Palikot jak Miller. Stonowany i rzeczowy, szef Ruchu Poparcia o "korekcie kapitalizmu"

Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta
Janusz Palikot wygłosił długie, merytoryczne i stonowane, jak na standardy, które dotychczas prezentował, przemówienie. To wszystko mogliśmy zobaczyć na kongresie Ruchu Poparcia Palikota, który odbył się w Sali Kongresowej. Porównując wystąpienie Palikota z wystąpieniem Millera można dojść do wniosku, że szefowie dwóch czołowych partii lewicowych zamienili się dziś rolami.


Konkretne rozwiązania, merytoryczne przemówienie, skrupulatnie wyłożone propozycje zmian. Pod hasłem "korekta kapitalizmu" zakończyło się właśnie przemówienie Janusza Palikota w Sali Kongresowej w Warszawie. Bez fajerwerków, bez wielkiego show, bez rekwizytów i tanich haseł. Przewodniczący zaznaczał, że chce walczyć z wizerunkiem partii populistycznej - To nie jest demagogia i będę sprzeciwiał się wszystkim, którzy nam to zarzucają. Jest możliwe stworzenie dużej ilości miejsc pracy bardzo szybko i chcę to dzisiaj udowodnić - mówił do zgromadzonych.


Choć jest to oczywista licytacja na obietnice trzeba przyznać, że Palikot do 1 maja przygotował się lepiej. Nie tylko rzucał hasłami, ale obudowywał je rozwiązaniami. - Trochę to potrwa, ale trzeba tego wysłuchać - zaczął.

Miller jak Palikot. Zaskakujące wystąpienie rozemocjonowanego szefa SLD

Palikot przekonywał, że poleganie wyłącznie na mechanizmach wolnorynkowych jest niewystarczające. - Drobne zmiany nie wystarczą. Rynek sam nie wytworzy nowych miejsc pracy. Potrzebuje stymulacji, interwencji państwa. Wolny rynek jest rzeczywiście najlepszym z rozwiązań, ale ze względu na szereg barier kulturowych, cywilizacyjnych, społecznych potrzebuje on stanowczego działania państwa. Fabryki się same nie wybudują, ludzie się sami nie zorganizują. Trzeba im w tym pomóc - przekonywał.


Motywem przewodnim wystąpienia był polski rynek pracy. Palikot solidaryzował się z wszystkimi, którzy zarabiają kiepsko, słabo lub w ogóle nie mają przychodów - Ci, którzy przeszli na emeryturę, rentę, ci którzy zaczęli drugi kierunek studiów, ci którzy uciekli za granicę, dla wszystkich, którzy zastanawiają się, jakie będzie jutro przygotowaliśmy ten projekt zmian - mówił.


W prawie godzinnym przemówieniu Palikot przekonywał do swojego planu na zwiększenie ilości miejsc pracy w Polsce - Proponujemy doraźne działanie. Żeby szybko i skutecznie zwiększyć ilość miejsc pracy, należy według nas po pierwsze - obniżyć składkę ZUS i po drugie: zlikwidować umowy śmieciowe - tłumaczył przewodniczący. Według niego obniżka składki powinna wynieść 20 procent. Rekompensować ją ma likwidacja umów śmieciowych, które zapewnią dodatkowe składki odprowadzane do ZUS.


Wśród propozycji zmian znalazło się również zwolnienie z odpowiedzialności dla pracownika, który przyzna się do pracy na czarno, kadencyjność funkcji prezesa związków zawodowych, połączenie ZUS i KRUS, opodatkowanie najbogatszych rolników oraz ustawa antytransferowa (pakiet zmian zakładający między innymi podatek w przypadku zamknięcia przedsiębiorstwa i likwidacji miejsc pracy). Palikot przekonywał też do inwestycji w odnawialne źródła energii i gospodarne państwo, planujące swój rozwój i swoją przyszłość na wiele lat do przodu.

- Jest wciąż nadzieja na zmianę. Wracajcie do domów i zmieńcie oblicze ziemi, tej ziemi - takimi słowami Janusz Palikot pożegnał się ze zgromadzonymi na miejscu.