
W momencie powstawania tego artykułu, do 10. PZU Półmaratonu Warszawskiego zostało dokładnie 67dni, 18h, 49min. To dużo i mało jednocześnie, bo tylko od nas zależy, jak wykorzystamy ten czas. I trochę od zespołu trenerskiego, który w ostatnim czasie poświęca nam szczególnie dużo uwagi, co widać na zamieszczonym zdjęciu.
Od kilku tygodni biegamy nie tylko na coraz większych dystansach, ale też staramy się wzmocnić nasze mięśnie. Jak mówi Anna Kuczkowska, fizjoterapeuta z opiekującego się nami zespołu trenerskiego, okres dwóch miesięcy przed półmaratonem to trudny czas, szczególnie dla biegaczy, którzy będą pierwszy raz pokonywać ten dystans. Jednym słowem - dla nas.
Osobiście najbardziej polecam terapię powięziową – ma ona rewelacyjny wpływ na przeciążone tkanki. Pamiętajmy, że narząd ruchu to nie tylko mięśnie, ale też tkanki wokół. To ich elastyczność i wzajemny ślizg pozwala naszym mięśniom na swobodna pracę. Jeśli czujesz, że twoje nogi są jak z ołowiu i potrzebujesz coraz dłuższego czasu, aby biegło ci się w miarę swobodnie – to jest właśnie rozwiązanie dla ciebie. Nawet jeśli nie czujesz żadnych dolegliwości warto odwiedzić terapeutę – przekrojowe badanie może uchwycić problem zanim zamieni się on w kontuzję.
Jak mówi nasz główny trener Grzegorz Zwierzchoń, jesteśmy w najważniejszym, a jednocześnie najtrudniejszym momencie. – Jesteśmy na finiszu budowania naszej bazy wydolnościowej – mówi. Dla osób, które już biegają, a są w okresie roztrenowania, okres siedemdziesięciu dni do startu to ostatni dzwonek, aby zdecydować się na start.
Nie będziemy biegać już po 12, tylko 16, 18, 21, a w niektórych przypadkach 24 kilometry. Ale prawda jest taka, że jeżeli na treningu jesteśmy w stanie pokonać 17 kilometrów, to na półmaratonie uda nam się przebiec 21 kilometrów.
