Jednolite opakowania papierosów nie chronią przed paleniem – tak wynika z australijskich badań

Australijska młodzież wciąż chętnie sięga po papierosy – nawet te w jednolitych opakowaniach, które miały zniechęcać do palenia. Shutterstock/Aleshyn_Andrei
Jednakowe opakowania papierosów z dużymi zdjęciami przedstawiającymi skutki tytoniowego nałogu miały działać odstraszająco. Po ponad dwóch latach Australijczycy przekonują się, że efekt jest odwrotny. Tymczasem dziś brytyjscy parlamentarzyści będą głosować, czy takie rozwiązanie, jak w Australii przyjąć również u siebie.

Wygląd paczek papierosów od kilku lat rozgrzewa dyskusje wśród ekspertów zdrowia, polityków, palaczy, a także przedstawicieli przemysłu tytoniowego. Australijczycy jako pierwsi na świecie (1 grudnia 2012 roku) wprowadzili takie same opakowania dla wszystkich marek papierosów – ciemnozielone lub brązowe, bez dobrze widocznej nazwy marki i producenta. Za to z dużym zdjęciem np. płuc zmienionych w wyniku nowotworu. Australijskie Ministerstwo Zdrowia działało w dobrej wierze – chciało chronić i przestrzegać przed skutkami nalogu. Brzydkie opakowania z makabrycznymi często zdjęciami miały skutecznie zniechęcać do palenia. Szczególnie chodziło o ochronę dzieci i młodzieży. Bo według badań, jest 99 proc. szansy, że jeśli ktoś nie sięgnie po papierosa do 26. roku życia, to nie sięgnie po niego już w ogóle. W efekcie – spadnie liczba cierpiących (i leczących się) na choroby spowodowane nikotynowym nałogiem. Rzeczywistość okazała się jednak przewrotna.

Zaskakujące dane
Jak donosi szkocki „The Times” z 9 marca tego roku "palenie papierosów szybuje tam, gdzie opakowania są jednolite”. Potwierdzają to badania przeprowadzone w czterech największych stanach Australii. Okazało się, że odkąd pudełka papierosów wyglądają tam tak samo, liczba palaczy (w tym w dużej części nastolatków) wcale nie zmalała. Przeciwnie – wzrosła, i to o ponad 57 tys. Te wyniki zszokowały ekspertów zajmujących się ochroną zdrowia. Jedni uważają, że obraz z kilku wybranych stanów nie musi odzwierciedlać sytuacji w całym kraju. Inni, jak prof. Robert Goldney z Uniwersytetu w Adelajdzie, twierdzą z kolei, że te badania dają już solidną podstawę do tego, by uznać, że wyniki w całej Australii będą podobne.
Kwitnie przemyt
Na wzrost liczby palaczy mógł też wpłynąć inny fakt. Kiedy w Australii wprowadzono jednakowe opakowania papierosów, to jednocześnie podniesiono na nie akcyzę. I to aż o 25 proc. Efekt można łatwo przewidzieć. Rynek zalały tańsze podróbki i towar z przemytu (głównie z Dalekiego Wschodu). Szacuje się, że udział nielegalnych wyrobów tytoniowych w całym australijskim rynku stanowi dziś ponad 13 proc. Handel kwitnie, palaczy przybywa, a państwo traci pieniądze. I zastanawia się nad innymi, skuteczniejszymi, działaniami prewencyjnymi.

Gorzka prawda
Wygląda na to, że odstraszanie brzydkimi opakowaniami i zdjęciami narządów zmienionych chorobą nie zadziałało. Australijski przykład pokazuje, że realizacja nawet najlepszych pomysłów może przynieść zaskakujące efekty – przeciwne od zamierzonych. Doktor Neil McKeganey, szef Centre for Drug Use Research z Glasgow uważa, że zanim jakieś rozwiązania wprowadzi się na dużą skalę, należy przyjrzeć się badaniom, które mierzą ich skuteczność. Jakie wnioski z australijskiej lekcji wyciągną więc Brytyjczycy, okaże się już dzisiaj. A co z Polską? Polscy palacze mogą być spokojni. U nas opakowania papierosów na razie pozostają bez zmian.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...