Stary schron przeciwlotniczy w Gdyni.
Stary schron przeciwlotniczy w Gdyni. Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta

– Rząd nie robi absolutnie nic, aby zapewnić Polakom bezpieczeństwo – krytykuje były wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Jarosław Zieliński. W tak ostry sposób polityk opozycji ocenia mogące budzić niepokój dane dotyczące słabości polskiego systemu Obrony Cywilnej, która w razie zaistnienia konfliktu byłaby w stanie ochronić jedynie niewielką grupą obywateli.

REKLAMA
Na łamach prawicowej prasy polityk Prawa i Sprawiedliwości odnosi się szczególnie do raportu Najwyższej Izby Kontroli, która przed dwoma laty wytknęła liczna błędy w systemie Obrony Cywilnej. Wskazywano na to, iż w razie zagrożenia konfliktem zadziałać powinien skutecznie tylko system alarmowy.
Dla większości Polaków zabrakłoby tymczasem sprzętu, masek przeciwgazowych, odzieży ochronnej i urządzeń służących do pomiaru skażenia. Ponad połowa Polaków nie miałaby też szans na dostęp do awaryjnych źródeł wody. Tylko kilka procent ludności znalazłoby miejsce w schronach.
Polskie schrony, czyli historia...
Alarmująca o tym opozycja potwierdza niedawne słowa byłego szefa Wojskowych Służb Informacyjnych gen. bryg. Marka Dukaczewskiego, który w rozmowie z naTemat również podkreślał, iż w świetle wzrastającego napięcia w Europie polski system budownictwa ochronnego nie wygląda najlepiej. – U nas nie wiadomo nawet, jaka liczba schronów w ogóle do użytku pozostała. Z mojej wiedzy wynika, że jest to liczba bardzo niewielka. Nie wiadomo też, w jakim stanie jest większość z nich – stwierdził.
Jak jednak podkreślił były szef polskiego wywiadu wojskowego, Polska jest wciąż w takim położeniu, w którym przede wszystkim trzeba skupiać się na tym, by po prostu oddalić potencjalne zagrożenie i konieczność użytkowania schronów.
– Donoszono przecież już nawet o 150 lotach, do których Rosjanie zaangażowali bombowce strategiczne lub średniego zasięgu. Nie możemy więc zapominać o tym, że od kilkunastu miesięcy Rosjanie ćwiczą swoje wojska w różnych obszarach świata i te działania mają pewne ukierunkowanie, które nie powinno być dla nas bez znaczenia – dodał generał.
Po co to komu?
W gorącej dyskusji, która w tej sprawie trwa już co najmniej kilka miesięcy, padają też argumenty, iż obecnie najbardziej realne zagrożenie, które obserwujemy w Europie to zupełnie inny rodzaj wojny niż ten, który znamy z dawnych podręczników przysposobienia obronnego. Tych, gdzie umiejętność obsługi maski gazowej i znajomość adresów wszystkich schronów w mieście była najważniejsza.
Bo w nowoczesnej wojnie hybrydowej rzeczywiście grubość ścian schronów nie musi mieć najważniejszego znaczenia. Jednoczenie trudno jednak zaprzeczyć, że jej realia opierają się głównie na wykorzystaniu najsłabszych stron przeciwnika. Tych warto więc mieć jak najmniej.
Źródło: Niezalezna.pl