Decyzją prezesa Józefa Wojciechowskiego wszyscy piłkarze Polonii Warszawa zostali "zdegradowani" do "Klubu Kokosa"
Decyzją prezesa Józefa Wojciechowskiego wszyscy piłkarze Polonii Warszawa zostali "zdegradowani" do "Klubu Kokosa" Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta

Słyszeliście kiedyś o "Coconut Club"? Wszak to najbardziej elitarny klub w Polsce. Nie posłuchacie tam muzyki ani nie potańczycie. Zobaczycie gości, którzy biegają po parku. Dzień w dzień, kilometr za kilometrem. Chcecie ich sfotografować? Pokażą wam środkowy palec. Do "Klubu Kokosa" należą piłkarze, którzy podpadli właścicielowi Polonii Warszawa Józefowi Wojciechowskiemu. Aktualnie są w nim wszyscy zawodnicy z pierwszego składu.

REKLAMA
"Coconut Club" wbrew pozorom to nie miejsce wieczornych spotkań młodzieży. Odbywają się tam regularne zajęcia piłkarzy, od 8.30 do 16.30, a obecność jest obowiązkowa.
Na wspomnianą nazwę, po polsku "Klub Kokosa", natrafiliśmy w internecie na angielskiej wikipedii opisującej postać Daniela Kokosińskiego, byłego zawodnika Polonii Warszawa. Przez pół roku gry w barwach "Czarnych Koszul" Kokosiński nie zachwycił działaczy i kibiców. Prezes chciał rozwiązać z nim kontrakt, ale ten się na to nie zgodził. Został odsunięty od pierwszego zespołu i trenował indywidualnie. A dokładnie, biegał po schodach w klubowej siedzibie.
Wolał nie grać i zarabiać co najmniej 15 tysięcy złotych miesięcznie. Ostatnio "awansował" - bierze udział w treningach Młodej Ekstraklasy.
logo
W "Klubie Kokosa" zawodnicy niekoniecznie muszą grać w piłkę nożną http://files.coloribus.com/files/adsarchive/part_529/5292205/file/club-med-coconut-small-44764.jpg

Z kolei w tym tygodniu do "Klubu Kokosa" zostali zesłali wszyscy piłkarze z pierwszego składu Polonii. Mają codziennie biegać w parku Traugutta niedaleko stadionu. Między 8.30. a 16.30 muszą obyć dwa dwugodzinne treningi. Jeden w cyklu przedpołudniowym, jeden w popołudniowym.Jeśli któryś z nich jest kontuzjowany - ćwiczy na siłowni. A, i pomiędzy treningami nie mają możliwości opuszczenia swojego miejsca pracy - czyli bram stadionu.
Sfrustrowany właściciel Polonii postanowił ukarać swoich piłkarzy, którzy "zszargali jego ideały". Nie dość, że nie zdobyli upragnionego mistrzostwa Polski, to zajęli dopiero szóste miejsce w lidze. Prezesa dodatkowo mogły zdenerwować ostatnie wyniki zespołu. Chociażby przegrana w przedostatnie kolejce z ligowej z Zagłębiem Lubin. Na własnym stadionie 0:4.
Wojciechowski oświadczył, że wycofuje się z finansowania klubu. Ponadto zawodnicy "Czarnych Koszul" mają trenować codziennie do końca czerwca. Gdy większość ich kolegów z innych ekip udaje się na wypoczynek, gracze Polonii nie mogą skorzystać z długo oczekiwanych wakacji. Co prawda, zgodnie z prawem przysługuje im w ciągu roku 30 dni urlopu. Ale prezes może im dać wolne w przeciągu całego roku. Niekoniecznie w czerwcu.
Po zakończeniu sezonu przybyli wszyscy, zdrowi i kontuzjowani, na Konwiktorską. Tam czekał już "Zły policjant" Wojciechowskiego - Jarosław Bako. To on faktycznie kieruje "Klubem Kokosa". Właściwie to jego jedyne zajęcie. - Z tego co wiemy, mocno się tym przejmuje. Nikomu ani trochę nie odpuszcza. Organizowanymi treningami daje piłkarzom mocno w kość - podkreśla Jarosław Koliński z "Przeglądu Sportowego".

Bako zbiera zawodników, którzy wspólnie biegają. Irytacja, jaką muszą odczuwać, jest trudna do wyobrażenia. Żaden z nich nie chce wypowiadać się o całej sytuacji. Dziennikarzom, który próbują z nimi porozmawiać i fotografować, pokazują jedynie niecenzuralne gesty.
Radosław Gilewicz
były piłkarz Polonii Warszawa

- Skoro Wojciechowski ma takie pretensje, to co ma powiedzieć Roman Abramowicz, którego Chelsea przez lata nie zdobyła Ligi Mistrzów? Jeśli w najbliższym finale "Champions League" z Bayernem jego piłkarze znów przegrają, to czy Rosjanin nakaże im biegać po Londynie i stworzy np "Klub Lamparda"?


- To ewenement na skalę światową. Po sezonie chłopcy są skoszarowani, muszą codziennie biegać. To kaprys właściciela, nie tędy droga. Zamiast siąść po zakończeniu rozgrywek i przeanalizować wyniki zespołu, on postanowił go upokorzyć. Myślę, że to forma leczenia własnym kompleksów ze strony prezesa - przewiduje Radosław Gilewicz, były piłkarz "Czarnych Koszul".
"Z niewolnika nie ma pracownika" - czyżby tego przysłowia nie znał Józef Wojciechowski? Raczej wręcz przeciwnie - w ten sposób zamierza sprowokować sportowców, by ci z własnej woli zerwali kontrakty. Przynajmniej niektórzy. Cała sytuacja ma nakłonić szczególnie tych najwyżej opłacanych, do rozwiązania umowy o pracę. Wówczas prezes nie będzie musiał im płacić odszkodowania.
- Skoro Wojciechowski ma takie pretensje, to co ma powiedzieć Roman Abramowicz, którego Chelsea przez lata nie zdobyła Ligi Mistrzów? Jeśli w najbliższym finale "Champions League" z Bayernem jego piłkarze znów przegrają, to czy Rosjanin nakaże im biegać po Londynie i stworzy np "Klub Lamparda"? - pyta Gilewicz, który grał w Polonii za czasów Józefa Wojciechowskiego.
Jaki może być finał tej historii? - Myślę, że w końcu większość zawodników zdecyduje się odejść. To ambitni piłkarze. Znaleźliby miejsce w niejednym polskim klubie. Nie chcą zarabiać za wszelką cenę, biegając po parku - przewiduje Koliński.
Podobnie uważa Gilewicz. - Ci ludzie nie będą chcieli bezsensownie biegać w nieskończoność. Z łatwością dostaną umowy w innych zespołach. A i będą pracować w normalnej atmosferze - podkreśla.

Zdaniem Kolińskiego piłkarze wytrzymają jeszcze maksymalnie dwa tygodnie. - Na pewno nie pójdą śladami Kokosińskiego. On się zwyczajnie zawziął. Chciał pokazać wszystkim, iż nie "pęknie" - przekonuje. - Już wczoraj niektórzy gracze narzekali na pewne urazy. Na popołudniową sesję nie przybyli w komplecie. Powoli grupa zacznie się wykruszać - dodaje. Część piłkarzy ostatecznie zgodzi się odejść. Albo prezes straci cierpliwość i wpadnie na nowe rozwiązanie.
Radosław Gilewicz
były piłkarz Polonii Warszawa

- Słyszałem, że Wojciechowski rozważa odsprzedanie licencji ŁKS-owi Łódź


Od jakiegoś czasu szuka także inwestora, który przejmie od niego Polonię. A jeśli nie znajdzie, wówczas jaka przyszłość czeka "Czarne Koszule"? - Jeśli nie pojawili się nowy sponsor, będzie próbował prowadzić zespół jak najmniejszym kosztem. Niewielu graczy z obecnego składu może zostać. Luki zaś zapełni młodzież - zaznacza Koliński.
- Słyszałem, że Wojciechowski rozważa także odsprzedanie licencji ŁKS-owi. Myślę jednak, że w końcu zostawi drużynę. A ten będzie działać dalej, w przyszłym sezonie zapewne walcząc o środek tabeli lub utrzymanie. Może klubowi działacze wspólnie z miastem znajdą kilku mniejszych sponsorów, który wspomogą Polonię - przewiduje Gilewicz.