Nowa mafia w Polsce nie przypomina gangsterów sprzed lat.
Nowa mafia w Polsce nie przypomina gangsterów sprzed lat. Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

Jeżeli wierzyliście w bajki o tym, że mafia w Polsce od dawna nie istnieje, lektura najnowszego wydania tygodnika "Newsweek" może okazać się sporym zaskoczeniem. Tygodnik właśnie ujawnia, jak dobrze ma się w Polsce zorganizowana przestępczość, dla której pieniądze piorą znani warszawscy biznesmeni.

REKLAMA
Jak przekonuje w najnowszym "Newsweeku" Wojciech Cieśla, główną różnicą między mafią, którą pamiętamy z czasów Pruszkowa i Wołomina a współczesnym gangsterskim układem jest fakt, iż najważniejszych graczy próżno szukać wśród brutalnych "karków". Dziś to głównie przedsiębiorczy ludzie, którzy nie bawią się w wymuszenia i napady, a inwestują na przykład w handel hurtowymi ilościami narkotyków lub tylko "pranie" zgromadzonych na takim biznesie środków.
Tak działała grupa, w której ważną rolę odgrywał zatrzymany kilka lat temu Marek J. Teoretycznie taksówkarz, praktycznie gangster wysokiego szczebla, w mieszkaniach którego policja zabezpieczyła równie wiele broni, co malarskich arcydzieł największych polskich mistrzów.
Choć za kratami uparcie milczy na temat tego, z kim i dla kogo pracował, na jego kontach można znaleźć klucze do zrozumienia, jak funkcjonuje współczesna przestępczość zorganizowana w Polsce. Mianowicie dużo... zaciąga pożyczek lub ich udziela.
Z ustaleń "Newsweeka" wynika, że tylko Marek J. i jego matka pożyczyli przez kilka lat od biznesmena Michała D. 5 mln zł. Bez poręczenia, czy jakiegokolwiek innego zabezpieczenia. Od niego spore sumy pożyczali natomiast Paweł B., który jest znany z biznesów na rynku edukacyjnym, znany deweloper Sławomir D., czy restaurator Wiesław S.