CBA podsłuchiwało szefową prokuratury we Wrocławiu
CBA podsłuchiwało szefową prokuratury we Wrocławiu Fot. Michał Sierszak / Agencja Gazeta

Kolejne odpryski afery hazardowej. Jak podaje dzisiejsza "Rzeczpospolita" szefowa Prokuratury Rejonowej we Wrocławiu była podsłuchiwana przez CBA. Agenci zbierali dowody mogące świadczyć o przyjmowaniu przez nią łapówek.

REKLAMA
Podsłuchiwani przez CBA prawnicy z kancelarii Pretor: Ryszard Bedryja (pełnomocnik Ryszarda Sobiesiaka przed hazardową komisją śledczą) i Agnieszka Godlewska mieli często kontaktować się z Anną Miniką Molik, szefową prokuratury Wrocław Krzyki-Zachód. W 2009 roku dwójka adwokatów została objęta kontrolą operacyjną Biura. Ustalono, że próbowali załatwić sprawę działki należącej do Jana Wysoczańskiego - byłego posła i burmistrza Świebodzic.
Ich klient chciał rościł sobie prawa do bardzo wartościowej działki we Wrocławiu i chciał powstrzymać jej sprzedaż. Jak podaje "Rz" Bedryja i Godlewska mieli zaproponować, by wrocławska prokuratura wydała zakaz sprzedawania nieruchomości. Wysoczyński miał więc przekazać im pieniądze na łapówkę dla prokurator Molik - 100 tys. złotych przekazywane w ratach.
Znajdująca się w trudnej sytuacji finansowej szefowa prokuratury Wrocław-Krzyki miała przystać na warunki i wspólnie z Agnieszką Godlewską sporządzić dokumenty potrzebne do powstrzymania sprzedaży nieruchomości.Pod koniec 2009 roku Jan Wysoczyński trafia do szpitala, a sprawą zajmuje się jago syn, Tomasz. 3 stycznia 2010 roku donosi ojcu, że "był u znajomej, załatwił sprawę" - cytuje "Rzepa". 30 stycznia najprawdopodobniej dochodzi do przekazania drugiej transzy łapówki - CBA obserwuje, jak Jan Wysoczyński daje Agnieszce Godlewskiej dużą kopertę lub teczkę.
W pierwszej połowie lutego zajmujący się sprawą asesor Sławomir Szołucha telefonicznie informuje mecenas Godlewską o planowanym wezwaniu wrocławskiego przedsiębiorcy Rafika Z. do prokuratury i wydaniu mu zakazu sprzedaży działki. Po tej informacji przekazana zostaje kolejna część pieniędzy. Godlewska mówi Bedryji, że Wysoczyński płaci "jak zwykle w ratach, jak to Jasiu". Jednak przedsiębiorca serbskiego pochodzenia odwołuje się od decyzji o zakazie sprzedaży. Na polecenie Godlewskiej zażalenie zostaje odrzucone.
Jak informuje "Rzeczpospolita" między lipcem 2010 roku a styczniem 2011 roku trwa wymiana informacji między dowództwem CBA w Warszawie, delegaturą we Wrocławiu i Prokuraturą Apelacyjną w Krakowie. Ma ona na celu sprawdzenie, czy podczas zbierania materiałów nie złamano prawa. Wtorkowe zatrzymanie Mirosława M. podejrzanego o przyjęcie 100 tys. złotych jest dowodem, że materiały zebrane przez CBA mogą służyć za podstawę śledztwa.