Wielcy Polacy, o który dziś mało kto pamięta. A wyprzedzali czasy, w których żyli

"Wielcy zapomniani" - najnowsza książka Marka Boruckiego.
"Wielcy zapomniani" - najnowsza książka Marka Boruckiego. Wyd. Muza
Byli wybitnymi osobistościami kultury i sztuki, genialnymi naukowcami, wielkimi myślicielami, ludźmi, którzy zmieniali rzeczywistość, w której żyli. Mówiono o nich nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Dziś praktycznie nie istnieją w świadomości ogółu. Życiorysy niezwykłych Polaków przypomina Marek Borucki w wydanej właśnie książce „Wielcy zapomniani”.

„Polacy, którzy zmienili świat” - tak brzmi podtytuł publikacji i nie ma w nim ani krzty przesady. Ci ludzie, nasi rodacy, byli na ustach wielu, choć pamięć o nich przeminęła wraz z upływającym czasem. A zawdzięczamy im naprawdę wiele.

Bo któż dziś pamięta o profesorze Janie Czochralskim, genialnym chemiku, którego nazywa się „ojcem światowej elektroniki”, inżynierze Stanisławie Kierbedziu, twórcy pierwszego mostu żelaznego w Warszawie, Wandzie Landowskiej, artystce, która sztukę gry na klawesynie opanowała do perfekcji, Rafale Lemkinie, znanym na świecie prawniku, który zdefiniował „ludobójstwo”, Antonim Patku, którego nazwisko kojarzy się dziś z luksusowymi, wartymi tysiące, a nawet miliony, zegarkami, czy też „Królu Ajnów” Bronisławie Piłsudskim oraz „polskim Edisonie” Janie Szczepaniku? Przedstawiamy sylwetki tych niezwykłych postaci:

Jan Czochralski (1885-1953)

Profesor Politechniki Warszawskiej, człowiek, który w dziejach polskiej nauki zapisał się złotymi zgłoskami. Choć zrobił dla Polski i świata wiele, był wielokrotnie ofiarą złej woli i pomówień. Represjonowany w Polsce Ludowej – za rzekomą kolaborację z Niemcami w czasie wojny przesiedział w więzieniu kilka tygodni, dziś – niemal kompletnie zapomniany. Paradoks polega na tym, że z jego bogatego dorobku korzystają dziś miliony Polaków...


Prof. Czochralskiemu powinniśmy być wdzięczni przede wszystkim za wynalezienie metody otrzymywania monokryształów krzemu, która od nazwiska badacza jest znana także jako metoda Czochralskiego. To właśnie dzięki jej zastosowaniu współcześnie produkowane są mikroprocesory, stosowane powszechnie w przemyśle elektronicznym. Pamiętajmy o tym korzystając codziennie z laptopów czy smartfonów.
Niezwykłego naukowego odkrycia prof. Czochralski dokonał w 1916 roku; przez wiele lat zdobywał rozgłos i bogactwo w Niemczech. Był prezesem Głównego Niemieckiego Towarzystwa Metaloznawczego. Współpracę proponował mu sam amerykański potentat Henry Ford – ale Czochralski ostatecznie za Ocean nie wyjechał.
Marek Borucki, "Wielcy zapomniani"

Dzięki wynalazkowi Czochralskiego istnieją telewizory, komputery, telefony komórkowe, kuchenki mikrofalowe i wiele innych urządzeń elektronicznych.

Powrócił za to do Polski – za namową innego wybitnego naukowca prezydenta Ignacego Mościckiego. Wiele przesłużył się krajowi, choć w PRL-owskich encyklopediach na próżno szukalibyśmy nazwiska tego wielkiego uczonego. Dziś jest najczęściej cytowanym polskim naukowcem na świecie.

Stanisław Kierbedź (1810-1899)

Jego imię nosił pierwszy żelazny most w Warszawie, wybudowany w 1853 roku. Dziś w jego miejscu znajduje się most Śląsko-Dąbrowski. A nazwisko tego zasłużonego konstruktora zostało niemal wymazane ze zbiorowej pamięci. Bo też inżynier Kierbedź był przez lata różnie, czasami niesprawiedliwie, oceniany. Za to, że przyjaźnił się z carem Aleksandrem II i paradował w rosyjskim mundurze. Zapominano przy tym, że żył w czasach, kiedy Polski nie było na mapie Europy...
Inżynier Kierbedź był nie byle kim – ukończył znany Instytut Korpusu Inżynierów Komunikacji w Petersburgu, wykładał na kursach oficerskich, wiele podróżował po Europie. Powrócił z głową pełną pomysłów, a wiele z nich było wręcz rewolucyjnych. Jak ten dotyczący zbudowania mostu żelaznego na Newie w mieście św. Piotra.

A jak wierny poddany cara przysłużył się Warszawie, stolicy ówczesnego Królestwa Polskiego, zlokalizowanego w granicach rosyjskiego Imperium? Był jednym z budowniczych m.in. Kolei Petersbursko-Warszawskiej. Przeszedł do historii jednak jako konstruktor mostu stalowego na Wiśle, który ostatecznie oddano do użytku w 1864 roku. Długi na 474 metrów, szeroki na 17,5 metra most był sześcioprzęsłowy.


Pierwszy taki most w Warszawie, oficjalnie nazwany Aleksandryjskim, choć znany mieszkańcom miasta głównie jako most Kierbedzia, kosztował 2,7 mln rubli. Niemcy zburzyli ten niesamowity pomnik techniki w czasie powstania warszawskiego. A Polacy niemal całkowicie zapomnieli o swym wielkim budowniczym.

Wanda Landowska (1879-1959)

Wirtuozka pianina, jedna z najsłynniejszych klawesynistek na świecie. Dziś praktycznie zapomniana, kojarzona zapewne w kręgach osób interesujących się muzyką klasyczną. A warto na nowo odkryć ten bogaty życiorys.
Wanda Landowska

Ludzie, którzy mają pustkę w duszy, są biedni.

Landowska uczyła się kompozycji u Henryka Urbana, muzycznego mentora wybitnego pianisty Ignacego Jana Paderewskiego, który nie tylko w muzyce, ale także w dyplomacji, święcił triumfy. Na czym polegała jednak główna zasługa bohaterki książki? Ocaliła od zapomnienia instrument, który już dawno zaginął w pomroce dziejów.
Chodzi o klawesyn, instrument strunowy z klawiaturą, na którym Europejczycy grywali już od XV stulecia. Trzy wieki później w praktyce nie był już używany. Aż do czasu, kiedy pojawiła się Landowska. Dzięki niej Polacy na nowo odkryli piękno muzyki dawnej.

– Wskrzeszenie tej muzyki i tego instrumentu wzbudzało coraz większe zainteresowanie w Europie. Dzięki niej muzyka dawna przeżywała swój renesans. Zaczęto doceniać jej nieprzemijające walory – pisze autor „Wielkich zapomnianych”. Może warto na nowo odkryć instrument, z którym związana była kariera tej wielkiej Polki?

Rafał Lemkin (1900-1959)

Prawnik, niestrudzony obrońca ludzkiej godności i prawa do życia. Siedmiokrotnie nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla. A mimo to zmarł w zapomnieniu, na emigracji...

„Jedna śmierć to tragedia, milion – to statystyka” – miał mawiać jeden z największych tyranów, jakich znał świat – Józef Stalin. Dyktator rządzący państwem, którego zastraszeni obywatele nie mieli żadnych praw, ginęli jako "wrogowie ludu" w obozach oraz egzekucjach. Podobnie cierpieli mieszkańcy okupowanych przez Niemcy w czasie II wojny światowej krajów. A wśród nich Żydzi, których zabijano przez sam fakt, że byli Żydami.
Badaniem istoty totalitarnych zbrodni poświęcił się bez reszty właśnie Lemkin. Nie umiał pojąć, dlaczego zabijanie milionów jest traktowane jako mniejsza zbrodnia niż mordy dokonywane na jednostkach. Podczas pobytu w USA, gdzie wyjechał w czasie wojny, gruntownie przeanalizował wszystkie aspekty zbrodniczej działalności nazistów.

Dlaczego na trwałe zapisał się w historii? W 1943 roku to właśnie on jako pierwszy wprowadził do prawa międzynarodowego pojęcie „ludobójstwa” (ang. genocide; od łacińskich wyrazów gens - ród, ludzie; oraz cidere - zabijać) – zbrodni, która jest wynikiem zaplanowanej, systematycznej eksterminacji przedstawicieli danej nacji lub grupy etnicznej. Za taką zbrodnię Lemkin uznał dokonywaną skrupulatnie przez hitlerowskie Niemcy Zagładę Żydów.

Antoni Patek (1812-1877)

Czasami można spotkać się z twierdzeniem, jakoby „zegarki Patka miały duszę”. Coś w tym jest. A już na pewno zegarki sygnowane przez szwajcarską firmę Patek Phillippe SA kosztują krocie. Jeden z nich, pochodzący z lat 30. XX wieku złoty egzemplarz, sprzedano przed dwoma miesiącami na aukcji za bagatela 24 mln dolarów. To absolutny rekord.
Marek Borucki, "Wielcy zapomniani"

Obecnie firma Patek nadal zaskakuje rozmaitymi nowościami. Na przykład w 1989 roku z okazji 150. rocznicy istnienia wykonała niezwykle skomplikowany zegarek o nazwie „Patek Philippe Colibre 89”, który składa się z 33 mechanizmów i 1728 elementów. Oprócz godziny pokazuje fazy księżyca, zachody i wschody słońca, temperaturę, a nawet daty świąt Wielkiej Nocy do 2018 roku.

Zegarki Patka to dziś synonim luksusu. Nie byłoby go jednak, gdyby nie...Polak, który przybył do Szwajcarii po upadku Powstania Listopadowego. Międzynarodową kariera Patka zapoczątkował rok 1839. Właśnie wtedy, wraz z innym Polakiem Franciszkiem Czapkiem, także powstańcem listopadowym, założył pierwszą firmę „Patek, Czapek & Cie”.
Minęło kolejne pięć lat, a Patek został bywalcem europejskich salonów. Wtedy właśnie miejsce Czapka zajął francuski zegarmistrz Adrien Philippe – obaj zostali wspólnikami. Na sukcesy nie trzeba było długo czekać. Założyciel firmy, znany w Szwajcarii jako hrabia Antoine Norbert de Patek, umierał w 1877 roku w Genewie z poczuciem, że na trwałe zapisał się w historii. Nie mylił się, jego firma istnieje nieprzerwanie od 175 lat i ciągle zarabia miliony.

Bronisław Piłsudski (1866-1918)

Etnograf, lingwista, muzeolog, w końcu - starszy brat marszałka Józefa Piłsudskiego. I między innymi dlatego, że żył w cieniu współtwórcy niepodległej Polski jest – pisze Borucki – bardziej znany w Rosji czy Japonii aniżeli w Polsce.
Ale zanim Bronisław wybił się na polu nauki, był konspiratorem. Razem z Józefem, przyszłym przywódcą Polski, przygotowywał bombę, której zamierzano użyć w zamachu na Aleksandra III. Policja zawczasu jednak aresztowała niedoszłych carobójców. Starszy z rodzeństwa został niebawem zesłany za karę na wyspę Sachalin, zamieszkaną przez rdzenny lud Ajnów. Polski zesłaniec szybko zainteresował się tajemniczym plemieniem.

Efektem były prace naukowe na temat Ajnów, poznanie miejscowego języka, a nawet ślub z krewną lokalnego kacyka – dziewczyną o imieniu Ciuusamma. Tajniki Ajnów zgłębiał też na wyspie Hokkaido.

Jan Szczepanik (1872-1926)

Nazywany „polskim Edisonem” lub jak kto woli „Leonardem da Vinci z Galicji”. Był samoukiem, podobnie zresztą jak jego wielki poprzednik z epoki renesansu. Podobnie zresztą jak Leonardo, Szczepanik znacznie wyprzedzał swoje czasy.
Marek Borucki, "Wielcy zapomniani"

Fotografia barwna, barwny film, wynalazki w dziedzinie tkactwa, początki telewizji w związku z wynalezieniem telektroskopu, urządzenie do kopiowania rzeźb, kamizelka kuloodporna i wiele, wiele innych wynalazków naszego rodaka (Jana Szczepanika - red.), to wkład w postęp techniczny i naukowy przełomu XIX i XX wieku.

Miał w swoim dorobku przeszło 50 wynalazków i kilkaset patentów z różnych dziedzin techniki. Skonstruował m.in. prototyp dzisiejszej telewizji, czyli telektroskop. Wynalazł kamizelkę kuloodporną oraz inne, mniej znane, choć na owe czasy rewolucyjne urządzenia, m.in. fotometr – służący do pomiaru jasności; fotosculptor – przyrząd do kopiowania rzeźb.
Szczepanik szybko zdobył międzynarodowe uznanie, a także podziw i szacunek znanego amerykańskiego pisarza Marka Twaina. Ten opisał wynalazki „Edisona znad Wisły” w dwóch artykułach, wydanych w USA.

***

W książce Boruckiego mowa jest także o wielu innych zapomnianych, a zasłużonych osobistościach – kompozytorach, pisarzach, społecznikach, artystach. Byli sławni, mieli pieniądze, zmieniali świat. Łączył ich fakt, że byli Polakami.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...