Czarnecki o medalu dla prezesa TK: W Polsce większość wierzy, więc działania na rzecz Kościoła to działania pro publico

Ryszard Czarnecki, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, broni prezesa Trybunału Konstytucyjnego, który przyjął kościelny medal.
Ryszard Czarnecki, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, broni prezesa Trybunału Konstytucyjnego, który przyjął kościelny medal. Fot. Lukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Prezes Trybunału Konstytucyjnego jest krytykowany za przyjęcie papieskiego odznaczenia. – To nie ma nic wspólnego z rzekomym naruszeniem neutralności Trybunału Konstytucyjnego i jego prezesa – przekonuje w "Bez autoryzacji" wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki. Ocenia też, że prawicowi kandydaci pomogą Andrzejowi Dudzie.


Prezes Trybunału Konstytucyjnego powinien zrezygnować, po przyjęciu papieskiego medalu? Jak to ma się do neutralności światopoglądowej jednego z najważniejszych organów państwa?

Ryszard Czarnecki: Nie dajmy się zwariować. Proszę mnie nie rozśmieszać.

To nic śmiesznego, to poważna kwestia.

To nie ma nic wspólnego z rzekomym naruszeniem neutralności Trybunału Konstytucyjnego i stanowiska prezesa. Jeżeli prof. Rzepliński przyjął taką nagrodę, to dobrze. Jeszcze nikomu nie zaszkodziły działania pro publico bono, a rozumiem, że za takie pan prezes został odznaczony.


To nie działania pro publico bono, tylko pro ecclesia bono.

W Polsce większość społeczeństwa to katolicy, a więc pro publico bono. Stosunek pana Rzeplińskiego do Kościoła nie zmienił się jak widać od 1990 roku, kiedy jako przewodniczący koła Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego (ZChN) w Wielkiej Brytanii zaprosiłem jeszcze wtedy doktora Andrzeja Rzeplińskiego do wygłoszenia wykładu. Oczywiście dzisiaj z wieloma wypowiedziami prof. Rzeplińskiego publicznie się nie zgadzam, ale w tej kwestii będę go bronił.


Start w wyborach zapowiedział Grzegorz Braun, pewnie zgłosi się też Paweł Kukiz. To ludzie prawicy, którzy odbiorą głosy Andrzejowi Dudzie i utrudnią mu doprowadzenie do drugiej tury.

Wręcz przeciwnie, to zła wiadomość dla urzędującego prezydenta.

Dlaczego?

Zakładając, że ci kandydaci zbiorą 100 tys. podpisów, a to nie łatwe, to ich start spowoduje zwiększenie frekwencji. To powie panu każdy politolog. Przy wyższej frekwencji plan Komorowskiego, by wygrać w pierwszej turze może okazać się marzeniem ściętej głowy.


Jako przykład, analogię, mogę podać start posła Wiplera w wyborach na prezydenta Warszawy. Kiedy KNP, czyli KaNaPa zmieniła kandydata, uruchomiła głosy wyborców, którzy nie poszliby na wybory prezydenckie, ludzi, którzy nie zagłosowaliby na Jacka Sasina. Pamiętam jego radość, kiedy pan Wipler ogłosił start, bo to było niekorzystne dla urzędującej prezydent stolicy.

Czyli teraz PiS zaciera ręce, bo Braun uruchomi skrajnie prawicowych wyborców, którymi Duda nie będzie się musiał zajmować i będzie mógł powalczyć o centrum, a później i tak dostanie głosy od Brauna.

Pan to powiedział. PiS nie zaciera rąk, bo jest zajęte robieniem dobrej kampanii naszemu dobremu kandydatowi. Wyższa frekwencja utrudnia przekroczenie 50 proc. w pierwszej turze, co jest celem pana prezydenta Komorowskiego. Nie wiem, czy Braun i inni kandydaci przekażą poparcie, ale na pewno nie przeleją go na obecnego prezydenta.

Skoro PiS nie zaciera rąk, bo robi kampanię panu Dudzie, to kiedy zobaczymy tego efekty?

Jeśli wierzyć ostatnim sondażom, m.in. w “Do Rzeczy”, to myślę, że te efekty powoli widać. A poza tym kampania polega na tym, żeby nie wystrzelać się na początku, tylko ją intensyfikować. Będziemy to robić. Poza tym przypominam, że na początku kampanii samorządowej urzędująca prezydent Warszawy miała zawsze powyżej 50 proc., a kandydat PiS był niedoszacowany. Platforma ogłaszała, że wszystko skończy się w pierwszej turze, a była druga tura. Tak samo będzie w kampanii prezydenckiej.

Przypominam także, że gdy ś.p. Lech Kaczyński ogłaszał swój start w wyborach prezydenckich, jego poparcie było początkowo jeszcze mniejsze, niż poparcie dla Andrzeja Dudy. Ostatecznie zrobił taką kampanię, że wygrał wybory.