
"Proszę pana, pan jest kompletnie oderwany od rzeczywistości" - wyrzucają sobie wzajemnie politycy. Tymczasem niewiedza dotycząca codziennego życia zwykłych obywateli to wspólny mianownik sejmowej arytmetyki. Najnowszy popis znajomości realiów dała była ministra sportu Joanna Mucha, którą zszokował widok pociągu w relacji Warszawa - Lublin. "Witamy w Polsce" - szydzą z odkrycia internauci.
REKLAMA
Oj, dostało się pani poseł Musze na Facebooku. Polityk chciała ponarzekać na wygląd pociągów jeżdżących po Polsce. Zrobiła zdjęcie obskurnemu wagonowi i wrzuciła go na Facebooka z opisem: "Myślałam, że takich pociągów już nie ma". Tym razem jednak lud nie dostrzegł w niej "kobiety takiej jak my", jak podpowiada się w podręcznikach do politologii, tylko kosmitkę, która przesiadła się ze służbowego auta do masowego środka transportu.
Tak naprawdę jednak złośliwości wobec posłanki nie są do końca uzasadnione. Politycy od lat pokazują, że nie wiedzą jak żyjemy, czym jeździmy, jak i ile płacimy za codzienne produkty. Swoją niewiedzę traktują nawet jako działo, które co pewien czas wytaczają, by zniszczyć politycznego przeciwnika. Tymczasem wielu z nich jest kompletnie oderwanych od rzeczywistości.
Niewiedza polityczna
Sztandarowym przykładem tych gwiezdnych wojen była debata Tusk-Kaczyński, w której szef Platformy zmiażdżył Kaczyńskiego pytają o rzeczy natury podstawowej. Tusk zapytał swojego konkurenta czy wie, ile w trakcie rządów PiS podrożały "naprawdę podstawowe dla ludzi niezamożnych artykuły".
Sztandarowym przykładem tych gwiezdnych wojen była debata Tusk-Kaczyński, w której szef Platformy zmiażdżył Kaczyńskiego pytają o rzeczy natury podstawowej. Tusk zapytał swojego konkurenta czy wie, ile w trakcie rządów PiS podrożały "naprawdę podstawowe dla ludzi niezamożnych artykuły".
– Pytam o chleb, o ziemniaki, o jabłka, o kurczaki, o gaz ziemny i o benzynę – mówił pewny siebie Tusk. Jego spin doktorzy słusznie przewidzieli, że politycy z pierwszych szeregów jak Kaczyński nie będą znali odpowiedzi na te pytania, a do których przygotowali Tuska.
Polityk nie zna cen
Codzienna rzeczywistość przerasta nawet szeregowych polityków, co już wiele lat temu udowodniła redakcja "Faktu". W czasach tak zwanej "egzotycznej" koalicji PiS-Samoobrona-LPR tabloid zapytał polityków o cenę chleba. Niektórzy politycy odpowiadali, że nie zastanawiają się nad tym w trakcie robienia zakupów. Były minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel zareagował na pytanie odłożeniem słuchawki.
Codzienna rzeczywistość przerasta nawet szeregowych polityków, co już wiele lat temu udowodniła redakcja "Faktu". W czasach tak zwanej "egzotycznej" koalicji PiS-Samoobrona-LPR tabloid zapytał polityków o cenę chleba. Niektórzy politycy odpowiadali, że nie zastanawiają się nad tym w trakcie robienia zakupów. Były minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel zareagował na pytanie odłożeniem słuchawki.
Poseł "Samoobrony" Krzysztof Filipek, który jak mogłoby się wydawać, wywodził się ze środowiska bliskiego zwykłym ludziom stwierdził, że wie, ale nie będzie o tym mówił. Ówczesny członek komisji do spraw służb specjalnych Andrzej Grzesik powiedział zaś tabloidowi, że nie zna ceny chleba, bo się odchudza.
"Facet zupełnie odleciał"
W lutym tego roku GUS opublikował przeciętne wydatki miesięczne rodzin w Polsce. Zdaniem urzędników, w 2013 roku wyniosły one 3414,42 zł. Złośliwi mówili wówczas, że tak naprawdę są one znacznie wyższe, nawet o tysiąc złotych. Nic to jednak przy wydatkach polityków, co pokazał Paweł Poncyliusz.
W lutym tego roku GUS opublikował przeciętne wydatki miesięczne rodzin w Polsce. Zdaniem urzędników, w 2013 roku wyniosły one 3414,42 zł. Złośliwi mówili wówczas, że tak naprawdę są one znacznie wyższe, nawet o tysiąc złotych. Nic to jednak przy wydatkach polityków, co pokazał Paweł Poncyliusz.
Były już polityk, stwierdził w programie "Tomasz Lis na żywo", że utrzymanie rodziny za 10 tys. zł to niezwykle trudna sprawa. Twierdził, że jego przejście do biznesu, a tym samym lepsze zarobki odczuły przede wszystkim jego dzieci. Dzięki tym pieniądzom mógł bowiem sfinansować dodatkowe zajęcia, na które wcześniej nie było go stać.
Mamy czwórkę dzieci, żona jest z nimi w domu, więc te 10 tys... Oczywiście ja się nie skarżę, bo są ludzie, którzy przynoszą 2–3 tys., i muszą związać koniec z końcem, ale rozumiem, że mówimy o pewnej „elicie społeczeństwa”, tzn. jego reprezentantach.
Takie słowa w Polsce nie mogły spowodować innej reakcji, niż oburzenie. Niemal wszystkie nagłówki szydziły z polityka i pisały o jego "dramacie".
Od dramatów niedaleka droga do nie tak bardzo oderwanych o rzeczywistości żartów. Jak donosił ASZdziennik.pl, wyrzuceni z PiS politycy mają problem z powrotem do normalnego życia. Szczególnie dramatyczną formę odcięcie od partyjnych pieniędzy przybrało w jednym przypadku. – Grzegorz [imię zmienione - red.] ma problemy w sklepach, ponieważ nie zna pojęcia własnych pieniędzy i nawet zakup bułek próbuje rozliczać z budżetu partyjnego lub sejmowej delegacji – mówił przyjaciel jego rodziny.
I choć wszystkie wpisy i cytaty w ASZdzienniku zostały zmyślone, czasem trudno jest odróżnić zmyślone newsy od prawdziwych. Politycy wciąż potrafią nas zaskakiwać.
