
Akcja One Billion Rising - Nazywam się Miliard odbyła się dzisiaj m.in. przed Starym Browarem w Poznaniu, na rynku we Wrocławiu i w Pasażu Wiecha Warszawie. Kobiety chciały w ten sposób zwrócić uwagę przede wszystkim na przemoc fizyczną i psychiczną wobec osób niepełnosprawnych.
REKLAMA
Kobiety niepełnosprawne, które nie mogą się obronić, nie mogą wyjść z domu, a czasem nie mają nawet komu się poskarżyć, są bardzo mocno narażone na przemoc w domu - tłumaczą w "Gazecie Wyborczej" organizatorki akcji.
Happening był częścią światowego wydarzenia zapoczątkowanego przez amerykańską aktywistę ruchu feministycznego Evę Ensler. Ensler uważa, że taniec jest dobrą formą protestu, bo wtedy kobieta w stu procentach odpowiada za swoje ciało.
Uczestniczki ubrane na różowo tańczyły do utworu "Break the chain". Polki brały udział w międzynarodowej akcji Taniec przeciw przemocy wobec kobiet już po raz trzeci.
Akcja organizowana jest w szczególnym dla Polski momencie. Sejm tydzień temu przyjął konwencję Rady Europy ws. przeciwdziałania przemocy w rodzinie.
Dzisiejszy dzień przejdzie do historii. Z dwóch względów. Po pierwsze, po kilkunastu miesiącach także Sejm doszedł do wniosku, że lanie kobiet jest złe i należy z nim walczyć. Po drugie, kilka prawicowych dam do końca prowadziło heroiczną batalię, by uszanować polską tradycję i z laniem kobiet jednak nie walczyć. Czytaj więcej
Prezydent Bronisław Komorowski zapowiedział już, że rozpatrzy wątpliwości, które zgłaszał wobec niej konstytucjonalista prof. Andrzeja Zolla.
Niezależnie od tego, czy podpisze konwencję, zawetuje, czy też wyśle ją do Trybunału Konstytucyjnego, prezydent podpadnie liberałom albo konserwatystom. A tego chce uniknąć, bo “idąc środkiem polskiej drogi” chce zbierać w kampanii wyborczej poparcie z obu stron.
Źródło: wyborcza.pl
