
Nowy, większy lub mniejszy, idealny biust możesz kupić na Grouponie w promocyjnej cenie albo na raty – w specjalnej ofercie kredytowej. Decyzja o przyznaniu środków – jak w banku – w ciągu pięciu minut. A kolejka do kasy coraz dłuższa. Coś, co kiedyś było "luksusem" dla nielicznych, dziś staje się kolejną masówką.
REKLAMA
800 tysięcy Polek po 30-tce deklaruje, że chciałoby poprawić wygląd swoich piersi. To wyniki badań TNS Polska opublikowanych kilka tygodni temu. 40 proc. spośród tych 800 tysięcy twierdzi, że o swoich marzeniach nikomu z bliskich nie mówi, bo zwyczajnie się krępuje. A co z pozostałymi 60 procentami? Wygląda na to, że nie dość, że się swoich pragnień nie wstydzi to jeszcze zdecydowanie wciela je w życie.
Kredyt na biust? W 5 minut!
A o to coraz łatwiej. Nie, nie dlatego, że zabiegi powiększania, zmniejszania czy po prostu wymodelowania biustu stają się coraz tańsze. Nie, także nie dlatego, że coraz więcej zarabiamy. Raczej dlatego, że kliniki zaczynają oferować klientkom specjalny program finansowania zabiegów zaliczanych do medycyny estetycznej. I tak na przykład uznając, że średnia cena zabiegu powiększania piersi to 15 tysięcy złotych, przy kredycie na trzy lata, mamy miesięczną ratę w wysokości 565 złotych i 50 groszy.
A o to coraz łatwiej. Nie, nie dlatego, że zabiegi powiększania, zmniejszania czy po prostu wymodelowania biustu stają się coraz tańsze. Nie, także nie dlatego, że coraz więcej zarabiamy. Raczej dlatego, że kliniki zaczynają oferować klientkom specjalny program finansowania zabiegów zaliczanych do medycyny estetycznej. I tak na przykład uznając, że średnia cena zabiegu powiększania piersi to 15 tysięcy złotych, przy kredycie na trzy lata, mamy miesięczną ratę w wysokości 565 złotych i 50 groszy.
Jeśli natomiast zdecydujemy się na maksymalny, pięcioletni okres kredytowania, co miesiąc za nowy biust płacić będziemy zaledwie 399 złotych. A to już – trzeba przyznać – bardzo przystępna kwota.
Kredyt brzmi dumnie, ale ten na operację biustu niewiele ma wspólnego z poważnymi zobowiązaniami, które w nazwie mają „hipoteczny”. Logowanie na odpowiedniej stronie internetowej, wypełnienie dwóch formularzy, wysłanie ich mailem i pięć minut oczekiwania na decyzję. Warunek? Tylko wstępnie ustalony termin zabiegu i wiedza o jego kosztach. Żadnych poświadczeń, żadnych weryfikacji. Jedno tylko ograniczenie: koszt zabiegu, który chcemy skredytować, nie może przekraczać 50 tys. złotych.
Kobietom się podoba!
Paula niedawno zdała maturę. Mieszka z rodzicami i siostrą na stołecznych przedmieściach. Na razie nie idzie na studia. Nie wie czy kiedykolwiek pójdzie, dorabia pracując w pobliskim sklepie z artykułami RTV. Koszty życia są relatywnie niskie. Czynsz i rachunki płacą rodzice. Ona sama całą pensję może przeznaczyć właściwie tylko na swoje potrzeby – ciuchy, kosmetyki, rozrywkę.
Paula niedawno zdała maturę. Mieszka z rodzicami i siostrą na stołecznych przedmieściach. Na razie nie idzie na studia. Nie wie czy kiedykolwiek pójdzie, dorabia pracując w pobliskim sklepie z artykułami RTV. Koszty życia są relatywnie niskie. Czynsz i rachunki płacą rodzice. Ona sama całą pensję może przeznaczyć właściwie tylko na swoje potrzeby – ciuchy, kosmetyki, rozrywkę.
Jej największym marzeniem jest wyjść za mąż. I dla znalezienia męża jest skłonna wiele poświęcić. 399 złotych miesięcznie? A niech będzie nawet 565,5 złotych. Tyle też Paula bez problemu zarobi. Nie ma się czego bać, ryzyko jest niewielkie, a szanse na znalezienie męża – w oczach dziewczyny – wraz z nowym biustem wzrastają kilkakrotnie. Ba, może nawet i kilkunastokrotnie.
– Ja, dla faceta nigdy bym tego nie zrobiła, dla siebie to co innego – mówi mi Agnieszka, czterdziestoparolatka, która piersi "poprawiła" sobie po urodzeniu dwóch synów. – Ale nic mi do tego. Niech każda robi co chce. I z perspektywy kogoś, kto też taką operację miał, mogę śmiało powiedzieć, że kredyt na nowe cycki jest świetnym pomysłem. Przybędzie nam od tego chyba całkiem dużo szczęśliwszych kobiet.
Na pewno warto?
Wiele kobiet, które znam, a które zabieg powiększenia piersi sobie zafundowało w czasach, kiedy był on jeszcze synonimem sporej zamożności, twierdzi, że tak, owszem, warto, że gdyby trzeba było decydować raz jeszcze, zrobiłyby to samo. Dlaczego? Różnie. Często dlatego, że nowy biust dodał im pewności siebie a – co za tym idzie – i radości życia. Czasem dlatego, że zmiana wielkości lub kształtu piersi była marzeniem ich męża lub partnera.
Wiele kobiet, które znam, a które zabieg powiększenia piersi sobie zafundowało w czasach, kiedy był on jeszcze synonimem sporej zamożności, twierdzi, że tak, owszem, warto, że gdyby trzeba było decydować raz jeszcze, zrobiłyby to samo. Dlaczego? Różnie. Często dlatego, że nowy biust dodał im pewności siebie a – co za tym idzie – i radości życia. Czasem dlatego, że zmiana wielkości lub kształtu piersi była marzeniem ich męża lub partnera.
Pytanie nie brzmi zatem czy warto, a kiedy warto. I tu właśnie pojawiają się problemy. Po pierwsze chodzi o motyw. Nie od dziś wiadomo, jak zresztą wyżej napisano, że spory odsetek klientek klinik chirurgii plastycznej to kobiety, które większym/mniejszym biustem chcą zadowolić partnera. Nie ma w tym nic złego pod warunkiem, że same tej operacji także chcą i nie będą miały później problemów z akceptacją zmian, jakie sobie zafundowały.
Po drugie chodzi o jakość. Decydując się na zabieg powiększenia piersi, trzeba zdawać sobie sprawę z tego jak przebiega, jakie może za sobą pociągnąć komplikacje i z tego, że nie warto na nim szczególnie oszczędzać. Doktor Andrzej Sankowski, chirurg plastyczny, mówił w rozmowie z naTemat: – Jest niezwykle istotne, aby decydując się na zmianę wyglądu piersi, wybierać implanty najwyższej jakości oraz planować zabieg u doświadczonego chirurga-plastyka.
To istotne o tyle, że implanty złego lub niepewnego pochodzenia mogą powodować poważne powikłania pooperacyjne. Ale jest jeszcze druga strona medalu – dobry, doświadczony lekarz. I to chyba o nim przede wszystkim trzeba pamiętać przy decyzji o zabiegu. No chyba, że nie straszne nam, jak pisała swego czasu Maria Kowalczyk: – Na przykład: jedna pierś z dwoma sutkami (dwie wkładki zlały się w jedną „wyspę”), trzy piersi (jedna z wkładek pękła na pół i przesunęła się na środek), albo największe kuriozum – cztery piersi (dzieje się to, w wyniku przesunięcia się obu wkładek w okolicę żeber).
A takich niespodzianek niestety w Polsce nie brakuje.
Promocja? Nie tym razem
Tymczasem w internecie zaczyna się już handel ofertami specjalnymi i pakietami promocyjnymi, które można wykupić albo dla siebie albo dla kogoś, na przykład na prezent. Klinki kuszą więc nie tylko kredytami, ale także ofertami, w których nowy biust można w sieci kupić już za 7-8 tysięcy złotych.
Tymczasem w internecie zaczyna się już handel ofertami specjalnymi i pakietami promocyjnymi, które można wykupić albo dla siebie albo dla kogoś, na przykład na prezent. Klinki kuszą więc nie tylko kredytami, ale także ofertami, w których nowy biust można w sieci kupić już za 7-8 tysięcy złotych.
Te promocje, systemy ratalne, sprawiają, że operacja plastyczna staje się czymś tak powszechnym jak powszechne było i jest nadal zwykłe przekłuwanie uszu. I tak też się do niej zaczyna podchodzić. A to, niestety, błąd. Bo – jak to już wielokrotnie bywało – wraz z większą dostępnością danego produktu, a bez odpowiednio dużej wiedzy o nim, takie masowe operacje kupowane w promocji przynieść nam mogą więcej szkody niż pożytku.
