teraz pyszną 100% arabikę dostaniemy na stacjach BP. Jednak dużo istotniejszym powodem niż sam smak, jest przeciwdziałanie znużeniu podczas długiej trasy. Taka przerwa na kawę, pomoże nam zwalczyć zmęczenie, a krótka przerwa w podróży, pozwoli zregenerować siły.
Największe prawdopodobieństwo zaśnięcia za kierownicą pojawia się między północą a 6 rano, a kulminacja zmęczenia i największy spadek koncentracji – około godziny 4. Podróżując, warto obserwować własne reakcje i nie lekceważyć pierwszych przejawów zmęczenia: sztywniejący kark, nasilająca się irytacja i oczywiście opadające powieki – nasz organizm potrzebuje odpoczynku. Warto wtedy zjechać na najbliższy parking albo stację benzynową – usiąść przy stoliku, zamówić dobrą kawę, zjeść choćby mały posiłek i chwilę odpocząć.