
Douglas Lute, amerykański ambasador przy NATO przyznał, że Rosjanie pełnią na Ukrainie ważną funkcję. Dowodzą separatystami oraz zajmują się obsługiwaniem skomplikowanego sprzętu wojskowego. Dodał też, że w najbliższym czasie nie szykują operacji wojskowej na dużą skalę.
REKLAMA
Oszacowano, że Rosja wysłała już na teren Ukrainy 9 tys. żołnierzy, by wsparli działania separatystów na wschodzie kraju.
Lute dodał, że w sierpniu można było mówić o bezpośredniej interwencji batalionów rosyjskich na terenie Ukrainie. Zaznaczył jednak, że w najbliższym czasie podobna akcja nie jest spodziewana.
Ambasador tłumaczy, że żołnierze rosyjscy pełnią na wschodzie Ukrainy wyjątkową funkcję, są specjalistami wojskowymi, którzy operują zaawansowanym sprzętem oraz dowodzą. Co ważne, zdaniem Lute'a są oni tam obecni od samego początku konfliktu.
Nie można jednak mówić o pełnym dowodzeniu. Rosjanie z pewnością mają takie ambicje, jednak separatyści mimo wszystko nie pozwalają przejąć nad sobą całkowitej kontroli.
Skąd pewność, że to nie separatyści obsługują skomplikowany sprzęt? Przedstawiciel USA zaznacza, że w Stanach szkolenie z obsługi takich systemów wojskowych zajmuje lata. Chodzi o m.in. o zaawansowane systemy obrony przeciwlotniczej.
– To nie jest sprzęt, którym mogliby się posługiwać separatyści, którzy nie mają profesjonalnego przygotowania. Z pewnością nie byliby w swoich działaniach efektywni – zaznaczył Lute.
Ukraina dopiero niedawno oficjalnie uznała Rosję za agresora. Przez miniony rok także rząd w Kijowie przedstawiał sytuację w taki sposób, że na wschodzie kraju działali nie żołnierze rosyjscy a "prorosyjscy separatyści".
