Kandydat Ruchu Narodowego na bezrobociu? „Nie. Przecież będę prezydentem”

Kandydat Ruchu Narodowego po ogłoszeniu startu w wyborach zwolniony z pracy w klubie fitness.
Kandydat Ruchu Narodowego po ogłoszeniu startu w wyborach zwolniony z pracy w klubie fitness. Fot. Facebook.com/Kowalski.Marian
Okazuje się, że start w wyborach prezydenckich można przypłacić utratą pracy. Kilka miesięcy temu z wytwórnią Sony Music Poland problemy miał Paweł Kukiz, dziś podobna historia spotyka Mariana Kowalskiego, kandydata Narodowców i (byłego już) trenera personalnego w klubie Pure Jatomii Fitness.


Zwolniony za polityczne poglądy?
Działacze Ruchu Narodowego nie mają wątpliwości – ich kandydat został zwolniony za aktywną działalność polityczną. – Wystąpiłem o bezpłatny urlop, w zamian otrzymałem wypowiedzenie – mówi sam zainteresowany i przekonuje, że był najlepszym trenerem w zespole.


Na swoim dotychczasowym pracodawcy nie pozostawia suchej nitki. – To zagraniczna firma, a w swoich dotychczasowych wystąpieniach zawsze mówiłem, że zagraniczne firmy zatrudniają na haniebnych warunkach – twierdzi. W innym klubie (będącym polską firmą) gdzie pracuje jako szef ochrony, urlop dostał bez problemu.


Liczy się praca, nie poglądy
Stanowisko Pure Jatomii jest nieco inne. Klub wyjaśnia, że Marian Kowalski miał umowę-zlecenie, która nie wymaga dłuższego okresu wypowiedzenia ani bezpłatnych urlopów. Każdy oceniany jest na podstawie swojej pracy, a Kowalski po zaangażowaniu się w kampanię prezydencką, miał osiągać słabsze wyniki niż wcześniej. Był mniej dyspozycyjny, odwoływał kolejne (i tak rzadko brane) dyżury na siłowni.
PURE JATOMI

Swoich pracowników (...) traktujemy na równych zasadach, dlatego nie mogliśmy pozwolić sobie na niedyspozycyjnego czasowo pracownika, ponieważ byłoby to źle odebrane przez pozostałą część zespołu, która sumiennie wywiązuje się ze swoich obowiązków. Czytaj więcej

Klub zaznacza również, że zwolnienie Mariana Kowalskiego odbyło się w przyjaznych warunkach, a sam kandydat nie zgłaszał żadnych obiekcji. Skąd zatem cała afera? Pracownicy Pure Jatomi sugerują, że całe działanie to celowa nagonka, która ma przynieść Kowalskiemu popularność medialną.


Sam kandydat bezrobocia się nie boi, bo – jak przekonuje – i tak zostanie prezydentem, choć dziś nie ma większych szans nawet na zdobycie 5 proc. poparcia.

Antysystemowym (nie)trudniej
Narodowcy szybko przyjęli narrację o nagonce na antysystemowych kandydatów, zwłaszcza że wcześniej współpracę z Pawłem Kukizem zakończyła wytwórnia Sony Music Poland. Firma, zgodnie z ustalonymi zasadami, nie chciała angażować się w jakąkolwiek działalność polityczną ani pośrednią promocję polityków. – Muzyka jest ponad podziałami i chcemy szanować poglądy polityczne naszych wszystkich klientów – przekonywali.

W przypadku Mariana Kowalskiego sytuacja nie wydaje się być tak kontrowersyjna, jak próbują ją opisywać na Facebooku czy Twitterze jego polityczni współpracownicy. Łatwo rzucić proste hasło, z którego wynika, że jeśli próbujesz obalisz system, ciągle ktoś rzuca ci przysłowiowe kłody pod nogi. Warto jednak pamiętać o tym, iż umowa na zlecenie „cieszy się” takimi, a nie innymi warunkami – bez względu na to, jakie kto ma poglądy polityczne. Zwolnienie z pracy – przy niskim w nią zaangażowaniu – można było przewidzieć.

Źródło: rp.pl