Strażnicy sumienia namawiają polskie kobiety do męstwa.
Strażnicy sumienia namawiają polskie kobiety do męstwa. Fot. Shutterstock/Evgeny Atamanenko/ Agencja Gazeta/ Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta

Dzisiaj obchodzony jest Dzień Świętości Życia, czyli święto, które ma przypominać o nadrzędnej wartości życia ludzkiego. Z tej okazji środowiska konserwatywne wychwalają nową inicjatywę profesora Chazana, która ma na celu wprowadzenie całkowitego zakazu aborcji.

REKLAMA
Nie chcę skupiać się nad tym dlaczego wspomniana "świętość życia" i jego wartość dla wielu konserwatystów dotyczy tylko zarodka w łonie kobiety, a nie samej kobiety, bo kwestia ta była już analizowana przez wielu.
W kontekście dzisiejszego święta katolickiego i nowej inicjatywy profesora Chazana, moją uwagę zwróciła retoryka, jaką posługują się prawicowe środowiska do opisania statusu kobiety, matki i Polki. Wydźwięk komunikatu skierowanego do pań brzmi w skrócie następująco: "Cierp, będziesz wielka!".
Czy macierzyństwo i kobiecość to walka ze smokiem?
Wczoraj na stronie Fronda.pl pojawił się artykuł "Polskie kobiety wierne Bogu, wierne życiu". Jest on tekstem upamiętniającym dzisiejsze święto. Mowa w nim o czterech Polkach, które pomagały biednym, umierały rodząc dzieci, przyjmowały porody w Oświęcimiu, jednym słowem, ich życie było pełne bólu i cierpienia, ale dzielnie stając na przekór przeciwnościom losu, udowadniały swoją kobiecość.
Mit matki Polki wciąż trzyma się mocno. Mimo że brak już zaborców, a od mężczyzn nie wymaga się umierania na polu walki, obowiązkowa służba wojskowa została zniesiona, to jednak Polka ma wciąż żyć w realiach XIX-wiecznych. Cierpienie uszlachetnia, a szlachetność jest przecież domeną kobiet i dam.
W podobnym tonie wypowiada się Krystyna Pawłowicz, w swoim felietonie dla "Naszego Dziennika". Już sam tytuł uderza w bardzo wysokie tony: "Heroizm zwykłych kobiet". I znowu, Polka jest ubierana w mundur, wbrew własnej woli składana na ołtarzu wyższych celów.
Krystyna Pawłowicz dla "Naszego Dziennika"

Są kobiety, które decydowały się na poświęcenie życia, aby ratować swoje dziecko. Przykładem takiej kobiety jest chociażby Joanna Beretta Molla uznana przez Kościół katolicki za świętą. Wszyscy powinniśmy poznać także przykłady takiego wielkiego heroizmu niekiedy zwykłych kobiet.

Konserwatyści mają wobec kobiet wielkie oczekiwania, co ciekawe, podobna retoryka nie odnosi się do mężczyzn. Jakoś trudno mi przypomnieć sobie jakąkolwiek kwestię światopoglądową analizowaną ostatnimi czasy, z której wypłynąłby wniosek skierowany do mężczyzn: poświęć się dla większej idei. Umieraj dla własnego dziecka, pozwól innym decydować o swoim ciele w imię wyższych wartości.
Trudno mi sobie także przypomnieć takie sytuację ostatnimi czasy, gdy opinia publiczna przymuszała panów do męstwa, heroizmu i stanięcia na wysokości zadania. Nawet w kontekście wzięcia odpowiedzialności za własne dziecko sprawa nie jest oczywista i z prawej strony nie słychać donośnych głosów, by to panowie w imię wyższych celów odmówili sobie w życiu jakichś przyjemności i zaczęli np. płacić alimenty na swoje dzieci. No ale po co? Biedna samotna matka przecież cierpi, a o to chodzi w całej idei kobiecości i macierzyństwa. Prawa strona potrafi przedstawić je niczym walkę ze smokiem, która czasem wymaga ofiar i nie przewiduje się tu wsparcia ze strony mężczyzn.
Kobiece męstwo
Czy prawica naprawdę skutecznie zachęca do macierzyństwa przedstawiając je jako drogę pełną cierpienia i łez? Z drugiej strony pojawia się przecież narracja, chociażby taka jak Terlikowskich, w ramach której opowiadają, że dzieci mogą być frajdą, a ich wychowanie wcale nie jest, cytując tytuł ich ostatniej książki, "teksańską masakrą piłą mechaniczną".
Dlaczego kobieta musi być dzielna, silna, cierpliwa i bohaterska? Dlaczego sama nie może cieszyć się prawem do życia, macierzyństwem, liczną rodziną lub jej brakiem bez konieczności walki w okopach i wiecznych wyrzeczeń? To jest fałszywe dowartościowanie kobiet, które łechtane łatką bohaterki, rezygnują ze swoich praw i przywilejów.
Zostawił ciebie i dziecko i nie płaci, przecież jesteś bohaterką. Umrzesz przy porodzie, to takie odważne! Urodzisz niepełnosprawne dziecko, będziesz musiała sobie poradzić, jesteś silna! Tanie komplementy w zamian za realne działanie mające na celu poprawę życia kobiet. Ale jak to? Przecież życie jest najważniejsze.
Najbardziej w felietonie Krystyny Pawłowicz rozbawiło mnie jednak stwierdzenie: "Nie mam odwagi decydować za innych w tych skrajnych życiowych sytuacjach, ale sama dyskusja być może uwrażliwi na problem zabijania dzieci i ofiarności męstwa i odwagi kobiet."
Wychodzi na to, że pani Pawłowicz otwiera się w końcu na gender, skora wymaga męskich cech charakteru u przedstawicielek płci żeńskiej. Ja jednak wolałabym, żeby nie wciskać pań na siłę w męskie buty i zamiast męstwa lansować "żeństwo", czyli zestaw cech i powinności, z którym to kobietom jest wygodnie. A strażnicy kobiecego sumienia niech sami idą cierpieć na barykady. Po męsku.

Napisz do autorki: agata.komosa@natemat.pl