
Wygląda na to, że wreszcie skończy się trwająca od katastrofy smoleńskiej prowizorka w kwestii podróży lotniczych najważniejszych osób w państwie. Dotąd wszystko opierało się na umowie czarterowej zawartej między rządem a PLL LOT. We wtorek minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak poinformował jednak, że Polska wreszcie kupi nowe, rządowe maszyny.
REKLAMA
Jak ujawnił Tomasz Siemoniak, już w przyszłym roku Ministerstwo Obrony Narodowej powinno sfinalizować zakup dwóch małych samolotów pasażerskich zdolnych do pokonywania tras liczących kilka tysięcy kilometrów. W praktyce chodzi o to, by nowe samoloty dla VIP-ów były w stanie dolecieć do Ameryki. Wszystko wskazuje też na to, iż nowe maszyny trafią znowu w ręce wojskowych pilotów.
Planowane przez MON zakupy rozwiążą jednak tylko problem z małymi, liczącymi maksymalnie kilkanaście osób delegacjami. W pozostałych przypadkach rząd wciąż będzie więc zdany na LOT-owskie embraery, które państwo zamierzało czarterować do 2017 roku. Minister obrony zapowiedział, że po wygaśnięciu tej umowy rząd "będzie się zastanawiać, jakie następne kroki podejmować".
Tomasz Siemoniak podkreślił, iż zakup dwóch maszyn dla najważniejszych osób w państwie stanowi element przyjętego przez rząd planu wzmocnienia bezpieczeństwa państwa. Przede wszystkim pomoże jednak uchronić polskich oficjeli przed kompromitującymi na arenie międzynarodowej sytuacjami.
Takimi jak ta z maja 2012 roku, gdy premier Donald Tusk musiał zakończyć udział w szczycie Rady Europejskiej znacznie przed jej zakończeniem, bo pilotom kończył się czas pracy. - Ze względów technicznych musimy szybciej wsiąść do samolotu, żeby w ogóle móc odlecieć - musiał więc niespodziewanie oznajmić ówczesny szef rządu.
Źródło: RMF24.pl
