
Twardą ocenę polskiej modzie na zapożyczanie się we franku szwajcarskim wystawiają właśnie nasi zachodni sądzi. Niemieckie media opisując panikę kredytobiorców nad Wisłą wskazują, że tylko Polacy byli na tyle skorzy do ryzyka, by masowo zadłużać się w szwajcarskiej walucie. Za Odrą panuje przekonanie, że teraz przyjdzie za to zapłacić nie tylko tym, którzy droższe kredyty muszą spłacić, ale całej gospodarce.
REKLAMA
Gdy zachodnia media zajmują się polską gospodarką, ostatnimi czasy zwykle piszą w samych superlatywach. W Europie chwalili nas za odporność na globalny kryzys, wysoki i stały wzrost gospodarczy, oraz umiejętne wykorzystywanie unijnych programów rozwojowych. Dawno nie było okazji, by przeczytać o Polsce, iż jest "największym przegranym w Europie Środkowo-Wschodniej".
Zapłacą nie tylko posiadacze kredytów
Tak niemieckie media komentują bowiem nadwiślański kryzys wywołany decyzją Szwajcarskiego Banku Narodowego o uwolnieniu kursu franka, w którym ustalona jest wysokość aż 40 proc. kredytów hipotecznych w Polsce. Szczególnie dużo uwagi poświęca temu zjawisku dziennik "Frankfurter Allgemienie Zeitung". W ocenie tego renomowanego tytułu, szybujący w górę kurs szwajcarskiej waluty to problem nie tylko kredytobiorców.
Tak niemieckie media komentują bowiem nadwiślański kryzys wywołany decyzją Szwajcarskiego Banku Narodowego o uwolnieniu kursu franka, w którym ustalona jest wysokość aż 40 proc. kredytów hipotecznych w Polsce. Szczególnie dużo uwagi poświęca temu zjawisku dziennik "Frankfurter Allgemienie Zeitung". W ocenie tego renomowanego tytułu, szybujący w górę kurs szwajcarskiej waluty to problem nie tylko kredytobiorców.
Niemcy wskazują na silny wpływ kursu franka na polski sektor bankowy, a co za tym idzie, ogólną kondycję gospodarki. Na łamach "FAZ" sugerują, iż zadłużenie się we franku aż 500 tys. Polaków może negatywnie wpłynąć nie tylko na ich osobiste budżety, ale i realizację rządowego planu, który zakładał, iż polskie PKB wzrośnie w tym roku o 3,5 proc.
Dlaczego tylko w Polska ma aż taki problem?
Analizując sytuację "przegranych Polaków" sąsiedzi zza Odry podkreślają, że to zastanawiające, iż w regionie tylko ten naród dał się wręcz masowo przekonać do tego, że najbardziej opłacalny jest kredyt w walucie innej niż narodowa lub unijna. Gdy w Polsce ofertę we frankach wybrało ponad pół miliona kredytobiorców, w Rumunii chętnych na nią znalazło tylko 150 tys. Jeszcze bardziej ostrożni byli Chorwaci i Serbowie, gdzie kredyt we frankach wybrało zaledwie po kilkadziesiąt tysięcy klientów.
Analizując sytuację "przegranych Polaków" sąsiedzi zza Odry podkreślają, że to zastanawiające, iż w regionie tylko ten naród dał się wręcz masowo przekonać do tego, że najbardziej opłacalny jest kredyt w walucie innej niż narodowa lub unijna. Gdy w Polsce ofertę we frankach wybrało ponad pół miliona kredytobiorców, w Rumunii chętnych na nią znalazło tylko 150 tys. Jeszcze bardziej ostrożni byli Chorwaci i Serbowie, gdzie kredyt we frankach wybrało zaledwie po kilkadziesiąt tysięcy klientów.
"Potsdamer Neueste Nachrichten" cytując dramatyczne relacje kilku polskich "frankowiczów" podkreśla natomiast, że choć po dynamicznym wzroście z 3,55 zł do ponad 5 zł kurs szwajcarskiej waluty w Polsce ustabilizował się na ok. 4 zł, to pesymistyczne prognozy wciąż mówią o tym, że za franka zapłacimy nad Wisłą nawet 6 zł.
Nie pomagać tym, którzy narobili problemów
To pismo zwraca również uwagę na niedawne, bardzo stanowcze słowa byłego wiceministra finansów i głównego ekonomisty Business Centre Club, prof. Stanisława Gomułki, który w jednym z wywiadów apelował, by państwo nie pomagało osobom mającym kredyt we frankach, ponieważ "byłoby to niemoralne".
To pismo zwraca również uwagę na niedawne, bardzo stanowcze słowa byłego wiceministra finansów i głównego ekonomisty Business Centre Club, prof. Stanisława Gomułki, który w jednym z wywiadów apelował, by państwo nie pomagało osobom mającym kredyt we frankach, ponieważ "byłoby to niemoralne".
Niemcy wskazują również na swego rodzaju uprzejmość szefostwa szwajcarskiego banku centralnego, które z komunikatem dotyczącym uwolnienia kursu franka wystąpiło dokładnie nazajutrz po tym, gdy Międzynarodowy Fundusz Walutowy przyznał Polsce specjalną linię kredytową na poziomie prawie 20 mld euro. "W wyniku silnej aprecjacji franka Polsce pożyczka może się przydać" - twierdzą niemieccy dziennikarze.
