
– Działania, jakie wobec Moskwy podejmuje Unia Europejska, nie mogą wynikać tylko i wyłącznie z obaw, jakie Polska żywi względem Rosji – stwierdził Gerhard Schroeder. Podkreślił, że skutki zawartego w 1939 r. paktu Ribbentrop-Mołotow odczuwalne są do dziś i nie pozwalają niektórym państwom i politykom na racjonalne podejście do polityki Władimira Putina.
REKLAMA
Schroeder w rozmowie z niemieckim tygodnikiem „Der Spiegel”, przypomniał jednocześnie, że Polska – tak jak wszystkie kraje bałtyckie – ze względu na swoją obecność w UE i strukturach NATO ma istotne gwarancje bezpieczeństwa.
– Nie znam nikogo, także w Rosji, kto byłby tak zwariowany, że rozważałby kwestionowanie terytorialnej integralności Polski czy krajów bałtyckich – dodał Schroeder. To m.in. dlatego, że – w przekonaniu polityka – Rosja obawia się okrążenia przez NATO.
Niemiecki polityk zwrócił również uwagę, na to, że choć aneksja Krymu była naruszeniem prawa międzynarodowego, powrót tego terytorium do Ukrainy jest dość nieprawdopodobny. Jego zdaniem jednak Europa musi tę sytuację po prostu zaakceptować.
Schroeder jasno wyraził też swoje przekonanie o tym, że dla Niemiec istotna jest polityka służąca wzmocnieniu Rosji, nie zaś taka, która spowodowałaby jej upadek.
W Polsce tymczasem co najmniej od kilku miesięcy mówi się o rosnącym zagrożeniu ze strony Rosji, a kolejne informacje, m.in. o mobilizacji w polskiej armii, tylko potęgują nastrój strachu przed wojną. Premier Ewa Kopacz podpisała niedawno rozporządzenie, które pozwala wezwać niemal każdą osobę do odbycia obowiązkowych ćwiczeń wojskowych. Litwa z kolei przywróciła już powszechny pobór do wojska.
Rosja nie pozostawiła tego bez odpowiedzi. Rosyjski prezydent Władimir Putin kilka dni temu podpisał dekret, na mocy którego do połowy lipca br. siła wojska zwiększy się o 150 tys. żołnierzy.
Gerhard Schroeder, były kanclerz Niemiec, to od blisko dekady szef komitetu akcjonariuszy spółki zarządzającej Gazociągiem Północnym, w którym 51 proc. udziałów ma rosyjski państwowy Gazprom, a reszta należy do niemieckich firm. Jest jednym z najbardziej wytrwałych piewców rosyjskiego systemu politycznego i Władimira Putina.
Źródło: „Der Spiegel”, TVN24.pl
