Fot. profil "Rzuć kamieniem w Ziemkiewicza".

Papież to idiota, prezydent Bronisław jest jak głupi wuj, Ewa Kopacz jest twarda jak beza, a połowa mieszkających w Warszawie ludzi to przedstawiciele wiochy. Typowy Ziemkiewicz? Nie do końca. Bo do swojej charakterystycznej retoryki ostatnio Rafał A. Ziemkiewicz zaczął dorabiać ideologię dialogu.

REKLAMA
Najpierw na Twitterze nazwał Franciszka „papieżem idiotą”. Czym papież naraził się polskiemu publicyście? Powiedział otóż, iż „wielu ludzi sądzi (…),że katolicy muszą mnożyć się jak króliki. Należy raczej stosować się do zasady świadomego rodzicielstwa. Katolicy mogą zaplanować liczbę dzieci”. I uraził RAZ-a, który poczuł się urażony nie tyle za siebie, co za wszystkie wielodzietne rodziny, które zna. A zna ich, jak zapewniał w programie „Świat się kręci”, naprawdę wiele.
Na tej samej antenie przeprosił – poniekąd – za swoje słowa. – Straszne, okropne… To jest oczywiście przekroczenie pewnej granicy i przyznaję się do tego, że jest to w ogóle nie do przyjęcia. Przepraszam za użycie takiego słowa wobec kogoś, kto pełni tak wysoki i ważny urząd, ale gdybym nie użył takiego słowa, gdybym napisał kolejny wyważony artykuł, jakich już tysiące w życiu napisałem, to kilka tysięcy ludzi by się zgodziło albo nie, ale nie siedzielibyśmy tutaj i nie rozmawiali o tej sprawie – wyjaśniał Ziemkiewicz.
– Że też od razu nikt nie zrozumiał tej szlachetnej intencji! Przecież tu chodziło o nawiązanie dialogu – powiedzieli po wyjaśnieniach RAZ-a, palnąwszy się uprzednio w tępe czoła, widzowie programu. Metoda na prowokację chamskim komentarzem działa znakomicie, ale jeszcze lepiej działa mordobicie.
Najwidoczniej to dlatego narodowcy w Dzień Niepodległości urządzają demolkę, dlatego burmistrz Rotterdamu każe muzułmanom "wypier...ć z Holandii", jak im się nie podoba, a pewien rentier dopuścił się rękoczynów wobec Rafalali, gdy ta chciała wynająć mieszkanie. Oni biedni wszyscy chcieli po prostu zwrócić uwagę na palące problemy społeczne, zachęcić do dyskusji, zaprosić do stołu i rozmawiać o patriotyzmie, islamofobii i gender, a wiocha i plebejska gawiedź od razu krzyczy, że oni tacy nietolerancyjni.
Najnowsza wypowiedź Rafała Ziemkiewicza rzuca też nieco światła na jego poprzedni osławiony wpis na Twitterze, kiedy wzywał tych, którzy „nigdy nie wykorzystali nietrzeźwej”, do rzucania kamieniami. To nie był żaden mizoginizm, tylko troska o kobiety i ich bezpieczeństwo, która przejawiła się w komentowanym wszędzie wpisie. Chodziło o wywołanie dyskusji i to dlatego RAZ odważnie napisał osławione słowa o kaszalotach.
Chciał budować dialog. Zapewne przewidział, podobnie jak w przypadku ochrzczenia papieża idiotą, jak szerokim echem odbiją się te słowa i że rykoszetem trafią także w niego. Ale taki już los męczenników na rzecz dialogu i wolności słowa.